Posokowiec na polowaniu na rogacze

dział ogólny - to miejsce na wszystko, co nie daje się sklasyfikować do działów specjalistycznych.

Re: Posokowiec na polowaniu na rogacze

Postprzez adam palinski » 19 lut 2014, o 21:47

no i będzie operrrr. ;)
za wnoszenie na ambonę :roll:

Pozdrawiamy.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Posokowiec na polowaniu na rogacze

Postprzez Wojciech Galwas » 19 lut 2014, o 21:48

Jak komu pasuje.
Jak chce to niech wnosi. A ja tam wnosić nie bede :lol:
Nie mam siły, żeby bydle ważące ponad 25 kg, pod pachą na ambonę targać!
A z powrotem - jeszcze gorzej.
A co będzie jak sobie hanowera sprawię? :shock:

A na poważnie.
Uważam, że wchodzienie (i schodzenie) na niektóre ambony jest niebezpieczne same w sobie. A co będzie, jak szczebel się złamie?
W wypadku Adameusza, dociążonego przez Gucia, jest to wielce prawdopodobne. Sami sobie jakoś poradzimy, ale mając psa pod pachą, ciężko będzie.
Wg mnie nie warto narażać na szwank zdrowia swego i psa.

Róbta, co chceta.
Ja nie polecam

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Wojciech Galwas
 
Posty: 173
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:14

Re: Posokowiec na polowaniu na rogacze

Postprzez adam palinski » 19 lut 2014, o 21:50

Wojciech Galwas napisał(a):Uważam, że wchodzienie (i schodzenie) na niektóre ambony jest niebezpieczne same w sobie. A co będzie, jak szczebel się złamie?
Jak urządzenia łowieckie w obwodzie Pana Wojciecha kondycję mają?.
Drabiny z wątpliwej jakości szczeblami.


Otóż syn naszego Prezesa udał się na polowanie z tygodniowym sztucerem ojca. Przepiękny egzemplarz z robioną na zamówienie rzeźbioną kolbą.
Postanowił razem z towarzyszami łowów wyremontować ambonę i postawić nową drabinę. Stawiając ją przeważyła nie w stronę ambony a gibneła się na łąkę gdzie na posłaniu leżał wymieniony sztucer. Kolba poszła w drzazgi . Strata niepowetowana, co tu ojcu powiedzieć.
Wykoncypowano złamał się szczebel drabiny i spadł uszkadzając ciało i ojcowską broń. Wpierw mamie opowiedział udając obolałego pokazując sińce na plecach i nogach zrobione przez sprytnych przyjaciół węglami z ogniska.
Nieszczęście - wszystko została na korzyść spadacza rozstrzygnięte pozytywnie. Ze zrozumiałym współczuciem mamy i troską o jego zdrowie ojca.


Konsekwencje tego zdarzenia były drastyczne. Na posiedzeniu zarządu uchwalono wzorzec drabiny. Podając w piśmie do wszystkich członków,materiał, grubość szczebli rozstaw szczebli ilość gwoździ do szczebla głębokość zastrzału pod szczebel, no i że drabina ma mieć poręcze. Wszystko na miesiąc przed sezonem koziołkowym. Komisyjnie odbierano od wszystkich opiekujących się amboną - wyczulając temat drabina. Okazało się, że wedle rozporządzenia 100% drabin do likwidacji. Donoszę, że w tak zacnym kole jak moje no - jedna noga podpory ambony trochę spróchniała, ale drabiny z poręczami wzorowe. To prawda, że wywołało to trochę zamieszania jakiś dyskusji, ale nie ma to jak bezpieczeństwo chwała zarządowi. I sprawy nie ma gdyby nie pomagier etatowy naganiacz, który pomagał im wtedy w stawianiu tej drabiny. Po roku czasu na zbiorówce jeden z kolegów wywinął orła na śliskiej drodze i też złamał kolbę. W przerwie w czasie śniadania tenże naganiacz pocieszał nieszczęśnika z fuzją.

Panie, co pan się martwi to taka kolba prosta jak drabina pierdolneła na sztucer prezesa to nawet te rzeźby z niej podpadały. I sprawa się rypła.
Teraz.Przyjaciele zwracając się do Prezesa zaczynając od
Panie Prezesie Drabina itd.

Pozdrawiamy.


Pani Ewunia po przeczytaniu wątku o drabinach pewnie zripostuje.
Co wy wiecie o zabijaniu .
Jam - Drabińska.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Posokowiec na polowaniu na rogacze

Postprzez Maciej Kopeć » 19 lut 2014, o 21:53

Odłożenie jest bardzo praktyczną umiejętnością psa myśliwskiego i warto podjąć trud aby tego psa nauczyć. Ważne jest aby na początku nie stawiać psu zbyt trudnych zadań w stosunku do jego umiejętności i wieku. Odłożenie najlepiej ćwiczyć najpierw odkładając psa na krótko (nawet na kilkanaście sekund) i przedłużać w miarę jego postępów. Jak piesek zostaje już grzecznie sam przez kilkanaście minut to w trakcie spaceru można go odłożyć pod amboną i na chwilę wejść na górę. Po minucie wracamy chwalimy i spacerujemy dalej (a najlepiej w nagrodę pieskowi pozwolić chwilę pobiegać). Na następnym spacerze wchodzimy na ambonę na 5 minut itd. Bardzo ważną zasadą jest aby odłożenie ćwiczyć zawsze na uwięzi. Przypadkowe nawet jedno wyłamanie się psa z odłożenia spowoduje duże trudności w dalszym szkoleniu. To tyle z mojego skromnego doświadczenia.
Pozdrawiam. DB
Maciej Kopeć
 
Posty: 35
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 21:53

Re: Posokowiec na polowaniu na rogacze

Postprzez Łukasz Dzierżanowski » 19 lut 2014, o 21:56

O ile z klasycznym odłożeniem (pies zostaje, a pan znika w krzakach) ciągle są problemy - Docent zrywa odłożenie i przybiega (po konsultacji z Wojtkiem i uwagach Maćka wiążę go teraz przed odejściem), o tyle nie ma żadnego problemu z odłożeniem go pod amboną. Przypuszczam, że to dlatego, że ja sam jestem blisko i nigdzie się nie oddalam.
Trzy razy był już ze mną na nocnych dzikach - najpierw godzinę, potem dwa razy po dwie godziny i 100% spokój. Siedzi albo leży cicho - nawet wczorajszy strzał go nie ruszył.
A skoro już o tym mowa - D ma trzeciego dzika na koncie:
drugiego znalazł koledze na Mazurach, wieczorny postrzał na pióra z lekkim zahaczeniem góry łopatki. Doszliśmy rano po 250m. Farby mało za to bardzo dużo tropów krzyżujących - okolice nęciska i zasadniczo chlewik.
Wczoraj strzelałem do przelatka w rzepaku - jakieś 80m od ambony. Po pół godzinie poszedłem sam sprawdzić zestrzał - nic nie znalazłem. Potem ognisko z Tatą, dyskusje i decyzja - sprawdzamy zestrzał z D i radzimy co dalej. Docent bardzo szybko pokazał farbę - dobra, komorowa, ale decyzja - czekamy do rana i na spokojnie szukamy. O 5:00 podjęliśmy robotę - po 20m D schodzi z tropu, naprowadzam go ponownie w miejscu, gdzie widziałem ostatnią farbę i idzie dalej (gąszcz taki, że nie mam pewności czy dobrze, więc nerwy), ale po chwili widzę, że pies zmienia zachowanie, staje w miejscu, próbuje obejść - rozchylenie łodyg potwierdza przypuszczenia: dzik leży kilka metrów przed nami. Zwalniam psa - ten ostrożnie podchodzi, sprawdza i... tradycyjne szarpanko i ogólna radość. Strzał na komorę, przez serce.
Avatar użytkownika
Łukasz Dzierżanowski
 
Posty: 161
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:12

Re: Posokowiec na polowaniu na rogacze

Postprzez staniak ryszard » 19 lut 2014, o 21:56

Gratulacje dla Docenta tak trzymać, powolutku i do przodu.
Avatar użytkownika
staniak ryszard
 
Posty: 86
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 15:27
Lokalizacja: Katowice

Poprzednia strona

Powrót do Hyde Park

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron