Rzecznik za dojście postrzałka...

wszystko co dotyczy pracy psa w łowisku. Wymiana doświadczeń o zachowaniu postrzałka, strategiach w jego dochodzeniu, niezbędnych akcesoriach itd.

Rzecznik za dojście postrzałka...

Postprzez Grzegorz Lewczuk » 19 lut 2014, o 19:56

Witam Wszystkich serdecznie. Dawno mnie to nie było więc, choć to już luty serdecznie dziękujemy za życzenia i również życzymy z Krymem Wszystkim, Wsysztkiego Dobrego.

Sezon zakończony, ostatnie byki daniela rzutem na taśmę w poniedziałek wykonane no i wreszcie wolny wieczór na lekturę tego co dzieje się na portalu. Coraz trudniej pogodzić pracę zawodową z prawie zawodowym polowaniem i ciągle zwiększającą się ilością prac z Krymem w różnych łowiskach... na dodatek (trochę sie pochwalę) potomek w drodze - od lipca będzie już całkiem przechlapane. Człowiek czasami zaczyna chrupać własny ogon aby wszystko pogodzić. Krym przez ostatnie 2 miesiące dorzucił do swoich dojść kilka sztuk zwierzyny płowej, i 3 szt. dzików w tym jednego 140 kg. strzelonego na wysoką, dyrektorską komorę. Dochodziliśmy go o 1 w nocy na śniegu (wymagała tego specyficzna sytuacja i lokalizacja łowiska), na miejscu zestrzału jedynie pasek farby z ciągniętego zadu i nic więcej, 263 metry na otoku, gon 87 metrów i piękne stanowienie przez 2-3 minuty. Generalnie, prawie wszystkie ostatnie dojścia były z gonem i stanowieniem - i tu właśnie chcę się z Wami podzielić wysoce bulwersującą sprawą związaną z dojściem pewnego dzika. Satysfakcja z dojścia i przerwania cierpienia rannego zwierza szybko zamieniła się w wielkie zniesmaczenie i chwilą chęć zarzucenia dochodzenia postrzałków....

17.12.2010r. - dzwoni łowczy koła na Opolszczyźnie i jednocześnie prowadzący w kolejnym dniu polowanie zbiorowe kolega, pyta czy zagoszczę jutro na łowach. Niestety okres w pracy gorący więc nie mogę, pytam jednak z czego wynika telefon i słyszę, że nie mają psa na jutro. Informuję więc, że za polowanie dziękuję ale jak będzie postrzałek niech dzwonią i dojadę do 14 na 100%. Prowadzący na porannej zbiórce informuje, że psa na polowaniu nie ma ale w razie "W" jest zabezpieczony i kol. Lewczuk przyjedzie z psem na telefon. Godzina 13 telefon, że jest postrzelony dzik - chłopcy sprawdzali, szli po śniegu ale dzik wg. nich nie do dojścia, lekko obrysowany. Pakuję się więc i jadę 60 km, ustalam telefonicznie z łowczym miejsce gdzie dzik był strzlany i gdzie obecnie polują aby nie doszło do wypadku. Kolejno wobec faktu, że nie biorę udziału w polowaniu a mam odstrzał w tym obwodzie, wpisuję się do książki polowań i jadę na miejsce zestrzału. Znajduję słaby zestrzał ale farba mięśniowa, choć jej mało a dzik idzie z pozostałymi - praca na otoku prawie 200 metrów (dzik w między czasie odbija od pozostałych) i znajdujemy pierwsze łoże, kolejne po 70 metrach i kolejne po następnych ok. 120 metrach. Przy 3 łożu Krym zaczyna podnosić łeb i zasadniczo się ożywia a więc czas puścić z otoku, pies idzie a ja czekam... Po kilkudziesięciu sekundach "jest" głosi i go stanowi. Brnę przez śnieg i świerki kolejne setki metrów - widzę jak Krym odskakuje po szarży dzika i dalej zaczyna go oszczekiwać do okoła. Tradycyjnie, czekam jak pies z tyłu, krzyż lunety wysoko na sztuce (na wypadek gdyby jednak gdzieś doskoczył) i strzał łaski kończy pracę.... Jak to Adameusz pisze jeszcze tylko mizianie, lizanie i gratulacje (w tym wypadku dla Kryma). Telefon do łowczego/prowadzącego, że dzik dostrzelony oraz wskazanie miejsca skąd mają zabrać ca. 60 kg dziczka. Krótka rozmowa - dzięki, dzięki było miło - informuję, że jadę do kumpla na kawę i jak skończą polowanie zbiorowe to wieczorem przyjadę tu na dzika.

19 grudnia dostaję dziwne telefony, że na zbiorówce awantura - jakim prawem prowadzący zezwolił mi na dochodzenie dzika, przecież to wbrew regulaminowi, to polowanie indywidualne w trakcie zbiorowego itd. itp. (awanturuje się głównie członek komisji rewizyjnej). W efekcie już 21 grudnia dostaję informację, że Prezes tego zacnego Koła kieruje przeciwko mnie i łowczemu koła sprawę do rzecznika dyscyplinarnego o wykonywanie polowania indywidulanego w trakcie zbiorowego. Wczoraj dostałem potwierdzenie, że pismo jest już gotowe i jeszcze w tym tygodniu będzie wysłane do ORŁ w Opolu.

Nie wiem co o tym myśleć ale przyznam, że skutecznie zniechęcono mnie i wstrzymano w zapędach do pomocy każdemu kto tej pomocy potrzebuje. Na szczeście tylko na 2 tygodnie. Ale piszę o tym ku przestrodze, jak to można dorobić się rezcznika za skuteczne dojście dzika....

Pozdrawiam
G.
Grzegorz Lewczuk
 
Posty: 12
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 17:56

Re: Rzecznik za dojście postrzałka...

Postprzez adam palinski » 19 lut 2014, o 19:57

Panie Grzegorzu .
W dniu wczorajszym pozwoliłem sobie skopiować Pana wypowiedz z naszego forum Klubu Posokowca. Przesłałem do przyjaciół prawników zajmujących się legislacją czytaj - proces tworzenia przez organy państwowe i samorządowe aktów prawnych powszechnie obowiązujących na danym terenie. Legislacja utożsamiana jest z kompetencjami parlamentu związanymi z uchwalaniem ustaw. To ci sami co wysmażyli rozporządzenie z dnia 22 września 2010 r. Zmieniające rozporządzenie w sprawie szczegółowych warunków wykonywania polowania i znakowania tusz .Przed godziną otrzymałem odpowiedz mejlowa . Nie będę przytaczał ich osobistych odczuć w stylu to klasyczne awanturnictwo. Spełnił Pan wszystkie wymogi - warunki wykonywania polowania. Za wyjątkiem że Krymek został puszczony w gon i stanowił . Takie zachowanie psa jest dopuszczalne na polowaniach zbiorowych . Pan nie uczestniczył w tym polowaniu zbiorowym . Wykonywał Pan polowanie indywidualne . O tym pisałem w wątku. Ale czy są chętni do rozmowy./regulamin konkursów/. Proszę przeczytać ostatni post. Życie okazuje swoje idiotyczne oblicza- a czemu o tym napisane wtedy - będzie w dalszej części postu . Podnosiłem tą kwestię na szczeblu okręgowym odpowiedz - będzie - wykładnia - związana z tymi zmianami i pewnie interpretacja co do posokowca i poszukiwań nabierze innego brzmienia ale na dziś jest jak litera rozporządzenia.

Idiotyczne oblicza.
Uczestnicząc w polowaniu komercyjnym z udziałem nawiedzonych decydentów - pomysłodawców zmian w rozporządzeniu usłyszałem pochwałę. Że jestem tym który respektuje nowe zapisy ustawy i nie puszcza posokowca w gon do stanowienia. Jednocześnie podkreślając fakt w rozmowie że doszedł pies dwie sztuki bez barbarzyńskiego gonienia tego co i tak cierpi. Nie wiedzieli ci że powodem nie był nowy zapis a zwyczajny lęk przed okaleczeniem Gustawa. Oczywiście ripostowałem co jest większym barbarzyństwem gon i stanowienie i skrócenie cierpień czy pozostawienie i skazanie na powolna agonię. Otrzymałem odpowiedz - młody człowieku jak jeszcze trochę popolujesz to zrozumiesz.
TYLKO CO.

Pytałem o interpretacje .
Pojęcie - uczestnik polowania zbiorowego .
Czy też jest ten nie koniecznie myśliwy który został jako przewodnik posokowca zaproszony na to polowanie i czeka na pracę na przykład przy ognisku nie uczestnicząc w nim fizycznie.
Ja odpowiedz znam .
A wy? :(

Pozdrawiamy
Gustaw Adam.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Rzecznik za dojście postrzałka...

Postprzez Marcin Kunikowski » 19 lut 2014, o 19:57

Grzegorz,

Redakcja "ŁOWIECKIEGO" publikuje odpowiedź Ministerstwa nt. indywidualnego polowania z psem na dziki. Według wykładni Ministerstwa rzecznik nie powinien się Ciebie czepiać.

Pozdrawiam
Marcin
Avatar użytkownika
Marcin Kunikowski
 
Posty: 103
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 16:42

Re: Rzecznik za dojście postrzałka...

Postprzez Wojciech Galwas » 19 lut 2014, o 19:58

No i cóż tu pisać - ręce same opadają!!!

Trzymając się kurczowo istniejącego prawa to:
§ 40.1 Obowiązek dochodzenia i dostrzelenia postrzałka spoczywa na myśliwym, który go postrzelił.


Wg interpretacji niektórych znawców prawa tylko sprawca postrzelenia może dochodzić i dostrzelić postrzałka!
Przy czym;
poszukujący postrzałka może korzystać z pomocy naganiacza lub innego myśliwego, a także korzystać z psa prowadzonego na otoku;

czyli wg niektórych - inny mysliwy (np. przewodnik posokowca) pomagać w poszukiwaniu może, ale dostrzelić już nie może, bo to obowiązek mysliwego który postrzelił zwierzynę.
Polecam dyskusję na ten temat na forum łowieckim:
http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=21&i=45077&t=45004

Z kolei Pan Adam pisze:
Spełnił Pan wszystkie wymogi - warunki wykonywania polowania. Za wyjątkiem że Krymek został puszczony w gon i stanowił . Takie zachowanie psa jest dopuszczalne na polowaniach zbiorowych . Pan nie uczestniczył w tym polowaniu zbiorowym . Wykonywał Pan polowanie indywidualne .


Mam pytanie, który punkt rozporządzenia mówi, że na polowaniu zbiorowym, przy dochodzeniu postrzałka mozna psa puścić w gon, a przy dochodzeniu postrzałka po polowaniu indywidualnym, nie można???

Oj szukuje sie nam baaaaaaardzo ciekawa dyskusja!!!

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Wojciech Galwas
 
Posty: 173
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:14

Re: Rzecznik za dojście postrzałka...

Postprzez adam palinski » 19 lut 2014, o 19:59

Pan Wojciech Galwas pyta.
Mam pytanie, który punkt rozporządzenia mówi, że na polowaniu zbiorowym, przy dochodzeniu postrzałka można psa puścić w gon, a przy dochodzeniu postrzałka po polowaniu indywidualnym, nie można???


No to rozbierzmy to na czynniki pierwsze;
Który punkt rozporządzenia mówi, że na polowaniu zbiorowym, przy dochodzeniu postrzałka można psa puścić w gon?

Odpowiedz jest zadziwiająco prosta; tylko na polowaniu zbiorowym pies może pracować bez otoku a gon spełnia te kryteria - dla mnie jasne.

Który punkt rozporządzenia mówi, przy dochodzeniu postrzałka po polowaniu indywidualnym, psa nie można puścić w gon?

Odpowiedz jest jeszcze prostsza ; wymienione są przypadki pacy z psem i za każdym razem pisze na otoku - dla mnie kolejny raz jasne.

Dyskusje w tym i pokrewnych tematach są prowadzone na różnych forach i czytam, co Dolny Wiatr pisze. Raz bym napisał to samo innym razem to, to nic teraz nie napiszę, bo mi już tu raz zwracano uwagę, co kto z mlekiem matki.

Odpowiedz, co do pracy / w polecanym materiale/ - przy norze i stogach oraz pracy przy polowaniu indywidualnym na dziki nie jest wiążąca dla rzeczników dyscyplinarnych. Oczywiście zadzwoniłem przepytałem bez faktów tu opisanych, imion nazwisk.
Odpowiedz.
Przepis jest przepis nikt go nie zmienił.

Panie Wojciechu Galwas czy Pan wie, że nawet orzeczenie w sprawie sądu najwyższego nie jest wiążące dla wykonywania istniejącego przepisów prawa. Dopóki ono samo nie zostanie zmienione lub za funkcjonują stosowne wykładnie.

Taki kwiatek dla Pana Marcina odpowiedz ministerstwa publikowana przez - Redakcja - Łowieckiego; to wie Pan, co to jest - J/W..
Jednak nie ma sytuacji gdzie nie można było by usankcjonować już istniejącego zapisu w znowelizowanym rozporządzeniu o polowaniu indywidualnym na dziki ale trzeba go sformalizować .
A jak - odpowiem .
Na walnym podjąć uchwałę o wykonywaniu tego typu polowania w rodzimym kole .
Z wyeksponowaniem pracy posokowca w stosunku do innych gatunków zwierzyny - artykułując gon i stanowienie jako standard.

Po kolejnej rozmowie telefonicznej z wice okręgowej rady łowieckiej .
Są na Opolszczyźnie koła które to sformalizowały uchwałą i nie ma już żadnych wątpliwości dla rzecznika - chyba że zmieni to ORŁ- myślę że znamy procedury. No i doniesiono mi ustnie że ORŁ napewno nie podejmnie żadnych działań by zmieniać akurat - treść takich uchwał.

Czapki z głów bo w tych kołach dodatkowo jednoznacznie zdefiniowano.Pies z papierami wymieniono rasy psów w tym na poczesnym miejscu - Posokowce.

Zastanawiam się czy przypadkiem w tym zacnym kole o którym pisze Pan Grzegorz już taka uchwała nie funkcjonuje .

Na zakończenie ;
To moje od zawsze zdanie .
Posokowiec bez głośnego gonu i twardego stanowienia jest nic nie wart .
Dziwi mnie gdy zgłaszam swoje wątpliwości przedstawiam innych opinie to niektórzy traktują to jako moje autorytatywne zdanie.
Forum to głos w dyskusji i nie wstydzę się pisać o swojej bojaźni , rodzących się wątpliwościach .

Pozdrawiamy.
Gustaw Adam.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Rzecznik za dojście postrzałka...

Postprzez Grzegorz Lewczuk » 19 lut 2014, o 20:00

Kolego Adamie,

Kolega Wojciech podchodzi do sprawy w sposób logiczno-praktyczny - wg. mnie dokładnie w taki w jaki powinno się przedmiotowe kwestie analizować. My z racji wykształcenia mamy zboczenie rozkładania na części pierwsze zapisów regulaminowych czy statutowych, szukamy szczegółowych wykładni dla poszczególnych przepisów - co dla mnie w nadchodzącym kontakcie z rzecznikiem będzie miało i ma zasadnicze znaczenie. Uderzmy się jednak w pierś - już na I roku studiów uczą, że proste prawo to prawo skuteczne i najlepsze. Każdorazowe jesgo uszczegóławianie i doprecyzowywaie to tworzenie miejsca dla kolejnych luk prawnych. Osobiście uważam, że jak ktoś stworzył knota to teraz powinie szybko temat naprawić, bo problem robi się poważny - tu przejdę do konkretnego pytania. Zaznaczam, że nie po to aby polemizować a po to aby dopytać jak kolega to widzi. Rozmowy w tym temacie są wskazane i każdy głos w dyskusji może okazać się ważny. Zastanawiam się tylko czytając ostatni post kolegi jakim cudem uchwała WZ ma zmienić ogólnie obowiązujące, nadrzędne prawo. Oczywistym jest, że będzie to forma wprowadzenia czy uregulowania obowiązujacego w danym kole prawa zwyczajowego. Co jednak w sytuacji gdy gość z zewnątrz złoży takowe zawiadomienie do rzecznika dyscyplinarnego - jakim cudem uchwała WZ wpłynie na zmianę Regulaminu w tym zakresie. Dla rzecznika podstawę do analizy sytuacji będą stanowić przepis ogólnie obowiązujący. Zatem wewnętrzna uchwała koła jest w dalszym ciągu półśrodkiem a nie rozwiązaniem problemu. W kole, którego temat dot. niestety nie ma żadnej uchwały w tym i podobnych tematach. Analizuję i pytam na forum bo może warto temat załatwić oddolnie i ustalając treść uchwały spróbować ją wrzucić do kół na WZ i przegłosować - może mnie podobni (naiwni i wierzący w to, że myśliwi laicy, strzelacze i mięsiarze docenią to co robimy) unikną problemu jaki mnie dotknął. Idąc dalej, co w przypadku gdy podjętą uchwałę zaskarży do ORŁ jakiś członek koła - ORŁ będzie musiała ją uchylić jako niezgodną z obowiązującymi przepisami.
Grzegorz Lewczuk
 
Posty: 12
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 17:56

Re: Rzecznik za dojście postrzałka...

Postprzez staniak ryszard » 19 lut 2014, o 20:01

Witam chciałem i ja podzielić się swoimi uwagami do zaistniałego problemu jakim jest dochodzenie postrzałka.
Zawsze jak zadzwoni telefon i jest robota przez głowę przelatują wszystkie paragrafy, Rozporządzenia i wytyczne, problem jest i jeśli nie zostanie podniesiony to przy dochodzeniu postrzałków przewodnicy zostaną wystawiani jak w przypadku Pana Grzegorza na rzecznika dyscyplinarnego. W/w Rozporządzeniach sprawa dochodzenia postrzałka jest ujęta w kilku zdaniach a powinno temu być poświęcony cały rozdział mając na uwadze wszystkie uwagi od myśliwych pracujących z psami.
Piszący te paragrafy chyba nie mieli żadnego pojęcia o dochodzeniu postrzałka oraz sytuacji które zdarzają się przy każdej pracy i to jest smutne a także świadczy o kynologii łowieckiej.
W każdym z zapisanych paragrafów pisze się PIES gdzie nie podaje się żadnej innej definicji mam tu na myśli definicję PSA dzikarza z ukończonym odpowiednim dyplomem , tropowca, posokowca z odpowiednim certyfikatem i tylko takie psy by miały prawo brać udział w polowaniach czy też w poszukiwaniu postrzałka.
Chcę się jeszcze odnieśc do samej pracy posokowca lub tropowca za postrzałkiem, Pan Adam pisze, że tylko podczas polowań zbiorowych pies jest spuszczony z otoku i to prawda bo tak jest w przepisach, lecz ja bym rozróżnił te kwestie bo czym innym jest praca psa w miocie a czym innym jest praca na tropie i tu jest pierwszy punkt który nadaje się do zmiany, posokowiec będzie szedł za tropem zwierzyny rannej a nie będzie uganiał się za inną ,,zdrową'' zwierzyną, właśnie z tak napisanych przepisów biorą się niepoliczone ilości zwierzyny, która zostaje nie podniesiona w lesie konając czasami w męczarniach.
Mam nadzieję, że doczekamy się stosownych zmian w tym zakresie a praca posokowców i tropowców będzie zabezpieczona odpowiednimi przepisami.
Avatar użytkownika
staniak ryszard
 
Posty: 86
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 15:27
Lokalizacja: Katowice

Re: Rzecznik za dojście postrzałka...

Postprzez adam palinski » 19 lut 2014, o 20:02

Panie Ryszardzie.
To wszystko prawda, co Pan pisze.
Dla Pana wiedzy i nie tylko treść ustawy nie jest pisana przez myśliwych a nawet, jeśli się tam zaplątali to proszę zważyć, że tworzą ja różni ludzie o bardzo różnych niejednokrotnie skrajnych poglądach. Bo są obrońcami zwierząt albo ekologami albo innej maści fitami o chęci zaistnienia. Ustawa to szereg kompromisów zawieranych by przeszła na przykład w komisji sejmowej. Sam swego czasu uczestniczyłem w podobnym cyrku. Po paru latach jej funkcjonowania dowiadywałem się od tych specjalistów w dziedzinie, co ustawodawca chciał powiedzieć w danym zapisie.
I było to zupełnie sprzeczne z zamysłem ustawodawcy.
I to jest dopiero cyrk. Sama ustawa rozporządzenie to gąbka dopiero wykładnia stanowi właściwą jej treść. Mądrzy ustawodawcy jakiś czas czekają.
Co Prezydent chciał powiedzieć Falandyzacja i po takiej krytyce jak tego knota publikują wykładnie.
O właśnie pod takie zapotrzebowanie społeczne jak Pan napisał szczegółowo, co i jak z dochodzeniem. Miejmy nadzieję.

Panie Grzegorzu.
Na pierwszym roku jest egzamin odsiewający z logiki.
Ale może nie wszyscy rozumieją, że prawo nie ma nic wspólnego z tą zacną dziedziną nauki.
Pan Wojciech Galwas zdecydowanie logicznie i mu ręce opadają a co ja mam napisać - mnie cyce. Bardzo mnie zbulwersowała ta sprawa stąd uruchomiłem niebo - ziemię. To zacne koło swoje rozgrywki personalne prowadzi. I jak mnie wiadomym nie pierwsze to podchody.
Oceniam to tak - Pan jest na obecną chwilę narzędziem.
A i donoszę, że z tym sformułowaniem konkretnego zarzutu w stosunku do łowczego druga strona z zausznikiem z komisji rewizyjnej ma wielki problem.
Po konsultacjach zacnego prezesa w ORŁ obśmiano harcowników.
Mogą Panu jako Grzegorzowi L. na Wicusia. Bo nie zaprzeczy Pan, że to, co, Panu doniesiono to nie próba tylko Panu zrobienia krzywdy a zdecydowanie łowczemu. Osobiście brzydzę się takimi relacjami w Kołach Łowieckich - na tym zaprzestanę.

Co do działań oddolnych odnośnie podejmowania uchwały na W.Z. Zaskarżania jej do OZŁ przez członka koła .
Taki kutas /czytaj członek/ nie ma podstawy prawnej by zaskarżyć rozszerzenie - uchwałą.
Polowania indywidualne z psem na dziki w tym pracy posokowca - w znowelizowanej ustawie jest. Mądrością W.Z. jest go doprecyzować .
A jak domniemam wszystkim tu wiadomo nie jest to naruszenie treści jednolitej .

Panie Grzegorzu /pożywią uwidim/ z wielkiej chmury mały deszcz.
Mało farby dużo mięsa.
Zanim prokurator zarzutu nie postawił to sprawy nie ma a nawet jak postawi to zawsze domniemanie niewinności.

Pozdrawiamy
Gustaw Adam.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Rzecznik za dojście postrzałka...

Postprzez Wojciech Galwas » 19 lut 2014, o 20:03

Zdaję sobie sprawę, że zrozumienie prawa jest rzeczą wielce skomplikowaną. Dlatego też, wszelkie kodeksy, prócz samej litery prawa mają swoją wykładnię i dziesiatki komentarzy.
Adameusz, posiadający wykształcenie prawnicze i mający na co dzień do czynienia z interpretacją prawa, ma niewątpliwie w tej materii o wiele większe rozeznanie, niż ja - laik.
Ale w dalszym ciagu będę prosił o podanie konkretnego przepisu mówiącego o tym, że posokowiec może być puszczany w gon tylko na polowaniu zbiorowym.


Rozporządzenie mówi napisał(a):§ 5. 1. Przy wykonywaniu polowania należy brać pod uwagę, że:
1.polowanie z psami lub naganką może odbywać się w okresie od dnia 1 października do dnia 31 stycznia; ograniczenie to nie dotyczy polowania z psami lub naganką na ptactwo łowne, z psami lub naganką na drapieżniki oraz poszukiwania postrzałka z psem na otoku;



Wg mnie, należy to interpretować w ten sposób, że w okresie od 01.10 do 31.01 wolno polować z psami zarówno na polowaniu indywidualnym jak i na polowaniu zbiorowym.
Również ostatnie stanowisko MS zezwala na polowanie indywidualne z psem na zwierzynę grubą w tym okresie:
http://forum.lowi...iskoMS.JPG

Czyli jeżeli można polować indywidualnie z psem (od 01.10 do31.01) na zwierzynę grubą, a polowanie to polega na puszczeniu w łowisku psa luzem, następnie na gonie i osaczeniu zwierzyny, to chyba tym bardziej można indywidualnie dochodzić z posokowcem postrzałka, bez otoku, puszczając go w gon i stanowienie !

Druga część ustępu 1 mówi:
ograniczenie to nie dotyczy polowania z psami lub naganką na ptactwo łowne, z psami lub naganką na drapieżniki oraz poszukiwania postrzałka z psem na otoku;

Czyli nie dotyczy polowania indywidualnego lub z naganką na ptactwo łowne i na drapieżniki, bo okres polowań na ptactwo i drapieżniki wykracza poza przytoczony okres od 01.10. do 31.01.
Dalej jest napisane;
oraz poszukiwania postrzałka z psem na otoku czyli dla mnie jasnym jest, że poza okresem od 01.10.-31.01. poszukiwać należy postrzałka z psem na otoku (chociaż się z tym nie zgadzam, ale to odrębna kwestia).
Pozostałe przepisy zawarte w § 5. 1. rozporządzenia ograniczają korzystanie z psa do poszukiwania postrzałka do prowadzenia go na otoku.

Dotyczą one jednak poszukiwania postrzałka zwierzyny grubej w obwodzie łowieckim, w którym myśliwy nie ma upoważnienia do wykonywania polowania, oraz poszukiwania postrzałka zwierzyny grubej na terenie niewchodzącym w skład obwodu łowieckiego za zgodą władającego terenem i z zachowaniem szczególnych środków bezpieczeństwa.

Reasumując.
Wg mojego rozumienia Rozporządzenia, to posokowca można puszczać luzem oraz w gon i stanowienie, w okresie od 01.10. do 31.01. zarówno na polowaniu indywidualnym, pod warunkiem posiadania odstrzału na danym obwodzie oraz na polowaniu zbiorowym gdy się jest jego uczestnikiem. Uczestnik polowania, to zarówno mysliwy biorący w nim bezpośredni udział, jak i naganiacze, podkładacze, pomocnicy, osoby towarzyszące, a więc i przewodnik posokowca oczekujący na ewentualną pracę.

Proszę mi wytłumaczyć, gdzie popełniam błąd, interpretując w ten sposób Rozporządzenie?

Pozdrawiam
W.G.
Avatar użytkownika
Wojciech Galwas
 
Posty: 173
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:14

Re: Rzecznik za dojście postrzałka...

Postprzez staniak ryszard » 19 lut 2014, o 20:03

Ja podpieram się pkt. 3 gdzie zapisano:
,, dopuszcza się poszukiwanie postrzałka zwierzyny grubej na terenie niewchodzącym w skład obwodu łowieckiego za zgodą władającego terenem i z zachowaniem szczególnych środków bezpieczeństwa; poszukujący postrzałka może korzystać z pomocy naganiacza lub innego myśliwego, a także korzystać z psa prowadzonego na otok''

Czyli rozkładając ten pkt. na czynniki to w przypadku wezwania do innego obwodu w uzasadnieniu treść przepisu ,,zgoda władającego terenem''

w razie puszczenia w gon uzasadnienie
,,z zachowaniem szczególnych środków bezpieczeństwa''
bo przecież nie będę się pchał np. do gęstego młodnika ryzykując zdrowie lub życie a puszczenie psa w gon moim zdaniem jest zminimalizowaniem ryzyka a także podniesieniem stanu bezpieczeństwa dla przewodnika a także dla ,,korony'' .

Jeśli natomiast z bronią i sam to wpis do książki i odstrzał.
Ja sobie to tak tłumaczę.

A sprawa najważniejsza to nawiązać kontakt z łowczymi i prezesami kół
w których poszukujemy postrzałków a wtedy sprawy stają się prostsze.
Avatar użytkownika
staniak ryszard
 
Posty: 86
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 15:27
Lokalizacja: Katowice

Następna strona

Powrót do Poszukiwanie postrzałka

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron