Kiedy przerwać poszukiwania?

wszystko co dotyczy pracy psa w łowisku. Wymiana doświadczeń o zachowaniu postrzałka, strategiach w jego dochodzeniu, niezbędnych akcesoriach itd.

Kiedy przerwać poszukiwania?

Postprzez Marcin Kunikowski » 19 lut 2014, o 22:56

Adam nie zdecydował się na założenie wątku, więc pomny dzisiejszych wydarzeń, robię to ja.

Wczoraj około dwudziestej telefon z informacją, jest postrzałek, strzelany na kukurydzisku dzik zrobił woltę po polu po czym wpadł w gęste zarośla, w których przez chwilę słychać było łamanie gałęzi a następnie prawdopodobnie spisał testament i wszystko ucichło. Na zestrzale jest farba płucna, ale tylko na zestrzale, więc nie można dzika w gęstym odszukać.

O siódmej z minutami jesteśmy na miejscu, na zestrzale jest farba, ale raczej ciemna. Nuta krótko nawąchuje zestrzał i idzie prosto do zagajnika, nie wypracowuje wolty, prawdopodobnie dlatego, że dzik wchodzi w zarośla dosyć blisko zestrzału. Po około 20 metrach pojawia się dużo mięśniowej farby jednak im dalej tym jej mniej. Co mnie bardzo zdziwiło to fakt, że Nuta nie jest specjalnie tą farbą zainteresowana, tropi bez animuszu i generalnie nie jest zbytnio skupiona na pracy. Teren bardzo trudny, ponieważ jest to jednostka wojskowa, którą przyroda powoli odzyskuje, w chwili obecnej sukcesja na etapie gęstej szczoty, dużo głogu i tylko miejscami polany wysokiej trawy pozwalają odetchnąć. W takich warunkach robimy około 1,5 km (mierząc to na mapie) jednak dzik kluczy jak jeleń, robiąc pętle i zwroty, tak że wchodzimy na oznaczone już przez nas miejsca, nie natknęliśmy się też na łoże a farby już znikome ilości. Po 2 godzinach muszę kończyć poszukiwania ze względu na rodzinne obowiązki. Ale myślę, że nawet gdybym mógł kontynuować poszukiwania to chyba nie miałyby one większego sensu ???

Teraz się jednak zastanawiam, czy niedokładna praca psa na zasadzie "każesz to szukam ale niezbyt mnie to bawi", świadczy o zmanierowaniu przez ostatnie zbiorówkowe postrzałki, po prostu słabszym dniu, czy może młoda już wie kiedy opłaca się szukać.

No i wreszcie wracając do tytułowego pytania:
KIEDY PRZERWAĆ POSZUKIWANIA ?

W odpowiedziach pomińmy obowiązki rodzinne i zawodowe ;)
Avatar użytkownika
Marcin Kunikowski
 
Posty: 103
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 16:42

Re: Kiedy przerwać poszukiwania?

Postprzez adam palinski » 19 lut 2014, o 22:57

Potwierdzam nie znam odpowiedzi na to pytanie, kiedy stop;.
Tak sobie myślę, że taka wiedza przyjdzie z czasem i ilością takich przypadków; doświadczenie przewodnika.
Co mogę napisać z całą pewnością to inna praca Gustawa, gdy sztukę dochodziliśmy? A inna, gdy pracuje na tropie postrzałka, którego nie doszliśmy.

Opiszę to tak.
Gdy postrzałek jest nie do dojścia Gucio zasysa nosem powietrze słyszalne w postaci jakby się jakaś przegroda w nosie mu przymykała. Gdy postrzałek jest do dojścia oprócz tego odgłosu jest coś jakby furczenie. Kilkakrotnie bacznie przyglądałem się, co tak mu furczy i mam swoje spostrzeżenia, że to fafuły wargi boczne mu latają. Jakby ilość powietrza, którą wdycha wypuszczał następnie pyskiem. Znalazłem w literaturze specjalistyczne takie uzasadnienie. Opisywany tu prze zemnie odwiatr śmierci powoduje, że pies bardziej łapczywie wciąga powietrze i jego nadmiar wylatuje pyskiem.

Kolejny dowód na ten odwiatr śmierci z natury wzięty.
Wszystkie psowate - prowadzono takie obserwacje . Gdy na ich drodze pojawi się osobnik chory śmiertelnie lub śmiertelnie poraniony.Mimo że w ich zasięgu jest inny osobnik poraniony, ale z rokowaniem, że przeżyje pozostawiają go a idą za tym potencjalnym denatem. Prowadzący te obserwacje naukowcy opublikowali statystykę.
W takim przypadku tropionych jest aż 96 % tych śmiertelnie poranionych chorych.

Swego czasu wdałem się w dyskusję na ten temat z profesorem akademii weterynaryjnej, Gdy Guciowi ratowano ucho, bo groziła mu martwica. On zdefiniował to inaczej. Nazwał to zjawisko wymiotami adrenaliny. Gdy zwierz jest śmiertelnie ranny coś, co nazywamy umownie adrenaliną jest wydalane poza jego organizm. Daje on rozpoznawalny zapach i to na biegach, badylach jak i na tym wszystkim, co z niego wycieka. Zwierz, który ma szansę przeżycia jego mechanizm obronny jest na tyle silny, że ta umowna adrenalina blokuje pozostaje w organizmie a nie wydostaje się na zewnątrz.

To, co jeszcze zaobserwowałem to wysokość kufy Gustawa.
Gdy sztuka jest śmiertelnie ranna i zgasła.To jedzie nosem przy samej ziemi i gdy ją dochodzimy to zapalczywość jego jest tak wielka, że dosłownie wjeżdża na nią, że aż się przestraszy odskoczy szczeknie pewnie ze strachu obwącha i dawaj tarmosić. Inaczej się ma z tymi teoretycznie nie do dojścia. Głowa jest poziomo staje podnosi kombinuje górnym wiatrem. Tak też jest często, gdy sztuka jest na tyle mobilna, że uchodzi i potrzebny jest gon ze stanowieniem. Ale i tu przekonałem się już parę razy, że wykonywaliśmy w tym przypadku polowanie a nie dochodzenie postrzałka, bo rana postrzałowa była na tyle nieskuteczna, że sztuka by się z tego wylizała.

To, co napisałem to moje osobiste relacje z Guciem.
Chętnie jak i Ty Marcin poznałbym te prawdy obiektywne to, co widzimy na tropie postrzałka jak to interpretować. 8-)
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 258
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Kiedy przerwać poszukiwania?

Postprzez Łukasz Dzierżanowski » 19 lut 2014, o 23:00

Załóżmy na chwilę, że nie ma odwiatru śmierci, a organizm zwierzęcia nie jest w stanie ocenić czy postrzał jest śmiertelny, czy nie.
Jeżeli pies (lub przewodnik) jest akurat gorzej dysponowany, a trafi na trudny i długi trop, to będzie na nim gorzej pracował i w końcowym efekcie nie wypracuje postrzałka. A przewodnik jest skłonny przyjąć, że nie było odwiatru śmierci i gorszy dzień staje się tym samym dobrym, bo mądra psiunia nie stwierdziła odwiatru śmierci. Czy przypadkiem nie jest to jakiś mechanizm obronny z naszej strony?
Wydaje mi się, że nigdy jednoznacznie, z całą pewnością nie można stwierdzić, że postrzał jest niegroźny i zwierzak się wyliże. Zawsze może dojść do zakażenia, gorączki, wykrwawienia itd.
W moim przypadku "zwierzak nie do dojścia" oznaczał: brakuje mi czasu, sił lub umiejętności, żeby go dojść. I - co oczywista - za każdym razem chcę wierzyć, że się wyliże...
Avatar użytkownika
Łukasz Dzierżanowski
 
Posty: 160
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:12

Re: Kiedy przerwać poszukiwania?

Postprzez adam palinski » 19 lut 2014, o 23:00

To że mam skłonnościWink do filozofowania to i tak uważam że królową wszelkiej wiedzy jest matematyka.
Jako doktorant wiedzy ścisłej wiesz Łukaszu doskonale że wszystko możemy wyrazić cyframi w tym - rachunkiem prawdopodobieństwa.

Ujmę to tak .
Gdy po 300/400 m odkrywam pierwsze łoże po następnych kilu set metrach kolejne i kolejne .
To ten współczynnik sensu poszukiwania rośnie nie współmiernie. Gdy zacznę za wcześnie i podnoszę zwierzaka z łoża to sam zdecydowanie obniżyłem prawdopodobieństwo szybkiego i skutecznego jego dojścia. I te prawdy wszyscy jak domniemam znamy.

Myślę że Marcinowi i mnie chodzi o ten wyższy poziom wtajemniczenia . Chociażby to co już sam spraktykowałem.
Gdy zwierzak postrzelony - przykładowo dzik . Odczytujemy z tropu że tarzał się w błocie zaległ w jakimś bagienku dla mnie to jest sygnał że podjął już rehabilitację zbija temperaturę .Przyjmuje to co mu natura dała - antybiotyki. I z mego skromnego doświadczenia szukaj wiatru w polu.

Jestem przekonany że podobnych oznak wyczytanych na tropie jest o wiele więcej
Mnie przynajmniej chodzi o to więcej ; jakby się ktoś chciał taką wiedza podzielić.

Założenie gorszego dnia przewodnika i posokowca to już rachunek prawdopodobieństwa z permutacjami.

Zawsze gdzieś kiedyś została odstrzelona jakaś dzicza legenda pamiętająca Franca Józefa .
Podobną legendę upolował mój przyjaciel . Dzik w doskonałej kondycji niestety z połamanym orężem . To co go wyróżniało to gabaryty stąd - niepohamowana chęć posiadania z niego skóry.
Odstawiliśmy go rankiem bezpośrednio do zakładu zajmującego się przetwarzaniem dziczyzny.
Postanowiliśmy odczekać i skórę od razu zabrać po oprawieniu. Zawołano nas by dokonać pokazu co myśmy przywieźli. Dzik miał cztery rożne postrzały . To że miał ewidentnie loftkę w jednym lekko zwapnionym płucu , brenekę rozkwaszoną za łopatka i pięknie zarośnięta , fakt że spod skóry na tylnej szynce wygarnął sprawiający sporą ilość śrutu to nic. W wewnętrznej stronie komory na jednym z ostatnich żeber odnaleziono też zarośnięty pocisk kulowy , leciutko grzybkowaty.

Dopowiem że skóra była nie do wygarbowania ze względów estetycznych. Okazało się że ma tylko bardzo długą i rzadką szczecinę . Na jego bokach utworzył się pancerz z wcieranej przez wiele lat żywicy , czy innych leśnych specyfików.
Daję ten przykład na okoliczność z jakim twardzielem możemy się spotkać i co wtedy ???.
Chodź ten przykład wykluczam - by włączać do tego zbioru z rachunkiem prawdopodobieństwa.

D.B.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 258
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Kiedy przerwać poszukiwania?

Postprzez Łukasz Dzierżanowski » 19 lut 2014, o 23:00

Wiem, że dziki posiadają zdumiewającą żywotność. Pytanie, ile znajduje się jeleni z takimi zagojonymi ranami i czy mamy dochodzić wyłącznie śmiertelnie trafione postrzałki?
Pierwszy mój kontakt z prawdziwym posokowcem, to praca z Fantą i Michalem, skuteczne poszukiwanie cielaka draśniętego w badyl tuz pod kwiatem. To polowanie spowodowało, że dziś jestem przewodnikiem posokowca.
Avatar użytkownika
Łukasz Dzierżanowski
 
Posty: 160
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:12

Re: Kiedy przerwać poszukiwania?

Postprzez Marcin Kunikowski » 19 lut 2014, o 23:01

Dzisiaj sprawdzał naszego "niedoszłego" postrzałka Wojtek z Rufusem i Bajką.

Psy złapały kontakt z dzikiem po 3 km, próbowały go zatrzymać przez następne 3 km (łączny dystans odczytany z Garmina to 5900 m), jednak ze względu na bardzo trudny teren nie było możliwości dojścia do strzału. Wycinek już przestał farbować.
Avatar użytkownika
Marcin Kunikowski
 
Posty: 103
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 16:42

Re: Kiedy przerwać poszukiwania?

Postprzez staniak ryszard » 19 lut 2014, o 23:02

Temat bardzo złożony i skomplikowany dla człowieka a mniejszy dla psa i rannej zwierzyny, od strony przewodnika wchodzi tutaj w grę dobra znajomość zestrzału, farby, odczytywanie tropu a także własna ambicja co w przypadku nadmiaru może skutkować czasami ,,wyżywaniu'' się na psie, frustracji, złości.
Zwierzyna, zwłaszcza dzik niesamowicie ,,twarda'' o niesamowitym instynkcie przeżycia z mojej strony dodam, że nieskuteczne prace wszystkie mieliśmy na dziku. Dzik tak jak wcześniej było wspomniane ,,zalepia'' się w błocie lżej ranny idzie z watahą a przepływanie cieków wodnych to dla nich pestka, w drugim koszyku umieścił bym jelenia i daniela (też twardziel) psy mimo bardziej skomplikowanych ,,młynków'' i kluczenia lepiej sobie dają radę, myślę, że wielkość zwierzyny skutkuje większą ilością zostawianych tropów,obcierek na krzakach itp. ,,najłatwiejszą'' wg mnie jest sarna, której odwiatr jest najbardziej odbierany przez psa.
Połączenie doświadczenia przewodnika i psa daje nam odpowiedź kiedy zaprzestać poszukiwania, kilometry na liczniku oraz ilość skutecznych/nieskutecznych dojść zobaczenia po dojściu jakie rany odniósł postrzałek, jak farbował jak uchodził pozwalają nam na zbieranie wiedzy
w tej dziedzinie. Miałem przyjemność spotkać starszego myśliwego (75 lat)i iść z nim po nie sfarbowanym tropie dzika jakieś 300 metrów i chociaż trwało to powoli i bardzo długo to warto było posłuchać i podpatrywać, później jeszcze kilka razy szedłem z nim po farbie i w kilku przypadkach padało ,,wygoi się''. W jakiej sytuacji najlepiej to podpatrzyć, posłużę się na przykładzie psów, jeśli się ma 5-6 letniego doświadczonego posokowca a przy nim zaczyna chodzić młodzik to wtedy warto podziwiać jak młody pies podpatruje i naśladuje wiarusa. To samo jest z przewodnikiem który będzie miał swojego posokowca za towarzysza łowów to pies sam pokaże co i jak a przewodnik to odczyta.
Muszę tutaj wyrazić podziw dla Pana Adama dla jego kondycji i zdrowia oby dalej dopisywało.Poniżej zdjęcie ,,naszego'' twardziela, bez rapety, z zagojoną raną na biegu, ostatnią kulę przyjął na pachwinę, zdołał załatwić jeszcze jamnika, odejść 400 metrów w gęstych akacjach a po 12 godz. strzał łaski zakończył jego żywot.

Obrazek
Avatar użytkownika
staniak ryszard
 
Posty: 86
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 15:27
Lokalizacja: Katowice

Re: Kiedy przerwać poszukiwania?

Postprzez adam palinski » 6 wrz 2016, o 10:55

Wyszukałem przewrotnie w forum temat który byłby kontynuacją na tak postawione pytanie ?
'' Kiedy przerwać poszukiwania ? '' .
Byk strzelany dobę temu z podchodu świt - odległość około 200 m praca po 10 godzinach .
Pracowały już '' foks '' , ponoć nawet coś tam oszczekiwał i nie ma go do naszego przybycia .

Po strzale byk wali się w ogniu pisze w wysokiej trawie jak strzelec zeznaje testament .
Teren specyficzny pocięty głębokimi i szerokimi rowami po świeżo przeprowadzonej melioracji .
By dojść do byka strzelec zatacza koło przechodzi przez kładkę i na skraju rowu znajduje sporą farbę ale byka już nie ma .

Od tego miejsca podkładam Gucia .
Prowadzi pewnie i co trochę znajduję farbę którą byk pisze na wysokości metra po trzcinniku .
Przed drogą wojewódzką robi nam trop powrotny około 100 m Gucio wypracowuje odbicie .
Po 2850 m odczyt z nawigacji - byk siedzi na wysokim lesie i nie potrafi już się podnieść .
Strzał łaski kończy sprawę .

Ma postrzał przez bardzo niską nasadę karku .
Przybywa strzelający i twierdzi że to nie jego byk - ewidentny selekt .
Bo on strzelał do bardzo starego byka za którym już chodził od zeszłego roku .
Myśliwi pomocnicy którzy z nim przybyli nie omieszkali pokpiwać na temat wyobraźni łowieckiej , bo to świt , trochę porannej mgły i wieczny mocny ósmak na rozkładzie .

Odwieziono mnie z Guciem , ale że mostek na drodze groził zarwaniem to zdeklarowaliśmy że spacerkiem do swojego jeepa pomaszerujemy .
Gustaw luzem i marsz na skróty - wzdłuż tego rowu gdzie była pierwsza farba wskazana przez strzelca .
Do miejsca z farbą jeszcze ze 100m .
Gucio przeskakuje rów i znika mi w wysokich trawach i po chwili szczeka .
Myśli się kłębią - no tak jeszcze tego mi trzeba było – nie moje łowisko a stanowi dziki .

Obchodzę rów na kładkę i już się martwię jak tu odłowić swojego zbója bo dzików nie odpuści .
Ale już idąc w jego kierunku mam wątpliwość czy są to dziki bo głosi miarowo bez zajadłości jak na zgasłego zwierza .
Jest zgasły byk mocno uwsteczniony nieregularny czternastak .
Strzał wysoko tuż pod kręgosłup na tak zwane '' puste'' .
Po przyjeździe strzelającego wiele wątków z tego jego polowania dopiero zostało dopowiedzianych .

Ilu tu z przewodników posokowców zalogowanych jest wstanie uwierzyć że jednym pociskiem dwa byki '' poległy '' .
Był czas zanim pomocnicy do podjęcia tego byka się pojawili na odtworzenie gdzie stał strzelający gdzie zgasł byk do którego strzelał i 50 m dalej na linii strzału przy rowie kolejny byk .
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 258
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Kiedy przerwać poszukiwania?

Postprzez Wojciech Galwas » 11 wrz 2016, o 08:25

"Są na tym świecie rzeczy które się fizjologom nie śniły" - Ferdynand Kiepski
Avatar użytkownika
Wojciech Galwas
 
Posty: 168
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:14


Powrót do Poszukiwanie postrzałka

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron