Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

pamiętniki klubowiczów

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 18:07

Dzisiejsze polowanie Wigilijne tradycyjne wysiadkowe.
Jest dobrze kolano boli, ale podjedziemy pod wylosowaną zwyżkę i jakoś to będzie.
To pewnie jakieś fatum.
W zeszłym roku na zbiórce podjęto decyzję do byków nie strzelamy.
I był byk jak marzenie.
W tym roku to samo.
I dwa byki w odstępie, co 40 min tym razem nie marzenie, ale dwa piękne selekty.
Jak za PRL trzynasta wybiła pora na opłatek i do monopolowego?

Jest robota ciele.
Coś tam przebąkuje władza daj Gustawa kolega X coś - więcej, że jest.
Wie o dochodzeniu postrzałków.
A wała Gustawa???? !!!!!!....

Jest farba po 200 m łoże a za łożem ani kropelki.
Dochodzili go z gończym
I jeszcze gdzieś tam i tam go słyszano, ale zaraz wrócił.
No tak z łoża podniesiony to dreptania o ho ho i jeszcze trochę.

Pisząć to.
Jestem pewien ja po prostu - mam bzika na punkcie tropienia postrzałków.
Jest 13 30 ruszamy i zaraz wracamy.
Nie da się boli - do jeepa.
Opatrunek bandaż elastyczny - dwie opaski uciskowe.

No a teraz będą kwiatki.
Postrzał jest gorący - Gustaw napiera po tropie to ja
Od braci ze Słowacji 1/4 kolczatka zamiast obroży tropowej.
Teraz to Ameryka.
Idziemy spokojne i tak sobie rozmyślam.
Jak Gustawa coś na karku uwiera to on spokornieje a jak mnie kolano napierd?;......
To się wściekam.
Jak bym tak sobie kolczatkę przywdział?.

Zaciskam zęby i jest.
Kolejny telefon ; wracaj jest karp smażony są śledzie.
Ze też człowiek niby rozumny ma takie skojarzenia= będzie wódka będą śledzie i zajeb;......
Tez coś będzie.
Oj jak tęskno za akademikiem jak byłem młody i piękny - no teraz nadal piękny.
Dość.

Paręset metrów dalej gdzie przechwycono gończego znajdujemy coś, czego do tej pory nigdy nie odkrywaliśmy u jeleniowatych. Ślina z farbą kawałeczki łoju.
Tkanka mięśniowa z limfą - która zawisa na krzakach- podcięty na tchawicy.
Robi się ciemno dość na dziś przynajmniej trzy kilometry za nami - zaznaczamy miejsce.
Pora do ogniska po kilku dziesięciu metrach oblewają mnie poty - boli .
Puściła mnie adrenalina i do jeepa nie dojdę.

Gustaw zdegustowany decyzją koniec na dziś?
Dziwnie spogląda mi w oczy.
Zmiana otoku na tropowy no jest dobrze - Gustaw zachęcany przeze mnie szukaj - nos pociąga i się lżej kuśtyka.
Na leśnej drodze warkot samochodu - jedzie maluch choinki na dachu.
Zatrzymuję - zanim poprosiłem czy by nas nie podwiózł.
Słyszę - panie leśniczy ja na bezrobociu a święta idą jakże to bez choinki.
Dobra masz pan darowane, ale podwieziesz mnie tam a tam.
Podziękowałem a i w nagrodę dostał dwa browce i wytyczne.
Wracaj, ale kamienną drogą przy czarnej cała zgraja leśników opłatkiem się dzieli.
A ja nie leśniczy tylko myśliwy.
Usłyszałem - a co za różnica i to i to zielone.
Niby tak.

Już załatwiłem sobie na jutro urlop jak noga się w spodnie zmieści to cielakowi nie darujemy.
Na razie, nurofen skontrowany ibufronem mniej boli.
A jak by tak za Palikotem ; /sadzić palić zalegalizować/- to wszystkie postrzałki nasze.
I tak kozie śmierć cała zgraja medyków na moje kolano czyha.
Łękotki mojej im się zachciewa.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 18:10

W nogawkę kolano się mieści.
Kolejny raz się okłamuje.
By usprawiedliwić swoje postępki.
To ostatnia praca w tym roku.

O siódmej krótka odprawa rodzinna.
Ani mi się waż jechać do lasu.Angry
Siedzieć przy kominku.
Jakieś żele maści wcierać, co godzinę.

Oczywiście nie oszalałem.
No i wyjechała do pracy.
To ja spakowany Gustaw ; gotowy.
O dziewiątej zaczynamy.

Po kolejnych 100 m Gucio wprowadza na taką nadrzeczne dziką plantacje.
Plantacja; to samosiewki brzozy gdzie umyślni specjaliści robią z nich miotły.
Po ich wycięciu jest taki naturalny grzebień.
Co od spodu, gdy zwierz idzie wszystko wyczesze?
Na tym odcinku zbieram pewnie z 0,10 kg.
Tym razem nie mam wątpliwości to słoninka, jak kto woli łój dzika.
Do jasnej niepokalanej, za czym ja idę.
Farba kapiąca dawno się skończyła teraz tylko mazanie.

No, co będę pisał wszyscy wiedzą gdzie skręca ; w nasze sławetne bagna.
Skakanie z kępki na kępkę nie wchodzi w rachubę rezygnuje.

A tu niespodzianka - miły telefon.
Co prawda to prawda - Wojtek ponoć opierdalał a i ja nie byłem zbyt wylewny, co decyzji, że Docent dochodzi właśnie byka.

Jak to bywa telefonicznie sobie pogadali i na tą okoliczność,kolejny raz terpentyna w dupce mi zagrała?
Oni dwaj Ł.....;.i D.....;..mają lekki luzik w ramionkach to, co my dwaj A......;i G.....;.. się poddadzą, mając nierówno pod sufitem.

Odnaleźliśmy , taki obraz może się innym przyda.

Obrazek

Dzwonimy do wczorajszego strzelca.
Rozmowa jest w stylu wa- bank.
A co byś powiedział kolego jak byś miał dzika na rozkładzie a nie ciele.

Mataczenie - nie odpuszczam.
I już wiem strzelał do cielaka, ale i do dzika.
No to, po co kręcisz, że tylko do cielaka.
Odpowiedz rozbrajająca, ale szczera.
Bo gdybym się przyznał do dwóch pudeł to królem pudlarzy byłbym sto procentowym.
On.
A wiesz, że co trochę mi się to przytrafia a to wstyd.
A i koledzy nie są tak subtelni jak ty i drą łacha na całego.
Ja usprawiedliwiam.

By podkreślić swą subtelność kończymy rozmowę moją inteligencką puentą.
Wstyd to kraść i z dupy spaść.

Coś wiemy więcej i do bólu szczerze.
Niezmiennie - boli kolano.

Dobra Gustaw sprawdzimy za kanałem jak odbił w topielisko to my mu możemy .
A jak skręcił w żarnowce to, chociaż te 300 m sprawdzamy.
Ruszamy za kanałem na jego skarpie odkrywamy coś nowego ; ziarna kukurydzy.
I pojawia się czarna farba coraz jej więcej.
Dzik skręca na łąkę i z odległości ponad 50 m widzimy.
Dzik siedzi na samym jej środku.
Staje i rozważam żyje czy śpi czy tyko sobie tak przycupnął.

Gustaw nadal nos przyspawany ciągnie w jego kierunku.
Do dzika kolejnej kuli nigdy nie żałowałem.
Gustaw przywiązany idę przygotowany do strzału.
Z paru kuśtyk kroków jestem pewien strzału łaski.
Nie będzie.

Wlot kuli na wysokości ostatniego żebra, draśnięty mostek, nad pędzlem, i łatka na tylniej prawej szynce.
Niestety odyniec ; śmierdziel, huczka nadal trwa.
Do exportowej konsumpcji odstawiony - 72 kg.

Oto on.

Obrazek

A - co do zdjęć.
Telefon służy do telefonowania a nie do robienia zdjęć.
Nie podpadniemy z Gustawem lepsza połowa będzie o 17 00.
Wymasowani na żelowani .

Darz. Bór.

P.S.
Chyba jednak podpadniemy ; bo kolejny telefon.
Jak góra do Mahometa nie może czy jakoś tak?.
To świeża wątróbka; do rekonwalescenta z finlandyyyjom już jedzie.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez Wojciech Galwas » 20 lut 2014, o 18:11

Głupole jesteście i tyle :)
Toż te Wasze baby są mądrzejsze od Was !!!
A tak poza tym, to gratulacje.
Darz Bór
Wojtek

P.S.
Adamie
nie dostałem załącznika do ostaniego maila, o czym Ci pisałem. Ale Ty, jak zwykle mojej poczty nie odbierasz
Avatar użytkownika
Wojciech Galwas
 
Posty: 173
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:14

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez Łukasz Dzierżanowski » 20 lut 2014, o 18:11

Adamie, gratulacje!
Ja mam coraz mniej pewności, czy aby my szliśmy za bykiem dziś...
Już wcześniej kilka rzeczy mi nie pasowało, ale Twój opis wzmocnił moje wątpliwości. Spokoju mi nie daje, że to mógł był dziczek szurnięty tylko po spodzie (nikt takiego nie zgłaszał, ale to nie znaczy, że takiego nie było!), a byk leży gdzieś nieopodal, strzelany tak, jak zgłaszał strzelec - na wysoką komorę.
Niestety - w najbliższych dniach nie mam możliwości sprawdzenia tej hipotezy. I pewnie całe szczęście, pamiętny dzisiejszego OPR od Wojtka, że rekonwalescentów do ciężkiej (i niebezpiecznej) roboty ciągnę.
Avatar użytkownika
Łukasz Dzierżanowski
 
Posty: 161
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:12

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 18:11

Za dobre słowo dziękujemy.
Ja z pracy na pracę staję się chłopcem do towarzystwa.
To Gustaw gra pierwsze skrzypce, ja w tle jako waltornia.
Gratulować winno się jemu.

Przepraszam Wojtka i jeszcze wielu innych skrzynka moja coś jest walnięta.
Założyłem nową pocztę jest tu na stronie już zmiana.

Wojtuś daj znać czy przeszło.
I proszę o odpowiedz na nową pocztę.

Darz. Bór.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 18:12

Siedząc nad sprawozdaniem z prac Gucia wracają różne obrazy.
Wspomniałem o tej pracy w formowym wątku.
Ale dziś, gdy dokonuje podsumowania wydarzeń roku.
To uważam - najwięcej emocjonującego wtedy się działo.
I warto temu wydarzeniu poświęcić specjalny opis.

W trzecim miocie strzelano do dzika.
Po przyjeździe na zestrzał praca wydawała się z tych 50m i mamy go.
Farba płucna niewiele z pęcherzykami, ale kaliber 30-06 lub 222.
I ten lub!!!!. Na zestrzale????.
Spowodował decyzję - odczekajmy niech zapisze testament.
A wydarzenia dnia tego potoczyły się jak w kalejdoskopie.
Kolejny telefon do łani 9 mm widział strzelec jak 100 m dalej kładzie mu się w wysokich trawach.
Zostawił czerwoną szmatkę to jedziemy tam, szybko i na temat jest.
Czort nie śpi - pomogę ściągnąć - za hak jeepa i do drogi po trawach, ale jeden zarośnięty rowek i wisimy. Bez wyciągarki to spokojnie zimujemy.
I kolejna praca po ostatnim pędzeniu 50 m za dzikiem z tych łatwa prosta i przyjemna. Podrzucić wycinka na pokot i do tego dzika z trzeciego dzisiejszego pędzenia.

Zaczynamy po 100 m prawie z pod nóg, ale znacznie z boku tropu, którym prowadził Gustaw podnosi się nam ciele.
Wstaje upada wstaje - strzał zostaje.
Dzwonimy po grupę ewakuacyjną tusze.
Gustaw przywiązany pozostawiony na tropie dzika.
Ponoć to fundamentalna zasada w takich okolicznościach nie mieszać mu w nosie.

W oczekiwaniu na ewakuujących tusze robię rozpoznanie, co i jak.
Ciele przyszło całkiem z boku sama końcówka ostro farbiło kulawy sztych.
Z odtworzenia musiał strzelać gość z innej zwyżki.
Na dziś koniec zmierzcha, jutro świtem naszego dzika spokojnie dojdziemy.
Na pokocie okaże się żabojad coś tam gadał, że do cielaka strzelał.
Ale my są europejczyki i niech -/wżdy narody postronne znają, że Polacy nie gęsi i swój język mają/.

Już świtem jesteśmy poranny szron i sadz na drzewach zachęca do dziarskiej pracy.Gustaw rusza spokojnie ponownie od zestrzału,to nie takie wybij okno jak wczoraj.Dochodzimy do wczorajszego oznakowanego miejsca kolejne 30/50 m pojawia się większa farba. Ale tak jak stoję /nazwę miejscem zero/ to tyle odnóg tropu we wszystkie strony świata. Gustaw idzie 30 m wraca prawie tym samym śladem przechodzi przez punkt zerowy i po kilkudziesięciu metrach wraca.
Odbija zupełnie w innym kierunku i znowu wraca.
Jedyny plus, że to trawy, widzę i ja, że idzie za farbą.
Takie nawracanie trwa dobre 45 min.
Kolejna pętelka i nareszcie ze 100 m prostej, ale bez grama farby.
Zupełnie niespodziewanie wjeżdżamy na mocno farbowane łoże.
Tu znajdujemy wszystko, co tylko nam się zamarzy - kolory farby,odrobiny kostek. Ale łoże jest stare na trawach gdzie jest farba szron osiadł - wczorajsze. Dla zasady zbieramy pakiet zapachowy i dalej.
Po kolejnych 100m znowu większa farba i scenariusz jak odbicie lustrzane z punktem zerowym. Kolejne pętelki zawracanie kluczenie 50 m prostej, ale tym razem jest - torpedo w pupie Gucia.
W pierw niepewny a w miarę podążania na tropie kufa w górę i intensywny szczek. Stop wiem, czym to grozi.
Trzymanie Gustawa na otoku i próba oddania strzału to jak na łajbie - siedem w skali boforta.
Stoję wypatruję w perspektywie 50 m tylko dzikie zarośla pojedyncze pozostawione sosny i nic.
No to Gustaw ruszaj wystaw dzika.
Przygotowany - karabińczyk wypinam i widzę jak żywa torpeda Gustaw dosłownie w powietrzu leci kolejne 30 m.
Dopada wybranego przez siebie celu i milknie.

No tak teraz będzie wściekanie i darcie pierza z sukni dzika.
Robię kilka kroków i ku mojemu zdziwieniu widzę wystającą antenę ; to ogon Gustawa z nosem przy ziemi szorującego gdzieś w knieje.
Wiem teraz to Adamie zapomnij o odwołaniu.
Po niespełna minucie ostry szczek ; stanowi.
Ruszam i po 100 m oczom moim pojawia się obraz po trąbie powietrznej.
Ilość wiatrołomów, wiatrowałów i wykrotów porażająca.
Pas niespełna szerokości 20 m długości 50 m zwalonych świerków ułożonych w jedną stronę jak zapałki w pudełku.
Była tydzień temu potężna wichura, ale żeby na mojej naszej drodze do dochodzenia dzika ; tego w planach nie było.

Staję na skraju tego pobojowiska co ja mam tu robić.
Gustaw szczeka dosłownie w środku tego zwałowiska zwalonych świerków.
Dzik na pewno żyje.
Jesteśmy na etapie raz na denata szczeka a raz nie, ale spokojnie równomiernie.
Jednak na żyjącą sztukę to z wściekłością w głosie, intensywnie i szczek jest jeden po drugim jak karabin maszynowy.
Po kilkudziesięciu metrach przechodzenia z pnia na pień pozbywam się kolejno plecaka, kurtki, polaru i czego jeszcze się dało.
Jestem dosłownie nad szczekającym Gustawem.
Wiem, że dzik też jest gdzieś pode mną.

Stoję na pniu i ogarnia mnie strach jak zejść tam na duł.
Widzę Gustawa, który sprytnie stoi obok wykrotu wywalonych korzeni świerka.
Gdy się coś pode mną poruszy jednocześnie grożenie waląc szczękami to Gucio uskakuje za ten parasol z ziemi i korzeni.

Naprawdę po sporej chwili dedukuję dzik jest w potrzasku, został tu zapędzony przez Gustawa. Jedyna droga jego ewentualnej ucieczki to w kierunku tego wykrotu.
Muszę się dostać od strony Gucia, bo jedyny strzał to właśnie z tej strony.
Obchodzę to sporym kręgiem mam przed sobą parasol korzeni na parę kroków.

Gustaw dostrzegł moja obecność tuż za sobą i ruszył do ułańskiej szarży.
Słyszę jeden charkot kwik dzika ujadanie następnie skowyt psa i kolejne ujadanie i znowu kwik dzika.
Ostatnie 30 m do zwalonego wykrotu pewnie w dwie sekundy.
Gdy jestem na wysokości wykrotu i już mam zajrzeć, co się za nim dzieje.
Potrąca mnie w łydkę dzik wyskakujący z matni a na jego chwoście jedzie uczepiony Gustaw.
Wypadają na kwadrat czysty lasu 2x2 m i widok jest niesamowity.
Dzik kręci się w koło na chwoście przypięty Gustaw.
Obraz z cyklu /przypięty jak rzep do psiego ogona/ rzepem Gucio.

Po wykonaniu przez dzika kilku energicznych przeciwstawnych zwrotów Gustaw frunie gdzieś w igliwia zwalonych skwierków.
Na tom czekał, ale dzik szarżuje na mnie chodź w zasadzie to chce powrotem za ten wykrot wrócić.
Strzelam prawie z przyłożenia w jego bok.
Przeraźliwy kwik przyjął w kręgosłup.
Jeszcze raz, ale się nie da, bo Gustaw już wisi mu na uchu.
Szamotanina dzik gaśnie - daje możliwość Guciowi wy szamotania się z zgasłym dzikiem.

Przychodzi moment otrzeźwienia oglądnąć Gustawa.
Przy pierwszej próbie wzięcia go na ręce i odciągnięcia wymyka mi się i widzę, że dłonie mam w farbie.
Pot oblewa mnie, otrzeźwienie przychodzi jak uderzenie pioruna pies jest ranny.
Teraz to już bez ceregieli za obroże i oglądam obmacuje, rwie się nadal, ale cały.

Już po wszystkim na spokojnie na wysokości łopatki na tylnym pośladku jedynie spory ubytek sierści z czerwonymi zadrapaniami.
Farba była z dzika,
Zawiesiłem czerwoną szmatę nad denatem,bo kolejny telefon do postrzałka.

Dla potomnych drugi raz w tym roku spotkałem się z postrzałem kalibrem 222.
Zakazałbym tego kalibru do polowania na grube dziki.
Chodź strzały padały do opisanego dzika z broni kombinowanej ponoć z 30-06 też.
Moja diagnoza 222 go dosięgła.
Pewnie nie dacie wiary ; niska komora.

Jakbym nie mógł tu na forum się do was odezwać.
W tym starym roku .
Brak Internetu jak znam życie będzie.

Wszystkim życzymy.
Gucio i Ja Adam.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez Wojciech Galwas » 20 lut 2014, o 18:12

I dla takich właśnie chwil warto mieć posokowca !!!

Niech Bór Darzy, a św. Hubert niech czuwa nad pomyślnością w życiu zawodowym i prywatnym.

Wojciech Galwas & Wojciech Galwas jr. & Kastor
Avatar użytkownika
Wojciech Galwas
 
Posty: 173
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:14

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 18:12

Pora spotkań noworocznych to w środowisku myśliwych nieodłącznie opowieści z kniei. Dla pozostałych uczestników to temat nieciekawy a i będących przyczynkiem do złośliwości. Nawet rozumiem tych obrońców zwierząt.
Los sprawił, że Pan domu mieszkaniec opłotek Katowic został wezwany na konsultację do sąsiadującej nie opodal z domostwem kliniki. Wybrał się pieszo, bo rzut beretem. Jest 23 00 Pani domu już się denerwuje, czemu nie wraca. Dzwoni na komórkę i ta po paru zdaniach jest mnie - komórka podawana.
Słyszę Adaś proszę cię ratuj.
Co się stało?.
Siedzę na zjeżdżalni dla dzieci w parku jordanowskim.
Dobrze, że Bogusia zadzwonił, bo jak uciekałem wypadł mi telefon a teraz go mam, bo w ciemnościach zaświecił.
Co się dzieje - słyszę dziki- dziki,co takiego dziki???.

Całe towarzystwo to w większości psiarze to i Gustaw z nami.
Po Gustawa- za norowany w pościeli legowisko obok.
Na otok i idziemy kuzynowi z pomocą .
A jak posokowiec w akcji to i spora korona do towarzystwa.
Po niespełna 200 m zbliżamy się do parku.
Oświetlenie marne i już Gustaw głosi.
A ręce ze stali trzeba mieć.

Jeśli napiszę, że było tam około 50 dzików Winkto rachuba i tak mocno okrojona.Grin
Dziki odsuwały się na 20m przy tym głośno rechocząc.
Przyznam nie było to przyjemne a podtrzymywał na duchu wariacki szczek Gustawa.
Korona dawno zrejterowała gdzieś pod lampy marketu.

Wracając do cywilizacji jedyny problem to było zabrać Gustawa z tego parku.
Darł pysk do samego domu.
Za trzy minuty 00 00 2011/2012 byliśmy na progu domostwa.
Gdy po minucie tradycyjny szampan wystrzelił Gustaw skojarzył, że to zapewne polowanie i ponownie całe towarzystwo oszczekał.
Dla mnie i Gustawa bardzo sympatyczny moment, bo to jemu najwięcej życzeń noworocznych składano.
Było nie było wybawiciel Pana domu.
Ale po chwili, gdy podziwialiśmy na tarasie fajerwerki odwrócił się na pięcie i spokojnie pomaszerował gdzie - na górę do pokoju i pościeli.

Wróciliśmy wczoraj i ciąg dalszy spotkań oczywiście w gronie myśliwych.
A tu nakarmiono nas opowieścią z końcówki ubiegłego roku.
Mieliśmy w nim też uczestniczyć, ale wyjazd sylwestrowy nie pozwolił.
Było w sąsiednim kole polowanie dewizowe.
Jak się jedynie domyślam z opisu nasz formowy kolega Michał F je obsługiwał ze swoimi psami.
I tam wydarzyła się historia nie tuzinkowa.
W jednym z pędzeń natknięto się na dzika odyńca z tych, co pogrom wśród psów sieje. Strzelał do niego Francuz ponoć spudłował.
Dzik rozpruł lokalnego matadora dziczego - mojego przyjaciela Edka.
Bolek, bo pies ma tak na imię ma 64 szwy.
Wygląda to paskudnie - drugiego teriera dosłownie wypatroszył i jak się na dzień dzisiejszy okazuje kolejne trzy psy odniosły rany.

Znane mi to jest z autopsji a i opowieści o takich psich zabójcach krążą. Swego czasu ukochany pies mego śp. ojca Żaba została przez podobnego odyńca rozpruta. Przyznam wtedy, gdy tato zagiął na niego parol i dwa tygodnie mu poświęciłby by go wyeliminować -dziwne mi to było.
A dziś niechby Guciowi, który dzik włos zerwał to zakwateruje się na stałe w jego rewirze.
Takim wredny i pamiętliwy.
Czego wam nie życzę/ tej - wredoty/ w tym - 2012.

Darz .Bór.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 18:13

Idę na łatwiznę pytam ?????
Pewnie wszystkim wiadomo o święcie Czerwonego Psa .
Na ''Posokowce '' jest obszerna wypowiedz Arigialli.
Nie zamierzam się tu pastwić nad towarzystwem Psów Pasterskich .
Zainteresował mnie tam wątek o wystawach klubowych Czechy ,Słowacja.
Pada stwierdzenie - moich pozostałych klubów.
Czy ja będąc z urzędu członkiem rasy klubu posokowca Polska mogę zgłosić na taką wystawę Gucia.
Bo z kontekstu wynika mi że nie .

Jeszcze co mnie podkręciło z tamtej strony;
Zaproszenie na warsztaty organizowane przez Głównodowodzącego Klubowi Rasy.
Dla posokowców ????....... i proszą o szerokie uczestnictwo jamniczków i etc.
To my są już nie w elit lig .
Dla mnie to kolejne pasterstwo ; jak i nasza klubów-ka.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez staniak ryszard » 20 lut 2014, o 18:13

Panie Adamie spokojnie, możecie z Guciem brać udział w Klubówkach
w CZ i SK, ja chcąc sobie wyrobić jakieś tam pojęcie o posokach kilka razy wybrałem się na imprezy organizowane przez ich Kluby.
Jedynie, Gucia nie da Pan do bonitacji, na imprezach panuje spokój, dyskusje wśród wystawców, sprawna ocena sędziów fachowców od posokowców ocenianych przez trzech sędziów lub dwóch, jeśli ktoś ma ochotę to jak najbardziej polecam. No cóż nasza klubówka już dawno przestała być klubówką nawet nie warto zawracać sobie głowę.
Kilka propozycji Słowackiego Klubu.

Klubová výstava farbiarov, KV, CAC 01.07.2012 01.07.2012 Sielnica
Špeciálna výstava farbiarov, CAC 01.09.2012 01.09.2012 Prešov

Imprezy Klubowe:
Skúšky farbiarov o pohár Slánskych vrchov 12.10.2012 14.10.2012 Medzev, Šugovská dolina

Memoriál Fridricha Konráda, CACIT 19.10.2012 21.10.2012 Poprad

Fatranský pohár - skúšky farbiarov, CACT 09.11.2012 11.11.2012 Rajecká Lesná
Avatar użytkownika
staniak ryszard
 
Posty: 86
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 15:27
Lokalizacja: Katowice

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Blogi klubowiczów

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron