Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

pamiętniki klubowiczów

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 17:51

Samo zdrowie takie kąpiele błotne i hartowanie się ciepło/zimno.
Normalnie SPA "pod zziajanym posokowcem"...
ale brak roboty wkurza.


A my 300 % normy.

Wczoraj od bladego świtu za dzikiem postrzelonym w przecince kukurydzy.
Praca jedynie z pozoru łatwa i przyjemna .
Po 30 m jest warchlak na miękkie .
Strzelec się zaklina ze do warchlaka nie strzelał .

Wybrał 40 /60 kilową sztukę - miał do wyboru ponad 20 sztuk.
Jak mu wyjechały na przecinkę to czarno .
A księżyc dawał że z 100 kroków nie sposób spudłować .
Gucio znalazł zestrzał i odwrócił w kierunku gdzie nikt by nie szukał .
Sztuka do której strzelał skoczyła w przeciwny kierunku tej przecinki.

Ponowne naprowadzenie Gucia potwierdziło jedynie kolejny zestrzał.
Ale prawie 10 m bliżej strzelca.
I tu zaczęły się schody , po 400 m pracy w kukurydzy .
Wjechaliśmy na całą watahę zdrowych dzików.

Koniec definitywny pracy dolnym wiatrem .
Odwiatr chlewni tak wielki że jedyną metodą było mego słonia na ręce i wynieść z kukurydzy .
Do watahy zdrowych dzików i to w kukurydzy przecież go nie puszczę.

Efektem darcia pyska było że 22 dziki wyjechały jej końcem na oczach strzelców broń w samochodach.
Zatoczyły krąg w odległości 300 m po polu .
Gdzie jeden z nich utykał na przedni bieg.
Pomknęły w siną dal przez gołe pola .
Taka ilość dzików po zaszronionym polu zostawia trop jak walec. Próba znalezienia choćby kropelki farby spełzła na niczym ale jeden utykał to postrzałek . Zajęło to kolejne 6 godziny pracy na tych tropach.
Zrezygnowaliśmy nie do dojścia.

Wracamy do samochodów nad kukurydzą,
Pomyślałem tyle godzin na otoku pobiegaj .
Gucio od razu z powrotem w przecinkę i po 3 min na końcu kukurydzy dwa trzy szczeknięcia i cisza .
Idziemy a tu jakieś 200m przed nami wyskakuje Gustaw i z powrotem do kukurydzy wyskakuje i do kukurydzy .
Słyszymy coś tarmosi jest dzik 40 parę kilo trafiony na puste .

O świętowaniu nie napisze bo jedynie co rozsądek podpowiedział to telefon do pracy o dzisiejszy dzień wolny.

Dziś rano 7 00 kolega plum plum dzwonek przy furtce.
Wczoraj strzelałem do łani nie podjechał byś sprawdzić .
Jedziemy na polu jest farba bez doktoratów płucna .
Ruszamy po 30 m w pierwszych zaroślach odkrywamy dosłownie kałużę farby zatrzymała się .
Po kolejnych 30 m szeroki zarośnięty rów .
Gucio skacze raz na jedną raz na druga stronę .
Szukam miejsca gdzie przeskoczyć .
Gucio wskakuje w końcu do rowu i tak skuteczne mnie pociągnął że wpadam ślizgając się na tyłku po kapelusz.
Gramolę się z rowu i za plecami widzę wystający badyl łani kawałek łyżki i dopiero teraz dostrzegam jej korpus.

Pisząc to zastanawiam się ponownie czy jutro znowu nie wziąć dnia urlopu .
Świętować kocha kolega któremu łanię Gucio znalazł oj przeogromnie a i ja ?.

To że ja cały do pralki ale stała się rzecz jeszcze gorsza .W pokoju córki na jej łożu żona rozłożyła firanki i zasłony z całego domu przywiezione z jakiegoś tam specjalistycznego prania .
Żony już nie było jak wróciliśmy .
Gucio w tym szlamie z rowu jedynie do wanny pod prysznic .
Uchyliłem drzwi wejściowe by te wszystkie brudy z siebie zdjąć przed progiem.
A Gustaw rządny przywitań z panią obleciał domostwo i nie omieszkał wskoczyć na tą wyprana ekspozycję.
Na tyle wydawała mu się być atrakcyjna co do higieny że się dodatkowo w te firany i zasłony powycierał.

Oj będzie bal.

Prześladują nas z Guciem te rzeki kąpiele błotne borowiny jednym słowem .SPA.

Pozdrawiamy.
Gucio Adam.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 17:52

Memoriał imieniem Gustawa.
Dnia 11.11.2011. Godzina 7.30 - 10.30.

Dzień Odzyskania Niepodległości Uczczony.
Oto Przyszły Dyplomant Pierwszego Stopnia.
Po 14 godzinach.
Pracy na otoku 2800 m.
Gonu 250 m zakończonym twardym stanowieniem.

Obrazek

Takich i podobnych sukcesów życzymy wszystkim uczestnikom.
Memoriału Księdza Gierszewskiego.

Obrazek

Obrazek

Dzik w pełni sił można wagowo ocenić na 150 kg.
To, co było wręcz niesamowite to jego wysokość.
Wielkości dorosłego cielaka domowego.
Strzelony na bebechy postawił twarde warunki.

Obrazek

Spory czas temu przyjął na tylni bieg.
To zapewne było przyczyną, że wielka buda.
Jedynie w skórę była przyodziana na wadze 98 kg.
Szable i fajki godne srebrnej oprawy.
Było, czego gratulować strzelcowi.
A i przy herbatceWink i wątróbce było, co opowiadać.

Gucio Adam.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 17:57

Jerzy Stuhr - Śpiewać Każdy może.
http://www.youtube.com/watch?v=ENvAmLuj5ko

Deryl Gustaw ; Szczekać Każdy może.
Szczekać każdy może, trochę lepiej, lub trochę gorzej, ale nie oto chodzi,
jak co komu wychodzi.

Obrazek

Czasami posok musi, inaczej się udusi, ooo

Lubię różne inne dźwięki ,szczególnie jak mnie co wzruszy ,rzuca mnie się na uszy.
Obrazek


Teraz będę już szczery ,wybrałem drogę posoczej kariery.

Niech mnie który przegoni, różne sceny, brygady, już nie dadzą mi rady bo ja się wcale nie chwalę ,ja po prostu niestety mam talent.

Obrazek


Obrazek

Jak przewodnik wierzy w posoka, to cała reszta to betka, nie ma takiej rury na świecie, której nie można odetkać .

Już w drodze do pracy dwa telefony w odstępie 10 min.
Pamagite parzałsta tawariszcz no jasne wiem kto dzwoni .
W nocy do dzika i sobie poszedł ok. będę o 13 00.

To ja miły głosik koleżanki jakbyś Adasiu - oj słodzi.
Bardzo się stęskniłam za Gutkiem.
Wiesz wczoraj rano strzelałam do łani i tego i tego psy szukały jest farba.

Praca. ??????.
Wypadało zrobić wrażenie, tu celowo nieuprzejmym, tam też posłodzić, zrobić wiatr, udaję się na posiedzenie i do lasu.

O 10 00 w umówionym miejscu, no nie ma jak się z płcią piękną umawiać 10 30 jest.
Młody ma anginę pod kuratele babci odwieziony.

Na zestrzał a tam wszystko farba kości kostki ścinki, że poduchę można zrobić.
Nic dobrego.
Dużo kości mało mięsa.

Po 30 m ćma i białe myszy czysto tylko nos Gustawa w akcji.
Pierwsze 200 m już to znam jak nadeptane - dwa psy wcześniej w akcji.

Kolejno około 5/6 po 20/50 m skręty .
Podnosi się łania Gucia w gon 30/40 m od nas stanowiona.
Łania siada na tyle i jednym badylem jak kangur robi drabinę.
Jest pozycja lico strzał.
Gucio wyrywa kolejny materiał na poduchę.
Przyjęła na wysoki badyl i po dole mostku.
Buziaków moc dla Gucia i ja się nastawiam, sprawisz odstawisz zapraszam na koniaczek i tyle, tak to jest z babami.

Tym razem ja na niedoczasie 30 min do strzelca dzika.
Strzelano w nocy na nęcisku jest farba szukałem, pojedynek.
Gucio wypracowuje trop ujścia dzika.
Niecałe 100 m jest taki sobie kukurydzowy - 40/50 kg.

Jak przewodnik wierzy w posoka, to cała reszta to betka, nie ma takiej rury na świecie, której nie można odetkać !!!!!!!!

Miejsce do podjęcia dzika i łani idealne prawie do kosza wrzucić ale zeszło do ciemności .

Darz Bór!
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 17:57

W przeddzień byliśmy osamotnieni obsługując dwudniowe polowanie na którym to Tosia przywdziała ostrogi posokowca. W pierwszym pędzeniu postrzał dzika.
Praca zapowiada się prosta jeszcze na lesie strzelec widzi że dzik ma patrochy na licu.
Ruszamy na miejscu strzału niewielka farba a następnie co kilka metrów na jeżynach odkrywamy odrobiny treści żołądka. Tydzień temu w środku lasu to prawda że z nie zamkniętego jeepa ukradziono nam plecak a w nim nadajnik odbiornik GPS. Już na wstępie przyjąłem że Gustawa w gon nie puszczę.

Po 400 m pracy Gustaw podnosi kufę i zaczyna szczekać .
Scenariusz istna dżungla jeżynowa .
Takie tunele nic nie widzę przytraczam Gucia do brzozy .
Staram się coś dojrzeć .Jedynie góra jeżyn się porusza .
Pozostawiam szczekającego Gucia i obchodzę tą kępę.
Kładę się i widzę w luce kilka dzików a w zasadzie ich biegi.
Mam kilka razy w celowniku gdzieś wysokość mostka .
No nie to nie ja tu poluję na zdrowe sztuki jestem sanitariuszem chodź palec swędzi.
Pisząc to nawet dziś trudno mi określić ile to trwało .
Po dłuższej chwili widzę że jeżyny poruszające oddalają się i następuje bezruch.
Jedynie Gustaw drze pycho la.
Wracam do Gucia staram się go wyciszyć.
Zastanawiam się co robić gdzie postrzałek.
Obchodzimy kilka razy tą kępę jeżyn .
Która jak się okaże potem była miejscem jakiegoś podeschniętego stawku.
Gucio kilkakrotnie podejmuje trop uchodzących dzików .
Jednak na ich tropie nie odnajdujemy jakichkolwiek oznak by z tą watażkom uszedł nasz postrzałek .
Wracamy do kępy przyznam że ogarnia mnie bezradność.
Cały czas mam odium strachu jak puszczę Gucia w kępę a ten wywinie za tą watahą a już go znam nie odpuści im i do jutra jak go potem znaleźć.
Siadam na pniaku Gustaw ciągnie do kępy coś mamrocze ale nie szczeka . Gotów jestem sam się tam wczołgać.
Pomoc przychodzi niespodziewanie na szczekanie Gucia zostali wysłani dwaj naganiacze . Jeden z nich podejmuje desperacka próbę wpełznięcia w te tunele.
Po 10 min przekleństw wydobywających się z wnętrza jeżyn .
Słyszymy - panie jest tu dzik żyje - nie .
Drugi rusza mu na pomoc .
Operacja wyrwania go z tej plątaniny trwała koło godziny.
Okazuje się być około 80 kg odyńcem . Do dnia dzisiejszego prawicy nie myję zaszczyconą uściskiem dłoni . Nie czas cieszyć się kopniętym zaszczytem .

A teraz .
To był spektakl przy otwartej kurtynie .
Na łąkę wywala wpierw wataha dzików .
Ogień ciągły karabiny biją długimi seriami a one żytem jeszcze do tej prześmiewczej wypowiedzi brakuje śnieg po pas.
Ewidentne pudła było za dobrze .
Odprowadzamy watahę w pola na 400 m żadnych oznak postrzałka ale i tak sprawdzaliśmy.
Jest obok mnie absolwent uczelni Leśnej .
Dopada aparatu fotograficznego i już teraz dokumentuje seryjne foto końcówki pędzącej ich tropem chmary jeleni .
Jak prześle mi to pocztą zrobię demo jego zdjęć super sprawa.
Łania zostaje mimo intensywnego ostrzału cielak uchodzi .
Ale na moje oko jakby coś tam jednak.
Po prawie kilometrowej upartej pracy nic.
Czyżby sprawdzała się zasada pokaż mi farbę pokarzę ci mięso.
A farby nie stwierdziliśmy.

Na zakończenie dnia kolejna przygoda z mchu i paproci.
Idący jak rakieta wycinek wali w siatkę ogrodzenia 100 x 100 m śródleśnego wygrodzenia przerywa ją i tam przyjmuje kulę znika .
Ambitne poszukiwania naganiaczy bez rezultatu .
Pozostajemy sami na placu boju obchodzę dwu krotnie ogrodzenie nie ma mowy by się z tej pułapki wydostał siatka szczelna.
Tylko jedna dziura.
Gustaw do środka obstawiam dziurę tu mi nie pójdzie w jakiś szaleńczy gon przechwycę łobuza.
Po niespełna minucie słyszę aha już go szarpie praca żadna ale miejsce i okoliczności dość niezwykłe.

Darz Bór!
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 17:58

Podobnie jak wypowiedz Ryszarda .

Napiszę inaczej czy mamy mieć posokowca czy posokowco- gończaka bo czym się różni posokowiec którego ledwo co się skończy miot podkładamy na trop.

Już się mocno zastanawiałem nad konsekwencjami obsługiwania kolejnych polowań komercyjnych.
Prace to niby żadne, bo góra 400 m trzy pięć godzin po postrzale.
Niby bez fajerwerków.
A tu po czasie jak na dyplom ruszamy za wycinkiem.
Przeciągnął nas chyba po najgorszym terenie, co w tym łowisku mogło nas czekać. Z braku GPS tak na Bolka Oko ponad 500 m.
Gustaw dostał tyle zadań wypracowania zawijasów tropów powrotnych.

Proszę się nie dziwić tej rozradowanej gębie jego przewodnika.

Obrazek
Dumny jestem oto z tego Posokowca.
Obrazek

Ale dzisiejszy kolejny dzień na usługach komercjuszy to popis, trzymania tropu osobniczego. Z jednej zwyżki strzelano do pięciu sztuk.
Dwa dziki i byk w odstępie metra dostają postrzał. Jest farba jedna druga trzecia. Wszystko się krzyżuje początek tragiczny dziki po 50/60 m zostają odnalezione. Działa ekipa zbierająca, ciągnięte sztuki nadeptane na farbione. Próba odszukania farby poza tym pobojowiskiem spełza na niczym. W tym samym kierunku uchodziło kilka jeleni i dzików.

Jak wybrnąć z tego ambarasu?
Jak trafić na trop byka /stare byczysko/ i wieniec okazały?
No to ja zgodnie z naukami przywiezionymi z ojczyzny bawara.
Niby to tylko teoria, co mnie tam na opowiadano.
To sprawdzimy w praktyce.
Proszę by przywieziono komercjusza i dokładnie niech określi skąd przyszedł zdrowy byk.

W tym przypadku sprawa prosta, bo z miotu wychodził po uroczysku, wysokimi trawami.
Zbieram z miejsca jego trafienia odrobiny farby jest tego bardzo mało na trawach farba czarna. Z reakcji wierzgnął tylnimi badylami zrobił pałąk,no to gdzie przyjął?.Grin

Wszyscy się rozjechali no to po czarujmy.
Na trop skąd przyszedł wszystkie pewne 100% elementy zestrzałowe.
I po Gucia kilka parsknięć.

Ja też jak Ewunia kocham ten zasysany dźwięk powietrza.

Ruszamy na dwa razy.
No i jazda po tym przygotowanym przeze mnie tropie staje parska zawraca.
Jestem mu posłuszny i ponownie po tym tropie do nie wiadomo, z jakiej sztuki farby.

Znowu zawraca robi to kilka razy.
Mijamy jedno ciągnięcie drugie idzie.
Staje obwąchuje te drogi ciągnięć, ale idzie za zapisem pamięci nosa.
Po 100 paru metrach poza tym pobojowiskiem jest pierwsza farba.
Ale czy byka???? strzelano więcej razy.

Kolejne 50 m zero farby i zaczyna się śśśśśikawica leje na dwie strony, ale co.
A to.
Obrazek

No tak teraz jeszcze większa duma mnie rozpiera.

Obrazek

Z poprzedniego weekendu łowieckiego dwie fotki.
Proszę dojrzeć ciele w wyskoku jest ponad strzelcem.

Obrazek

Obrazek

Przyjdzie wziąć korepetycje u Łukasza z tym dużym formatem.
A jutro 7.30 i ponownie po pakiet doznań na niwie poszukiwacza komercjuszom.

A niech mi, który w niedzielę rano zrobi plum plum dzwonkiem i poprosi by mu coś znaleźć.

Gucio Adam.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez staniak ryszard » 20 lut 2014, o 17:59

Gratulacje Smile
Panie Adamie jak Pan pisze ''Prace to niby żadne, bo góra 400 m trzy pięć godzin po postrzale'' to to jest trzy-pięć godzin a nie zaraz po skończonym miocie.
Pozdrawiamy. Poplątania otoku.
Avatar użytkownika
staniak ryszard
 
Posty: 86
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 15:27
Lokalizacja: Katowice

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 17:59

O nie Rysiu.
Już wydoroślałem .

To ja już teraz rządzę .
A nie ci co spierdolili.

Pyzatym to polowanie trzydniowe .
Niestety na jednodniówce to jest jak piszesz.

Pozdrawiamy.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 18:01

Zaczyna się sennie ognisko kiełbaska na patyku.
Poza kwaszone mięśnie nóg dupa za tłusta a trzeba ją dźwigać.
Gustaw wskoczył do samochodu i chrapie ja słoń.
Tylko uszaki falują.

Telefon jest dzik do dojścia.
Jadę i takie prośby zanoszę do Huberta.
Huberciku kochany.
Nie każ mi pokonywać dziś tych wertepów jak wczoraj.

Zabieram po drodze komercjusza.
Blady jeszcze mu się język plącze.
Przyjechał z tatą młody adept łowiectwa.
Do tej pory lisa ma na rozkładzie.
A tu jak zeznaje dzik 250 kg??????.

Jest farba ewidentne płucna.
Kilka kroków i już Gucio na otoku drze pychota.
Kępa świerków 20 m. Gąszcz samosiewka.
Po farbie lufą sztucera delikatnie rozgarniam wierzchołki.
Musi tu być dosłownie odór odyńczego odwiatru.
Jest komorowy 9 milimetrów zrobiło swoje.
Na wadze 152 kg.
Młody złożył nam niezwykle wylewne gratulacje.
Do tej pory nie wiem, za co ale niech tam.
Podejrzewam, że będzie złoto szable na zewnątrz 14 cm.
Fajki pięknie wybarwione.

Obrazek

Ofladrowaliśmy drogę dojścia do sztuki.
Zgłaszam patent dla przewodników.
Bez sensu jest czekanie na grupę ewakuacyjną tuszy.
Od niej czerwonymi wstążkami do drogi dojazdowej zaznaczać drogę dojścia do niej.

Kolejny telefon byk postrzelony strzelec po farbie próbował dochodzić 50 m i farba zanikła.
Odczekaliśmy godzinę oględziny zestrzału wskazują jelita.
Ruszamy po kolejnych 300m trzask w młodniku, ale czy to byk.
Gustaw prowadzi właśnie w tym kierunku.
Kolejne łamanie nic nie widzę puszczam Gustawa na trop.
Po niespełna minucie głosi w miejscu byk żyje.
Wychodzę z młodnika na skraj starodrzewie.
Ukazuje mi się widok klęczącego na przednich badylach króla kniei.
Gustaw ujada jak szalony, odskakuje od byka rozpędza się i przednimi łapami uderza w jego bok. Nie ma mowy o strzale łaski. Gustaw tym razem uwiesza się na jego karku, który już jest parę centymetrów nad ziemią i ciągnie. Dochodzę na dwa metry kropka na komorę, bo Gustaw nadal okupuje kark.
Piękny selekcyjny czternastak jedno stronie koronny.
Wspaniała rozłogi waga około 7 kg.

Obrazek

Obrazek

Ośliniono nasze pyski w dziękczynnych cmoksach.
Obiad a tu z wyglądu stary wyga łowiecki podchodzi.
Pewnie nakręcony pięknym trofeum byka na pokocie i donosi.
Ten pierwszy strzał w pierwszym miocie to ja też do byka.
Zgłaszał czyste pudło.
Sprawdzał bardzo dokładnie farby zero strzelał jak mówi w locie.
Reakcji żadnej, ale jak by tak to sprawdzić.

Super 6 godzin po strzale jedziemy.
Zaznaczyłem odwiozłem strzelca powrotem i do roboty.
Gucio po paru metrach zaczyna furczeć pewnie jest postrzał.
Na tropie tylko głośno ciągnie nosem.

Po ponad 300 m Gustaw robi wykopki drapie.
Klękam oglądam no nie! Jest farba.
Po niespełna kolejnych 20/30 m śśśśśikawica i to na dwie strony.
Gustaw stop i szczeka i przed nami leży byk jak malowany.
Wieczny ósmak druga klasa.
Bardzo grube tyki rozłogi marniejsza, ale przepięknie perlony.
Róże, że dłonią nie obejmiesz.
Ponad 4 kg wieniec.
Przyjął też prawie na miękkie wysoko komorę.

Obrazek

Obrazek

Wnioski zawsze takie same sprawdzać sprawdzać sprawdzać.
Po trzydniowych pracach naszej pary, co drugi komercjusz deklarował.
Chcę mieć posokowca.
Oczywiście dałem namiary na naszego ukochanego doradcę hodowlanego.
Bardzo mnie ciekawi ilu zadzwoni.

Pewnie opis tych trzydniowych wydarzeń dziś byłby barwny i kolorowy.
Jednak nie mam weny, bo licho nie śpi.
Prowadzący dziś to polowanie mój serdeczny kolega.
Schodząc z dwumetrowej zwyżki zachwiał się spadł i złamał obydwie nogi.
Uważajcie Ci, co na łowy i Ci, co na deptaku w Ciechocinku.


Pozdrawiamy.
Gucio Adam.
Darz.Bor.

Muszę to dopisać .
Przed minutą telefon od Łukasza.
Zaginął Docent .
Poszedł w gon z łanią.
Co za feralny dzień.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 18:02

W wątku '' ni z gruchy ni z pietruchy'' wspomniałem o pewnej pracy.

O 9-30 Gustawa w gon za łanią .
Jak się okazało pocisk nie ubił przedniego badyla a jedynie zrobił obcierkę.
Wpierw był długi gon do granicy utraty słyszalności .
Następnie nie zliczę ile ale wiele kolejnych stanowień i kolejny głośny gon .
Strzał łaski o 15- 45 do dosłownie zagonionej sztuki.
Postanowiłem to opisać w kontekście wracającego tu pytania ''ile gończego w posokowcu''.


Jeszcze o zmroku dnia poprzedniego opowieść o postrzelonej łani. Strzelającego opis wydarzeń jest dość dziwny i tak nie prawdopodobny że wart opisania. Idąc na wysiadkę w uprawie dostrzegł chmarę jeleni .
Sześć łań i byka - nie strzałowy. Który zachowywał się ponoć jak stadny w rozkwicie rykowiska. Odległość i miejsce myśliwego nie zapewniało precyzyjnego strzału .
Wycofał się i zasiadł na ambonie . Stąd prowadząc obserwację zauważył dwa szpicaki. Które chciały zbliżyć się prawdopodobnie do swoich matek. Starszy byk pogonił je w głąb starodrzewia. Chmara zbliżała się w jego kierunku. Wybrał szmal kę jeszcze na uprawie - która po strzale niby zgasła w ogniu . Pozostałe łanie pognały w pola . Na odgłos strzału z lasu wyskoczył wcześniej wspomniany byk . Dobiegł do miejsca zestrzału i wieńcem prawdopodobnie uderzył łanie. Ta wstała i mało energicznie ale ruszyła do lasu byk jakby ją popychając podążył za nią. Dnia następnego już o ósmej jesteśmy na miejscu myśliwy już wydeptał miejsce strzału jest farba. Ruszamy farba urywa się dokładnie na ścianie lasu . Gustaw prowadzi pewnie dochodzimy po jakiś 600 m do kolejnej uprawy i znowu farba . I tu po około godzinie pracy mamy obwieszoną całą uprawę wstążeczkami tam gdzie ostatnia kropelka . Sprawia to wszystko wrażenie ze szuka łoża ale nie odnajdujemy ani razu oznak że zaległa . Słońce zaczyna rozpuszczać oszronione gałązki sosen i po chwili jesteśmy przemoczeni do suchej nitki. W końcu jest odbicie na wysoki las . Las jest rzadki widoczność między drzewami na 100 m . Słyszę za sobą Adam stójcie stop . Między drzewami strzelec dostrzega leżącego byka a opodal łania . Widok niesamowity robię ostrożnie parę kroków by dobrze mieć łanię Gustaw nie rozumie co czynię czemu ciągnę go gdzieś w bok i zdejmuje z tropu. W sukurs przychodzi strzelec przejmuje otok . Przykładam sztucer do oka odległość za wielka ponad 100m .Ceniony doktor point no nie - nie nadaje się do strzału na tą odległość .kropka to cała łania. Strzelaj - szepczę do kolegi - masz lunetę. I się zaczęło a to papier toaletowy a to rąbek koszuli luneta zalana w młodniku . Mało tego jakieś z demobilu niby super białoruski wynalazek zaparował od środka. Kombinujemy jak konie pod górkę. Kilka kroków trzeba jeszcze się zbliżyć by z mego ustrojstwa precyzyjne strzelić. No nie zbyt wiele dobra było - byk się zrywa i umyka Łania w drugą przeciwną do jego kierunku ucieczki.
Ucieczka łani jest ospała a tu bez mojej komendy kolega odpina Gustawa i puszcz go w gon . Szczęście że Gucio wybiera łanie po może 200 m oszczek w miejscu . Po mojej pierwszej złości czemu go puścił no ok jest dobrze .
Niestety po kilkudziesięciu metrach majaczy nam coś w żarnowcach - jest ale gdy staramy się podejść rusza.
I to co najgorsze w tym terenie rusza w bagna .
Bagna są o polowane jak się uda raz w roku po warunkiem że mrozy po
- 20 stopni trzymały ponad tydzień. To kompleks o przekątnej ponad 3 km . Mimo że rok suchy to wejść tam się nie da podążamy groblami za szczekaniem . Mija kolejna godzina i kolejny scenariusz niezmiennie ten sam . Oszczek w miejscu i to do 15/20 min . Łania rusza i jak zaprogramowana idzie dosłownie w przeciwległy najbardziej oddalony zakątek bagien; do utraty słyszalności. Nie ma mowy o odwołaniu Gustawa gdzieś obok nas dosłownie na 30/ 50 m prowadzi nic nie widać szczeka gwiżdżę wołam nic czarna rozpacz.
W porze obiadowej dzwoni moja lepsza połowa zdaję relacje co jest i błąd . Dobija mnie swoim babskim komentarzem że po Gustawie. Bez Gustawa mam nie wracać ; no pewnie że nie wrócę.
Jest jedno wyjście wiele lat wcześniej gdy nie uchwalono ze bagna to matecznik była tam stara nie używana ambona w samy środku może z niej przy kolejnym gonie uda się tą łanie pozyskać. Szczyt głupoty bez tragicznych skutków a jedynie z sińcem pod okiem kolega - wychodzi z opresji z walącego się urządzenia. Gustaw kolejny raz wraca niezmiennie drąc pyska No to może na strzały zareaguje . Walimy w górę a gdzieżby tam jeszcze intensywniej szczeka i dalej.
Ale strzały porozpierawszy powodują odbicie łani w kierunku suchego lądu . Nasłuchujemy jest nie wiem które z kolei stanowienie co parę minut dzwoni żona; koniec wyłączam telefon. Trwa to wyjątkowo długo obchodzimy bagna .
Groblą nad nowo zmeliorowanym rowem głębokości ponad 2 m . Po ponad 2 km marszu już z ponad 100m widzimy łanię stojąca w rowie . To co widzimy jest wedle mnie szczytem posoczej inteligencji; pewnie część przejął od małżonki.
Łania próbuje się wydostać raz na jedna raz na druga stronę rowu . Gustaw gdy próbę podejmuje przeskakuje przez rów odbijając się łapami od jej grzbietu i już jest z tej strony gdzie chce wyjść i tak wielokrotnie na zmianę. Jest idealna pozycja strzał i łania już pływa a Gustaw na nią. Wyłowić Gustawa nie było problemu . Ale podjąć ją z tego rowu i terenu to opowieść na kolejne kilka szpalt Gdyby nie komandosi piwni spod sklepu to łania nie do pozyskania.

A i dopowiem trąbi samochód jak szalony gdzieś opodal bagien coś mnie tknęło włączam komórkę. A tam całe meni nieodebranych połączeń - żona .
We wcześniejszych rozmowach powiedziałem gdzie jestem a że żona z rodu od wielu pokoleń myśliwych , znała teren. Przyjechała ratować Gustawa .

A lepiej nie wspominać co się działo po mojej mało poważnej odpowiedzi .
Przecież nic się nie stało ; słowo działa jak czerwona płachta na byka .

D.B.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 18:07

ewnie do kanonu we wspomnieniach przejdzie decyzja prezesa naszego klubu.
Szukać dalej bez byka mi nie wracajcie.
Miałem założyć tu na forum nowy wątek pod hasłem'' Kiedy Przerywać Poszukiwanie''.
Pewnie sam się oszukuję. Ale jak kończy się farba, mimo że Gustaw nadal pięknie pracuje to jakoś łatwiej podjąć decyzję kończymy.
A co przewodnik ma zrobić, kiedy;dość - jak ten ostatni dzik opisany cały czas farbuje.
Mało tego jeden jedyny raz go widziałem zaskoczył nas, bo wjechaliśmy na niego. Miał postrzał w tylną prawą szynkę.
No musi się wykrwawić. Dnia następnego kalkulujemy jakiś stan zapalny. Jesteśmy drugiego dnia na nieznanym mi zupełnie terenie brak, GPS były poligon wojskowy. Nieprowadzona gospodarka leśna istna dżungla.
Ile taka maszyna w skórze dzika może mieć farby w sobie.
I to takie perpetuum mobile sam się nakręcasz.
A i myślę, że przesadzasz z tym zachwytem nad odległością 10 km. Posokowiec rasy Gustaw nie sprawia mu różnicy czy to 1 km czy 10 km.
Pisałem o tym - ta rasa ma coś w sobie nieodgadnionego .
Im dłuższa praca odległościowo tym spokojniejsza dokładniejsza.
Po pierwszym ataku, posoczej adrenaliny do 600/ 1000 m dalej ; to z natury fantastyczny rzemieślnik.

Co do zdrowia? ; Było.
Podpisuję się tu imieniem i nazwiskiem.
Przy pierwszym kontakcie z Łukaszem Dzierzanowskim na wystawie psów w Opolu zapytałem obcesowo czy z tych Dzierzanowskich.
Odpowiedział tak, to rozpoznawalna nacja na Opolszczyźnie.
Mnie również kiedyś pytano czy to z tych Palińskich po stryju Ireneuszu - dopowiadałem tak.
Uprawiałem parę lat sport zawodniczo;podnoszenie ciężarów.
Dziś pozostała kupa tłuszczu majtkami opięta.
Szósty krzyżyk na karku i jeśli chodzi o jakikolwiek trening.
To odpowiem dziś - tylko rekreacja;wdech wydech, żadnego wyczynu prowadzi to do kalectwa.
Zrujnowane wszystkie stawy a i rozumku jak czytasz coraz mniej.
Przynajmniej tak twierdzi moja kochana żona.

D.B.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Blogi klubowiczów

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

cron