Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

pamiętniki klubowiczów

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez staniak ryszard » 20 lut 2014, o 17:33

Panie Adamie wydaje mi się, że pierwszy posok wykonał swoją robotę, nie wiem jak szedł po tropie czy spokojnie czy też chaotycznie ale jak sam Pan pisze Gucio szedł tak samo przez ten kilometr nie wiem jakie doświadczenie miał ten posok lecz ja wiedząc o przebiegu pracy nie podjąłbym się poprawiania, od razu naraziliście się na kilkukilometrową pracę, jeszcze te psy zagubione. To była praca na ,,Tomasza'' jak ja to nazywam i nie ważne gdzie ten pies śpi, jeśli miał pojęcie o postrzałkach to stwierdził, że byk jest nie do dojścia i dalej nie ma sensu iść, kilka takich przypadków znam z własnego podwórka, po innych psach i owszem ale posokowcowi to ja wierzę. Satysfakcja, że Gucio wytrwale i dobrze szedł co potwierdzała farba.
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
staniak ryszard
 
Posty: 86
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 15:27
Lokalizacja: Katowice

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez Zimny Trop » 20 lut 2014, o 17:34

Jeśli się nie mylę to ten posokowiec to basko po mojej fancie ,dzwonił wczoraj do mnie jego właściciel że szedł za bykiem 1 km i zostawili byka żeby zaległ ale myśliwy popołudniu nie dawał znać żeby kontynuować do czego bardzo namawiałem .
Zimny Trop
 
Posty: 9
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 21:22

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 17:34

Panie Michale.
Oczywiście znane mi jest imię psa .
Niczego nie potwierdzam i niczego nie zaprzeczam.
Zgodnie z zasadą Wojciechową tu na forum bez personalizacji .
Pełna anonimowość.

Właściciel ma swoje siedlisko w mojej wiosce położone w lesie .
Zaraz obok niego kilkakrotnie zakładałem ścieżki .
Przesympatyczny człowiek wielokrotnie go namawiałem .
Jest okazja to niech przejedzie po gotowcu.
Nie korzystał .

Jedyne co mogę potwierdzić .
To na moje oko Fanta powiła doskonałego eksterier owo psa.

No proszę poddaje pod ocenę .
Michał przychyla się do kontynuacji pracy bo warto.
Ryszard pisze o pracy Tomasza.

Panie Łukaszu.
Nio , nio, na byka z kalibrem , kulą , co farby komorowej nie zostawia.
Co jest , sam nie widziałem ale z relacji Pana Marcina posiadasz zacne kalibry.
A i pora zweryfikować własny receptor słuchu , na kożyść wiary w nos Docenta.
Gratulacje proszę przekazać na łapy posocz ego pupila .

Niezależnie czy Łukaszu chcesz przyjąć moja kolejną podpowiedz czy nie to ja powtórzę.
Pamiętam Twój wyraz twarzy gdy filozof owalem co do rodzaju broni kalibru i amunicji.
Swego czasu miałem arsenał .
Dziś mam taką sobie armatę 8x64S jedna jedyną , o gładkich lufach nie wspominam.
Czym mieszam to rodzajami wagą samego pocisku.
A akurat Tobie nie muszę tłumaczyć celność broni na tych samych nastawach optyki , można doskonale skorygować naważkami prochu.
Tym sposobem liska czy potężnego odyńca jest czym skutecznie obalać.

No cóż co do samego byka , nie da się ukryć , to byk.


D.B.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 17:34

To my też się pochwalimy Docentowi.

Żeby nie było że próżniaczy tryb życia z Guciem prowadzimy to.
Ponad tydzień temu poranek już jasno dzwonek w przedpokoju .
No rusz się głos żony spod kołdry słyszysz ktoś jest przy furtce.

Wychylam się przez okno , no tak ekipa łowców że ci ludzie nie mogą spać.
No /zachaditi pażałsta/ herbatka coś mocniejszego poranek pomalował świat na biało przymrozek.
W nocy księżyc że ogłoszenia parafialne na wysiadce można czytać ok usprawiedliwieni.

Szybka akcja i w kominku już ogień strzela tworząc w pokoju myśliwskim przytulny klimat.
No to opowiadajcie będzie robota .
Idę do kojca Gucio leniwie z drugiej budki sypialnianej wyłania się rozprostowuje kości .
Szybka kontrola co w podwórko się nocą działo potrzeby i po chwili już jest jak i ja przy kominku gotowy do wysłuchania opowieści .

Wieczorem ze zwyżki ustawionej przy ścianie kukurydz strzelano do dzika który wychylił się na jej skraj . Strzelec markowy ale i odległość spora jak na noc . Reakcja po strzale skoczył do przodu i jakby przez chyb przewalił się do tyłu i tyle go widziano znikną w kukurydzy . Strzelec pewny że przyjął .Ekipa trzy osobowa dwie godziny poszukiwała zestrzału następnie ławą kilka razy przeczesano pas kukurydzy . Ani grama farby ,pomyślano o Guciu.

Jedziemy , ruszamy nad kukurydza Gucio na otoku co chwilę wsadza nos w kukurydzę tropów dziczych jelenich starych nowych . Do miejsca gdzie był niby strzelany a z 80 m . Gucio od ściany kukurydzy oddala się na pre metrów w pole staje i zaczyna wywąchiwać . Przednie łapy jak w kretowisku rozgarniają ziemię . Stop kolego co tam masz parska coś bierze do pyska nie ma nic .
Mamlał no pokaż co tam masz w pysku . Wyjmuje mu dosłownie centymetrowy kawałek skóry z kilkoma włosami dziczej sukni. W tym samym momencie jeden z łowców dostrzega na skraju kukurydzy na jednym z liści ewidentną farbę.

Ruszamy kukurydza zrąbana z wieloma łysinami po niespełna 30 m ewidentne łoże dobra korona z kukurydzy obstawcie idziemy tylko my dwaj . Na odcinku 200 m kolejnych miejsc gdzie można być pewien że przystawał kręcił się odkrywamy 5/6 . Końcem kukurydzy wychodzi i widzę teraz i ja na orce trop . Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem to raz z jednej strony tropu kreska to z drugiej . Farby nadal zero za wyjątkiem tej na skraju.

Z orki skręca na rżysko i tu już tylko na nos Gucia jestem zdany. Kolejne 200 m remizka wśród polna na skraju zatrzymujemy się strzelcy obstawiają remizę . Pozostawiona sama sobie remiza z nasadzeniami w ramach czynu łowieckiego stała się zaporą nie do przebrnięcia dla człowieka ilość jeżyn dżungla . Gucio do roboty solo nie ma go z 10 min cisza . Kilka metrów w końcu ode mnie wypada na rżysko i z nosem przy ziemi wali do nieopodal rosnącego jeszcze łanu kukurydzy.

Łan kilku hektarowy tyle co znikną za pierwszymi kaczanami szczek szczek w miejscu ruszamy niektórzy biegiem stop stop ani mi się stop . Obstawiajcie ja do Gucia a i uważajcie by wam się pod kopułom nie zagotowało . Wiatr krok za krokiem Gucio gra jak oszalały. Nad wierzchołkami kukurydzy widzę zjawisko wiru trąby powietrznej . Kukurydza wali się dzik wykonuje miejscowy kocioł i oddala się systematycznie . Dochodzę do tego pierwszego miejsca kotła i widzę koło gniecionej kukurydzy o średnicy paru metrów. Jest ewidentna farba ten sam scenariusz powtarza się kilkukrotnie. Mija godzina 2/3 razy udaje mi się dostrzec jego sylwetkę dawno straciłem orientację gdzie jestem o strzale nie ma mowy.

Polowałem wiele razy w kukurydzy ale nigdy nie spotkałem się z taką trudnością dojścia do strzału.
Znajduję miejsce gdzie wymokła kukurydza - daje plac czysty do strzału Przestałem zwracać uwagę na wiatr stoję. Gucio oszczekując zatacza kolejny krąg w około mnie . No wychyl się widzę Gucia jak wycofuje się tyłem na plac odskoczył będzie szarża . W szybce red pointa widzę Gucia i nieszczęście Gucio zauważył mnie . I jest szarża ale nie dzika a Gucia . Kolejny kocioł widzę dzika przez badyle kukurydzy siedzi na brzuchu ale nie widzę urwisa jest z drugiej strony nie strzelę.

Zajadłość Gucia potęguje się z minuty na minutę teraz to nie piękny Posoczy ton szczeku a raczej zdarta płyta. Dzik podrywa się i jak pijany waląc się raz na jedna raz na drugą stronę kolejny raz wykonuje błyskawiczny kocioł , uchodzi .
Ale tym razem nie jak poprzednio na kilkadziesiąt metrów .
Szczek oddala się i oddala głuchy odgłos wystrzału przeraźliwy kwik w powietrzu i kolejny tępy strzał.
Słyszę szczek w miejscu na przemian z klasycznym dla Gucia bulgotem wisi za uchem .
No to wszystko w porządku Gucio zdrów i cały.

Gratulacje strzelcowi przede wszystkim mizianie cała kufa Gucia w ślinie przypominająca raczej pianę . Z plecaka woda na dłoń lana wychłeptał całą litrówkę.. A i po dwóch godzinach walki nie jedna litrówka pękła. Oględziny sztuka grubo ponad 100 kg a w gabarytach na 200kg . Stara samura nieprowadząca parę lat wcześnie trafiona na tylni bieg .Podwinięta tylna prawa racica nie podpierała się nią. A strzelec trafił ją w przednią lewa racicę na wysokości kolana pozbawiając ją tez podparcia. I to zdecydowanie wyjaśniało nietypowe szarże nie po prostej a szaleństwo robiąc kocioł, kręcąc się wkoło.

Darz. Bór.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Jaki lokalizator?

Postprzez Łukasz Dzierżanowski » 20 lut 2014, o 17:43

No, gratulacje!
Kamień z serca mi spadł, bo myślałem, że teraz to już tylko regulaminy piszecie... ;)
Avatar użytkownika
Łukasz Dzierżanowski
 
Posty: 161
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:12

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 17:44

A Co Tam U Waszego......?
Świętego Huberta..

Mimo że to środek tygodnia czwartek to tradycyjnie od kilku lat jak święto to święto. A gdy kandydujący do naszego koła ksiądz obok prac i uczestnictwa w polowaniach wybudował kapliczkę przy wielkim kamieniu stało się to tradycją. Tego dnia odbywa się msza święta przy leśnej kapliczce i jedynie trzy pędzenia.

Obrazek

Bardziej to dzień na spotkanie pokoleń.
Swego czasu było to koło zdominowane przez leśników i niepisanym prawem kaduka przyjmowano jedynie synów córki tychże.
I mamy to taką sytuację.
Są sędziwi panowie wiekowo oscylujący /po do/ osiemdziesiątce.
Spore grono ich potomków pięćdziesięcioro parolatków.
Ale dziś po nowym powiewie w kole połowa to młode pistolety.

Obrazek

Zawsze czekam na to inauguracyjne polowanie.
To jedyne polowanie gdzie już przy ognisku z otwartą gębą można wysłuchać opowieści starych wiarusów i nie tylko o łowach. A ze losy braci leśnej tu na Opolszczyźnie pogmatwane. To jedni od Andersa inni z pod Lenino a jeszcze inni z tam tond /Lenino/jedynie się już wycofywali.


Obrazek

Poranek przywitał zimnym powiewem i mgłami tworzący niepowtarzalny widok budzącego się dnia.
Nocny przymrozek i wschodzące słońce utworzyły fajerwerki niepowtarzalnych blasków.
Gustaw leniwie dokonał porannej ablucji jak by łowy dzisiejsze nie były mu w głowie A i mnie po lekkim śniadanko przy kawce i fajeczce na tarasie zrobiło się jeszcze bardziej świątecznie.

Spakowani,finlandia, boczek na szaszłyki, cebulka, główka czosnku jest. Gustaw w jeepie mości się na siedzeniu no to jedziemy.
Zamykam bramę domostwa i mnie pewnie oświecił ten blask.
A gdzie ta tradycja, prawdziwego łowcy.

Obrazek

Truchtem do domu na górę do sypialni gdzie małżonka dosypiała.
Ponoć zimną łapką za kolano.
A i ambicję na grubego zwierza spore to zgodnie z zasada.
Im wyższy zwierz tym wyżej bierz.
Było Darz Bór i coś w stylu nigdy nie wydoroślejesz.

Jazda żadna, bo mieszkamy z Guciem w środku łowiska.
Ledwo zaparkowałem.
Podchodzi Ci do mnie młody pistolet wyciąga telefon komórkowy i pokazuje mi zdjęcia jednocześnie pyta, choć wie.

To za tym Panie Adamie cały obecny sezon Pan się uganiał.
Zmiana okularów a niech cię miałem go dwa razy.
Byk dwudziestak sporo ponad 10 kg na głowie i będzie złoto.
Oceniałem na te jedenaście lat, ale jednak szeptało mi coś.
Ma góra dziewięć dzierżył przecież siedem łań.
Okazało się, że ma ponad jedenaście.

Obrazek

Po powrocie nie omieszkałem opowiedzieć żonie o tym byku. Oczywiście na własny użytek spuentowałem propos tej porannej dorosłości.

Te siedem łań i że on jeszcze nie wydoroślał uratowało mu życie z mojej ręki.
I dopóki otaczający mnie świat będzie mnie postrzegał jako nie całkiem dorosłego to mi się nic nie stanie.
No i otrzymałem ripostę.
A co ty z tymi siedmioma łaniami byś robił.
No prawda to nigdy nie wiemy, jakie rogi nosimy.
Ale nawet te stare byki zawsze chodź jedną dorodną łanie mają.

Czego wszystkim tu płci męskiej życzę, a i nie omieszkam płci pięknej dodać byk, jaki by nie był to byk?

Wszystkie zaplanowane mioty długie z wyraźnym nastawieniem w Huberta polujemy na jelenie.
Pierwszy miot trzy chmary łań i cztery pojedyncze byki uchodzą w pola na wioskę.
W drugim miocie mam stanowisko na tyle obstawia pięciu strzelców
Wypada mi środkowe.
Naganka rusza i po dłuższej chwili głosy z oddali jelenie do tyłu.

Nie hołduję polowaniom pędzonym na jelenie.
Ale jak moje błędy w ocenie wieku byka sprawiły ten dzisiejszy posmak zazdrości, że ktoś inny tego mego byka pozyskał to pokaz się tu, który.

Złamana gałązka i trzask podszytu zwiastuje król kniei nadchodzi.
Widzę pięknego jednostronnie koronnego dziesiątaka.
Byk zdecydowanie w pierwszej klasie idzie na kulawy sztych przystaje.

Gustaw siedzi przy nodze fafuły mu fruwają warczy kontem oka widzę klasyczną delirkę nie szczeka.
Oj Święty Hubercie jak ten kiler wydoroślał rok temu szkoda wspominać.
Obrazek

Truchtem mija nas na trzydzieści metrów znika.
Jeszcze nie odprowadziliśmy go wzrokiem kolejny delikatny trzask. Jedenaście jeleni same łanie z cielakami defilują przed naszym frontem w miocie.
I oczywiście idą miedzy samochody tam gdzie nikt nie stoi.
Gdzieś na czole strzał i okaże się ,kuna na rozkładzie.
Nie słychać naganki Gucio wstaje i robi jak wyżeł stójkę coś tam jest.

Za świerka jak duch pojawia się byk, oczy wietrzy.
Stare byczysko ósmak.
Startuje w jednym momencie na skraju linii wspaniała wolta.

Kreślę od tyłu jak rzutkę na strzelnicy.
Kropka mija byka ściągam spust.
Zero reakcji jeszcze a z 50 m widzę uchodzącego w pełnym biegu pudło?.

Trąbka rada i starszych i młodszych na miejscu zestrzału i kilka metrów dalej.
Wyrok ewidentne pudło ok. sprawdzimy.

Trzecie pędzenie strzałów mnogo aż po horyzont niesie... dziki.
Jutro sprawdzimy farby kilka kropelek, ale coś tam przysiadło przygarbiło zobaczymy.

Koniec pędzeń zgłaszamy poszukiwanie.
Cała procedura zmiana otoku Gucio szukaj.
Kilka na wąchań i rusza farby ani gram idzie jak po szynach.
Po 100 m prawie zawracamy i kolejne 50 m nadal farby zero i znowu zawracamy kolejne 150 m.

I kręcenie w prawo w lewo Gucio punktuje jest pierwsza farba.... podnosi kufę i zaczyna szczekać.
Nic nie ma przed nami paproć i wysokie jagody.
Sztucer w gotowości i puszczam Gucia 30 m bieg dwa trzy razy szczek i szamotanie.
Ma go dochodzę ostrożnie.
Pierze się sypie z sukni 162 kg byka.
Dzięki Ci Gucio kochany pies uratowałeś tyłek Adama od królestwa pudlarzy.

Byk przyjął lekko za dziesiątkę i uszedł ponad 400 m.

Obrazek

Tradycją jest, że przy pamiątkowej tablicy zapalany jest zawsze, co polowanie znicz.

Obrazek

Obrazek

By dopełnić wszystkich z ceremoniałem spraw, proszę król polowania Gucio i jego kompan Adam.

Obrazek

Na koniec nic chlubnego jednak jabłko od jabłoni nie daleko pada.
Dziadek Ars coś tam olał to wnuk nie może być gorszy.

Obrazek

Pewnie was zbulwersuje takie zachowanie Gucia.
Na konkursie poruta .
Pies znaczy psi psi .
To jest jego i wara pozostałym .

Pozdrawiamy.
Gucio Adam.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Jaki lokalizator?

Postprzez Łukasz Dzierżanowski » 20 lut 2014, o 17:45

Gratulacje za "olanego" byka!
Imponujące, że dajecie radę spotkać się w tygodniu, w dniu św. Huberta... My zaczynamy jutro!
Osobiście czczę raczej św. Eustachego, ale Hubertus to Hubertus :)
Darz Bór!
Avatar użytkownika
Łukasz Dzierżanowski
 
Posty: 161
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:12

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez Rudy » 20 lut 2014, o 17:49

Jak zwykle fascynująca relacja.
Dzięki.
Gratulacje dla królów polowania.
Rudy
 
Posty: 17
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 23:08

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 17:50

Drodzy.
Guciowi i mnie dobrze życzący .
Dziękujemy.

c.d. jest.

Starsi Panowie starsi Panowie dwaj.
Już szron na głowie już nie to zdrowie.
Lecz w sercu ciągle maj.


Nie samym mlekiem i miodem popisywać się tu mogę.
Dzień pracy i połowiczny sukces.
Wczoraj na miejsce gdzie do dzików strzelano w Huberta przyjechaliśmy przed umówionym czasem.

A tu dwaj starsi panowie małe ognisko stołeczki kiełbaski na patykach piersióweczki. Humory wyborne no to pokażcie gdzie jak skąd strzelaliście.
Spokojne siadaj kompadre jak nie wypijesz to nie zabijesz.

Mimo że Panowie z dokonań łowieckich znani byli z przeszłości to, co tu zaszło raczej ze sztuką polowań zbiorowych ma mało wspólnego. Opowiadano mi to dość spontanicznie, ale może mi się uda usystematyzować.
Będzie może kilka określeń zbyt dosadnych, ale inaczej nie sprzedam wam tu obrazu tychże wydarzeń.

Wypadły im stanowiska po sąsiedzku jednemu na końcu czoła a drugiemu już na flance. Że pędzenia bardzo długie i czas oczekiwania na nagankę spory zeszli się na narożniku i po maluchu. Pogadali i jeden słyszał trąbkę inny nie, ale rozeszli się na swoje stanowiska.

Jak opowiada jeden z nich zachciało się za poważniejszą potrzebą i parę kroków za rogiem przykucnął sobie.
Drugi
Stojący już na stanowisku widzi watahę dzików przemieszczającą się w ten narożnik.
I jak z nieukrywaną radością opowiada na pierwszym planie widzi dupę kolegi a za nim kotłujące się dziki.

Za to ten w przysiadzie. Strzelba parę kroków o drzewo oparta i z rozbrajającą szczerością kontestuje.
No z gównem w dupie do strzelby biec nie będę a jak cos w portki wypadnie to, co.

Wataha odwinęła z powrotem w miot i tyle ją na wstępie widziano.
Drugi ten ze stanowiska oświadcza no tak.
Takiej zapory smrodu kolegi nikt nie przekroczy a dopiero, co taki zapachowiec jak dzik.

Portki podciągnięte i mija kolejne 10/15 min przed nimi jakieś 100 m zaczynają grać psy. Watach wraca tym samym śladem i na wysokości dokonań gastrycznych.
Gastrolog strzela do przelatka.
Dzik zaznacza opatrzone jest to dygresją drugiego.
E tam Adamie zaznacza ślizg wiesz, na czym.

Przed prześmiewcą gastrologa pojawia się gruby pojedynek.
Wyprowadza go na linię oddaje strzał dzik wali się w ogniu do przeciwległego rowu.
Rów jest głęboki i zarośnięty.
Trąbka.
Strzelec do przelatka sprawdza zestrzał jest farba idzie do strzelca grubej sztuki.

Jak opowiadają stoją nad rowem złożono już wzajemne gratulacje?.
Widzą dzika przez trawy i jeden do drugiego patrz dzik mruga okiem dostrzel go.
Broń rozładowana kijem szturcha dzika.
Dzik zrywa się na równe nogi i jak z procy wyskakuje i uchodzi.

Rozpoczynamy pracę od przelatka po 50 m jest sztywny sztuka zdatna do użytku.
Breneka strzał wątrobowy aż dziwne, że z takim postrzałem na wylot tyle jeszcze poszedł.
Dzik sprawiony w samochodzie strzelca.

Zaczynamy analizować drugi zestrzał, co jest na pewno to spora ilość ścinki na skraju rowu.
Strzał też z breneki, są drobiny tuszy bardzo długi włos nie ma farby.
Za to w rowie sporo a na kierunku ucieczki farby brak.
Aż się prosi zawyrokować strzał po piórach.
Gdzieś breneka zaczepiła któryś z wyrostków kręgosłupa zwalił się w ogniu.
Po chwili władze i siły wróciły i umknął.
Ale sprawdzić trzeba.

Ruszamy.
Panowie uparci jak te dwa osły idą jako korona.
I gdy się nawet trochę oddalimy z Guciem to hop hop Adamie poczekaj.
Dzik jak na złość gdzie jakaś samosiewka wykroty rowy rowki błota to właśnie tam kluczy.

Z taką koroną na zmianę jeden i drugi a to dmuchawki na astmę a to a to już nie będę więcej złośliwości prawił.

Jedno, co na pewno w dobrej kondycji Panowie maja to jednak wzrok.
Co 50 m, ale wysoko na liściach odkrywają farbę.
Po niespełna kilometrze dochodzimy do śródleśnego stawu już odłowionego.
Przez środek płynie jeszcze strumyk a obok niego muł szlam błoto na ponad pół metra. Gucio doprowadza do grobli .

Widać jak na dłoni dosłownie nowo rozepchnięty rów w tym mule prącego w czcimy dzika, a na obrzeżach rowu pozostawiana farba.

Panowie jeden gotowy się rozbierać i ścigać go nawet tam drugi też zgłasza gotowość.
No nie twardziel to Gucio i ja. Już po niespełna 20 m twardziela brak. Gucio w tym mule zawiesił się na podwoziu . Ja po dzwoneczki. I był naprawdę problem wrócić z powrotem na groblę. Pewnie jak była tam woda to jeszcze, ale to zmieniło konsystencje na zaprawę betonową .

Dobrze, że ten strumyk płynął, bo było gdzie te kilogramy błota z Gucia i z siebie usunąć.
Może naciągam tą diagnozę z postrzałem na kręgosłup, jeśli tak to spokojnie się wyliże.

Jak my aspirynę na przeziębienie to on obecnie w tym błocie temperaturę zbija.
A próba dojścia go w tym trzcinowisku a wcześniej przebrnięcie 70 m błota zakrawa na samobójstwo psa i jego właściciela.

Choć starsi panowie starsi panowie dwaj nie mylić Jerzy i Jarema na grobli pocieszali /a żebyś ty ze złota był to i tak go nie chcemy/. Dla mnie to jedynie kolejny dowód, że nie wszystko się da.

Czy na tym forum jest tylko Hanower Myślwca i Lupusa oraz Bawar Łukasza Adama.
A ja wiem że kolegi z warsztatów ''R''; 0,5 roku bawar wypracował pięknie postrzałka.


Pozdrawiamy
Gucio Adam.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez Łukasz Dzierżanowski » 20 lut 2014, o 17:51

Samo zdrowie takie kąpiele błotne i hartowanie się ciepło/zimno.
Normalnie SPA "pod zziajanym posokowcem"... Smile

U nas na Huberta NIC. Trzy spudłowane cielaki. I to rozdarcie - dobrze, że zwierzaków nie pokaleczyli, ale brak roboty wkurza... :evil:
Avatar użytkownika
Łukasz Dzierżanowski
 
Posty: 161
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:12

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Blogi klubowiczów

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron