Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

pamiętniki klubowiczów

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez Wojciech Galwas » 20 lut 2014, o 17:27

Dwa słowa komentarza odnośnie statystyk przytoczonych przez Ryszarda.
Można je interpretować w przeróżny sposób, ale żeby były one wiarygodne, to musi być w miarę reprezentatywny materiał. W przypadku klubów czeskiego, czy słowackiego właściciel posokowca jest zobowiązany przesłać wykaz posokowca, bo bez tego nic w klubie nie załatwi. A sprawy kynologiczne załatwiane są jedynie poprzez klub. Stad też w wykazie dochodzeń znajdują sie prace 140 posokowców, które pracowały 908 razy. Średnio wychodzi to 6,5 pracy na 1 posokowca. A u nas AMERYKA!!! Średnio na jednego posokowca przypada przypada ponad 22 prace. Tylko żal coś tam ściska, że przesłane wykazy dotyczą jedynie 16 posokowców. Kto chce ten prześle, kto nie - to nie. Brak np w wykazie dokonań Gucia! Stad też potem wychodzi zaciemniony obraz rzeczywistości. Gdyby właściciele zechcieli informować o wykonanych pracach, to ich ilość znacznie przekroczyła by 1000, ale średnia spadła do kilku prac na jednego. A tak to statystycznie wychodzi, że Słowacy pracują 3x więcej niż w takiej potężnej terytorialnie Polsce. Co do gatunków dochodzonej zwierzyny, to statystyka jest w miarę wiarygodna. U nas duży odsetek stanowią dziki, bo jest ich zdecydowanie więcej niż w górzystej Słowacji. Jakoś tak jest, że świnia nie bardzo lubi po górach latać, bo to i męczące i żryć nie bardzo jest co. A jak już po tych górach lata, to zazwyczaj krótko, bo je wilki zjedzą. Inną sprawą jest podejście do rannej zwierzyny. W ichnich obwodach liczących 1000-2000 ha i kilkunastu myśliwych, przy pozyskaniu np 5 jeleni, 8 saren, 2 dzików i przy 2 polowaniach zbiorowych na sezon, to zwierzyna jest trochę lepiej zinwentaryzowana niż u nas. Ranną szuka posokowiec ( a wraz z nim np sędzia pracy, którym jest co 3 właściciel posokowca, to i IHS można zrobić), a nie jak u nas "pies ułożony do poszukiwań", czyli np bokser lub dowolny mixterier.
Ostrożnie więc z wyciąganiem wniosków odnoście statystyk, tym bardzie jak materiał cząstkowy.

Co do doradztwa hodowlanego, to u nas jest to tytuł w zasadzie honorowy. W innych klubach Zuchtwart jest despotą decydującym, kto może i co może. Kto może pokryć, czym pokryć, komu sprzedać, za ile sprzedać. Czysty zamordyzm! Aż się boję, gdyby u nas miało być podobnie. Wydaje mi się, że piastowana obecnie przez moją osobę funkcja doradcy hodowlanego oddaje jej istotę. Jeżeli ktoś potrzebuje porady, to w miarę swojej wiedzy mogę doradzić, jeżeli ktoś nie chce, to niech sobie radzi sam.
Jeżeli komukolwiek pomogłem w podjęciu jakiejś decyzji, to bardzo mnie to cieszy od stóp do głów. No, może nie jest to dużo, jak pisze Adameusz, że wącham bez przerwy zapach swoich stóp, to mogę napisać że cieszę się całym ciałem :)

Cieszy mnie również (od stóp do głowy :) ), że Adameusz podjął wyzwanie i zaczął opisywać historię "współżycia " z Gustawem. Zniknęła ona wraz z utraconym wątkiem, ale za to mamy to usystematyzowane i uporządkowane.
Dobrze, że zostało to nazwane "Programem autorskim", bo podobnie jak w wykonaniu każdego z nas proces układania psa jest procesem bardzo zindywidualizowanym. Nie ze wszystkimi tezami Adameusza się zgadzam, ale "koniec wieńczy dzieło", poza tym nie ma metod uniwersalnych. Trzeba je dopasować do do psa i przewodnika. Aczkolwiek japa mi się rozjeżdża od ucha do ucha, jak sobię wyobrażam Adameusza jak wspólnie z Guciem nawąchują ścieżkę tropową!!! Widok bezcenny, a zdjęcie pewnie byłoby ozdobą niejednego artfoto :)
Trzymajmy jednak kciuki za Adameusza, żeby urlop miał jak najdłuższy i żeby piwa mu nie zabrakło. Czekamy na dalsze odcinki!!!
Avatar użytkownika
Wojciech Galwas
 
Posty: 173
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:14

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez virluqas » 20 lut 2014, o 17:28

ja mam nadzieje ze forum jest teraz co jakis czas archiwizowane coby tym raznem nie poznikalo Wink

co do pytania Kolegi ADAMEUSZA z "Program Autorski" to nie pamietam dokladnie ale wydaje mi sie ze juz ktos tu wspominal jak poradzic sobie z Gustawem na ambonie czy zwyzce. Dobrym sposobem jest wbicie w ziemie preta z petelka, przeciagniecie linki do obrozy i w razie gadulstwa psiaka z odpowiednia sila (w zaleznosci od sumienia) pociagnac.
Ja uzywalem kilka razy witki i nie czulem sie winny albo braku honoru. Po roku pracy tylko nad odlozeniem, setkach powtorzen, kazde polowanie tylko z podchodu zeby cwiczyc odlozenie zaowocowalo tym ze ile jestem na ambonie tyle psiak pod nia cichutko(ale to cichutko to pewnie ze nie jestem Alfa Smile Wink.
Na podchodzie , jesli na smyczy, klade ja na ziemi, sygnal reka i to wystarczy ale jeszcze czasem dla pewnosci cichutkie "zostan" tez jest.
Stosowalem czesto w lesie tak sto metrow przed polana gdzie czesto mozna bylo cos spotkac, wracalem po dwoch, czterech godzinach i z tego co pamietam nigdy sie nie zawiodlem, pupilek zawsze smacznie spal.
Jedyna zasada jaka zawsze wyznawalem, to odlozenie na sygnal i zwolnienie z odlozenia na sygnal czyli nigdy nie wolalem odlozonego z odleglosci a zawsze wracalem na miejsce odlozenia odczekiwalem sekndke na uspokojenie, poklepanie po boku(podobno bardzo wazne coby nie miziac, glaskac) i komenda "biegaj" po calym rytule oczywiscie mizianie i glaskanie hehe

jeszcze jedno do "Programu Autorskiego" Kolega napisal cdn budie niet no to moze Kolega da sie przekonac na dolozenie do tego kilku prac w polu wraz z opisem i obrazem co dla nowych na forum bedzie z pewnoscia zrodlem z ktorego beda chetnie korzystac i brac przyklad.

pozdrawiam
LUK
virluqas
 
Posty: 12
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 15:10

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 17:28

Jak domniemam z tekstów przez Pana pisanych czytał Pan utracony wątek.
Opisałem tam od pierwszej pracy Gucia wszystkie jego 22 dokonania nawet z drobnym szczegółami. Nie pominąłem również braku dokonań kończących się niepowodzeniem. Oczywiście skrzętnie pomijając w większości opis prac gdzie z braku mojego doświadczenia jednak walczyliśmy. Trochę popłakuje nad rozlanym mlekiem bo Gucio miał pisaną biografię opatrzoną co wręcz fundamentalne , cennymi komentarzami ze strony czytających .A i co jak dla mnie istotne mój ładunek emocjonalny, by móc dziś pamiętać o nie powielaniu szeregu błędów.

Dziś z perspektywy czasu trochę dojrzewam jako przewodnik i to co było wcześniej w większości zbieraniem doświadczeń dziś sprowadza się do oceny faktów ,dokładnych analiz , oglądu pracy Gustawa .Taki tekst miał by zupełnie inny wymiar . To czego nie zamierzam zaniechać to w obecnym wątku będę nadal relacjonował jak to Gucio po obecnym otworzeniu przewodu doktorskiego będzie dążył do tytułu Profesora Belwederskiego. Uważam że opisywanie poprzednich prac i próba wyciągania z nich nauk dla siebie mija się z prawdą Każda praca jest diametralnie różna . Przypomnę , czas od postrzału , warunki pogodowe , warunki terenowe , a nawet czy postrzał nastąpił na polowaniu indywidualny czy zbiorowym.

Jeśli sądzi Pan że z tym odłożeniem codziennie kilka razy nie walczę to jest Pan w błędzie. Nawet na otoku to napiszę jak to małolaty nazywają Tak Na Razie . Niestety a z drugiej strony st ety . Natura Gucia obdarzyła pasją tropienia , nosem . Ale ta sama natura a i pewnie mój stosunek do niego powoduje że w domu i w łowisku funkcjonuje jak rzep na moim ogonie.
Zakodował to sobie ; to nie możliwe żeby Adam go zostawił , a jeśli zostawia to protestuje. Mogę to kolejny raz napisać to pies bardzo zrównoważony zdyscyplinowany posłuszny , za wyjątki tego odłożenia. By już komplet tej cenzurki wystawić gdy pojawi się możliwość pracy czy świeży trop ten sam rzep gotów jest urwać Adama ogon i walczyć ,walczyć.

By Profesura Belwederska nie stała się tylko sferą Gucia planów piszemy się.

WARSZTATY DLA POSOKOWCÓW
Zarząd Klubu wspólnie z Nadleśnictwem Kluczbork organizuje w dniach 16 - 18 września (piątek, sobota, niedziela), na terenie OHZ Kluczbork
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 17:29

Wczoraj o świcie Gucio i ja odnotowaliśmy drobny sukces.
Musiałem się spieszyć z oddaniem strzału, dzik, mimo że był jakieś 120 m i pięknie czemchał owies prezentując oręż to Gustaw już go wyczuł.
Zrobił klasyczną jak wyżeł stójkę i już coś zaczął mamrotać tylko patrzeć było jak rozedrze pychota. Odyniec przyjął za ucho Gucio puszczony z pod ambony wystartował jak torpeda i jedynie szaleńczym szczekiem stwierdził zgon.

Ale życie Gustawa to nie je-bajka i już pod wieczór jednym biegiem moczonym 8 godzin w farbie założyłem 2 km włóczki. Na końcu z dwóch pochylonych brzózek zaaranżowałem mu prawdziwego dzika. Nakładając na nie skórę i od niej 80 m sznurek by pociągać i stworzyć mu wrażenie żywego.
Następnego dnia po 16 godzinach.

Oto nasza foto relacja jako uzupełnienie do - PROGRAM AUTRSKI - ''GUSTAW'

1.Wybór miejsca jest istotny niech to będzie miejsce gdzie ma /wagę weksel/ zwierzyna idąca na żer im więcej zapachów tym lepiej.

Obrazek

2.Zestrzał przygotujmy bardzo solidnie w nim farba ścinka kostki tusza jelita ; miejsce to ma być rozległe tak jak kula potrafi wydmuchać ale zogniskujmy jedno miejsce następnie przykryjmy ściółką nie ułatwiamy waszemu Guciowi.

Obrazek

3.Oznaczmy włóczkę karteczkami i patyczkami do szaszłyków zwróćcie uwagę na patyczki, pod jakim kontem są wbijane w korę pionowo kontynuacja tropu na wprost poziomo skręt o 90 stopni i kolejno 140 stopni a patyczek na dół trop powrotny po prowadzące 4/5 metrów równolegle do poprzedniego.

Obrazek


4.Na końcu wasz Gustaw musi znaleźć coś co by go satysfakcjonowało opisana skóra ze sznurkiem pod nią biegi którymi zakładaliście trop.


Obrazek

5. Gdy przyjedziecie ze swoim Guciem zaparkujcie kila set metrów od zestrzału niech szuka sam,niech na wciąga zapachów, ale on ma wiedzieć, że szuka odwiatru albo jelenia albo dzika postrzelonego przypomnę to posokowiec i to ma go za interesować.

Obrazek


6.Taką jak wyżeł stójkę - Gucio wybrał gdy mi chce oznajmić tu jest farba wcześniej rozgarnie po memła potrafi się po wycierać a następnie stoi jak sfinks nad zestrzałem i czeka na komendę nos/szukaj.

Obrazek

7. Proszę za uwarzyć praca na luźnym otoku, istotnym by włóczkę poprowadzić po różnym podłożu wysokie jagody, goła ściółka, trawy, bagienka. W miejsca gdzie na przykład zalegają sarny robiąc klasyczne zagłębienia,po tych zagłębieniach ciągnijcie bieg niczego nie ułatwiajcie. Ważne by konfiguracja terenu miała sporą różnicę wysokości. Na górkach i w zastoinach kotlinkach zapachy dla waszego Gucia mogą być zupełnie inne, co do intensywności.

Obrazek

8. To kolejne wyzwanie. Widzimy Gustawa jak sam zwolniony z otoku 200m wcześniej wykonał pracę w terenie dla nas niedostępnym .Ja znacząc mu - brodziłem po dzwoneczki w wodzie i błocie ,teraz na gwizdek ma się zatrzymać i ponownie dać się wziąć na otok.

Obrazek

9. Nie omijajcie drógutwardzonych śródleśnych pociągnijcie z 50 m krajem tej drogi zmieńcie kilka razy strony to jak się okaże będzie utrudnieniem jak sporo ludzi maszyn się tam kręciło.

Obrazek

10. Wasz Gustaw zwolniony z otoku 100 m wcześniej samodzielnie dopada zdobyczy wy macie w rękach sznurek pociągajcie stwórzcie wrażenie, że dzik żyje dążcie do tego by dzika obiegał z głośnym szczekaniem.Nie zezwalajcie by szedł do ataku w zaparte, i skakał do gwizdu. Zachęcajcie głośnym słowem głos na zmianę z bierz .

Obrazek

11. Po 15/20 min walki za przestańcie kołysania niech szczeka jak na zgasłą sztukę i znowu bez kołysania na zmianę głos i bierz .Pozwólcie mu znaleźć biegi które tropił niech je szarpie niech szarpie skórę .
Biegi niech zabierze z sobą w kufie to jego trofeum tym sposobem w miarę spokojnie odprowadzicie swego Gucia do samochodu .
Po skórę za chwile przyjedziecie ale bez niego.
Biegi należy umyć w letniej wodzie i koniecznie do lodówki bo co....;????
Jutro też jest dzień do doskonalenia perfekcyjnego tropienia postrzałka.

Obrazek





Z Guciem - mimo jego teraz sporadycznych prac /nie godnych posokowca/ !!!!!... Co to jest te 400 m przez zboże kukurydzę do lasu; każdy burek to znajdzie. Uzupełniamy wykształcenie takimi oto studiami przed dyplomowymi. Napiszę by nie było zaskoczeniem dla kolegów nowo szkolących Gdy wasz Gucio wykona kilka a najlepiej kilkadziesiąt prac nawet tych niegodnych. Zauważycie różnicę pracy na naturalnym postrzale - a nawet nie wiem jak dobrze profesjonalnie założonym sztucznym tropi.



Pozdrawiamy.
Gucio Adam....
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez virluqas » 20 lut 2014, o 17:29

Kolego DZIEKUJE, wlasnie o to mi chodzilo, szkoda ze nie chciales tego umiescic w w sowim programie bo tam wlasnie zawsze moznaby posylac nowych posokomaniakow coby sie na poczatek zaznajomili z tematem "Program Autorski" ale dla chcacego nic trudnego znajdzie i tu.
Swietna robota i tylko tak dalej moze tym razem jelen albo jakies utrudnienia i inne prace. Jak tak dalej pojdzie to bedzie to najpopularniesze forum posokow gdzie ja tam konkurencji nikomu nie chce robic ale to forum jest mi najblizsze moich pasji no i nauczyc sie mozna duzo od najlepszych.
Zauwazyliscie ze jakby wlasnie wiecej ruchu na forum?
ps. Darz Bor odynczyka
virluqas
 
Posty: 12
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 15:10

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 17:30

EEEEEEEEEEEEEEEE TAM ; - dołożył Pan do pieca.
Ale fenkiuuu - virluqas

Gdybym to ja miała skrzydełka jak gąska - znacie to.
Gdybym to ja miał urlopu dwanaście miesięcy w roku.
To bym ustanowił rekord świata w godnym poszukiwaniu.

Zgłaszam patent - e - możecie powielać.
Jako typ skowronek, - że się ludzie tak dobierają żona sowa.
Bladym świtem do piekarni po rogaliki mleczko i masełko.

Ale wcześniej runda po książkach wyjścia do łowiska.
Na odcinku cztery km są trzy punkty wpisów z trzech różnych kół.
Szpiegujemy i z racji tej, że się znamy tu u mnie jak burki - dzwonię.

Wpis pudło do dzika to pytam telefonicznie pudlarza.
Czy nie chciałby - bym ja sprawdził od zestrzału?
Znajdują czas po południu pokażą a my obrastamy w pierze.

Dziś rano jest wpis pudło dzwonimy ok. będę o 16.00.
Do 16.00 byliśmy na konkursie piękności.
Donoszę oczywiście ocena doskonała pierwsze miejsce.

Tym razem takie 75 % godności Gucia zaliczam.
Po 26 godzinach 310 m i mamy.
Niestety klasyka naszych prac bakutil.

To wręcz nieprawdopodobne, co teraz napiszę.
Choć ma swoje uzasadnienie, bo przyzwoita broń dobra optyka.
Trudno kocham te statystyki zestawienia - 62 % to trafne strzały.

Z dnia na dzień bardziej mnie to poszukiwanie kręci.
Jako humanista, bo za takiego się uważam ; powtórzę za Księdzem Józefem Tischnerem
Gdy już cię nie kręci poszukiwanie - zmień żonę lub kochanie.

A Gucio nadal - cist maj hobby.

Nie zmiennie .
Pozdrawiamy.
Gucio Adam
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 17:31

Ambona nad rzeką łan kukurydzy wspaniałe miejsce widokowe .
Posiedzimy po chrumkamy wabikiem na dziki jak w kultowym westernie -
W Samo Południe.

Obrazek

Oczywiście Gustaw pod ambona co za idealny pies na otoku nie rozrabia jedynie co to chrumkanie Adasia go lekko podkręca.
Obrazek

Po trzydziestu minutach jest pojedynek kropka na komorę szybko bo już rozrabiaka w akcji drabinę zabierze z sobą - bach.
Obrazek

A nie mówiłem że to idealny pies karabińczyk wyrwany i Meksyk w Ogniu.

Obrazek

Oj Gucio ssoorryy będziesz bezrobotny gdyby trochę niżej nie pod kręgosłup to rzekę byśmy przepłynęli , szkoda bo upał straszny - tylko pychola powydzierasz.

Obrazek

Ochooooo !!!!!!! postawił się kilka razy - kłapnął , testament

Obrazek

Na tym koniec opowieści z dnia dzisiejszego jako motyw ostatniej fotki - będą uszy do pary dwa dzika i dwa piękne ucha bohaterskiego Gustawa.

Obrazek

Pozdrawiamy .
Gucio Adam.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 17:31

Pewnie zarażony publicystyką profesora Bobka dotyczącą inwentaryzacji zwierzyny w łowisku jak Ferdynand Kiepski ; mam ci ja Cycu takiego pomysła.

Sezon na byka trwa a i koniec urlopu bliski,wieczory i poranki mgliste, że końca drabiny nie widać. Postanowiłem wykorzystać Gucia do lokalizacji byczego plemienia u mnie w łowisku.
Od tygodnia po porannej kawce jedziemy z Guciem w rejony stałych żerowisk jelenich.
Orki pola u mnie w pełni to i łatwo rozszyfrować, co się w nocy gdzie kręciło. Byki w osobności jeszcze trwają to i po tropie grubą sztukę byczą łatwo zidentyfikować.
Pan profesor na ambonach preferuje inwentaryzację, co wychodzi.
To my odwrotnie, co i gdzie a precyzyjnie, dokąd schodzi.

Gucia na otok i jazda za zidentyfikowanym tropem byka w knieję.
Przyznam, że to zajęcie jest fascynujące. Gucio zaprowadza mnie w miejsca, że nigdy wcześniej bym nie pomyślał, że może być to dzienną ostoją konkretnego byczyły.
A i donoszę, że trzy dni sezonu i dwa razy się sprawdziło.

Chodź by dziś 18 h byliśmy już przy po PGR fermie kurzej, która jedna stroną przylega do nadrzecznych krzaków . Krzaki przechodzą w uprawę a dalej wysoki las. Tym rzadkim lasem Gucio doprowadził rano do uprawy i uznałem, że dalej nie idziemy, bo do fermy wysiadywać jajka byk to nie obyczajne - zawróciliśmy.

Na przenośnej ambonce zainstalowaliśmy się bod modrzewiem.
Po 10 min lornetkowania w odległości 250 300 m parę kroków od płotu coś się poruszyło. Wpatrując się w to miejsce, co widzę czerwień jelenią z siwą maską. Ilość patyków uschniętych tam gałęzi spowodowała stan przed orgazmowy.
Po kolejnych 10 min podniósł szanowną dupęcję
I z dwu / dwudziestaka okazał się prawdopodobnie już w drugiej klasie po sylwetce i masie pięknym obustronnie koronnym dwunastakiem.

Jak przystało na takiego rasowego dżentelmena powycierał jeszcze nasady wieńca o olszynkę i przymaszerował tą uprawą na 200 kroków.
Skręcił w lewo jak Gustaw przyprowadził w to miejsce i spokojnie zatrzymując się skubiąc - pewnie w kierunku porannego żerowiska odmaszerował.

Na cykałem zdjęć niestety będę musiał zakupić teleobiektyw.
Na zdjęciach to tylko ja wiem gdzie on jest i to na dużym formacie a na tych tu miniaturkach to niestety zapomnij.

Patent do powielenia jeszcze 3/4 tygodnie jak się zacznie rykowisko to się bykowce i tak za słodkim nie tylko im - narządem rodnym rozlezą.

D.B.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 17:32

To, co się nam dzisiaj przytrafiło rano jeszcze w tej chwili przyprawia mnie o palpitacje sercowe.
Ale po kolei.
Wczoraj wieczorem na sąsiedniej ambonie kolega strzeł do byka.
Opowieść jest z rogowaniem, ryczeniem,pomrukami niewidzianego starca.

W rewirze naszym graniczącym rzeką Ścinawą z obwodem gdzie w planie parę setek jeleni to widok codzienny.
Nad rzeką jest pas drzewostanu stu metrowy.
Wzdłuż rzeki ciągną się łąki o szerokości dwieście metrów a następnie kolejno uprawy i drągowiny.
A zaraz za pola uprawne.
Tam ciągną łanie właściwą ich dzienną ostoją jest kompleks za rzeką, w innym obwodzie.
Początek września noce bez przymrozków a rykowisko w pełni.
Wszystko się odbywa pod amboną przyszłego strzelca.
Patrząc przez lornetkę widzę, że strzelec nawet robi zdjęcia małolatom.
Po dłuższej chwili takiej byczej sielanki pobekiwania porykiwania.
Raz ryknął on władca rewiru.
Cisza trwała ponad dwadzieścia minut. A następnie wszystko potoczyło się jak w kalejdoskopie.
W pewnym momencie trzask tak ogromy, że przypominał walące się drzewo podczas ścinki. W szalonym pędzie pod moją ambonę wypadają dwa dorodne dziesiątaki przebiegają łąkę i nikną w uprawie.
Łomot kolejny i cała chmara byków wywala na łąki.
Jak rozjuszony podczas korridy z wieńcem opuszczonym ,ten który tu rządzi wali w nie na oślep.
Nawet nie młode byki żaden nie staje do walki uciekają gdzie przysłowiowy pieprz rośnie.
Z pochylonym wieńcem przy samej ziemi wykonuje kolejną szarże.
Dosłownie jakby teraz to widzę .
Jedna z odnóg zaczepia o coś na ziemi i jak zając rolujący w ogniu wali przez grzbiet.
Wstaje i wykonuje podskoki jak antylopa. Łąka jest już pusta tylko za plecami słychać pojedyncze łamania gałęzi uchodzących byków.

Gustaw przypięty do drabiny stoi naprężony jak struna wietrzy, trawy w koło metrowe to i wiatru nie za bardzo i nie zoczył.
No kolejny raz napiszę nie szczeka, otok nieurwany, drabina całą, wzorowy pies.

W tym szaleństwie, które przed chwilą się odbywało są sekundy jego bezruchu.
By ocenić, co władca na czerepie ma.
Po sylwetce i zachowaniu jedenastu lat to nie ma.
Waga tuszy zapewne ponad dwieście kilo na czerepie bez sensacji sześć / siedem kilo.
Na pewno jeszcze nie ma godziny po zachodzie słońca, ale ołowiane chmury nie dają pewności, co do lewej tyki.
Widlica czy korona na prawej pięć w koronie to akurat widać jak na dłoni, szesnastak.
Ja mam około dwustu metrów sąsiad niespełna sto.
Widok byka bajkowy jest plus dziesięć stopni a z otwartego pyska wydobywają się kłęby pary.
Władca bardzo nieśpiesznie zawraca nad rzekę, nareszcie lewa tyka na tle czegoś jaśniejszego.
Tak mam pewność, widlica. Spoglądam przez lornetkę na sąsiednią ambonę. Kilka razy miał go do blatu, czemu nie strzela.
Gdzieś w głębi lasu nagle odzywa się byk grubo mocno z przepony, no to zapewne godny jego rywal.
Zawraca i byczym truchtem przebiega przez łąkę stając idealnie w poświacie. Spoglądam na ambonę i widzę, że kolega złożony.
Odkładam lornetkę oko w lunetę, zapalam kropkę.
No mam cię przez łopatki nawet ciut wyżej, tak trafiony zostaniesz w ogniu. Palec świerzbi chciejstwo podpowiada, ściągaj język spustowy.
Trach suchy odgłos wystrzału.
W lunecie widzę, że władca wykonuje dwa kroki na wstecznym, a następnie truchtem uchodzi w głąb lasu.
Pora na cygaretka oj działo się.
Dla mnie reakcja dość dziwna, trafiony zatopiony, czy pływa.
Siedzę i rozważam przyjął albo nie. Ale to cofnięcie do tyłu bez klasycznego objawu przyjęcia gdzieś kuli.
Nie dane było mi długo rozmyślać kolega schodzi świeci lampką.
No ok. idę tez.
Zacną kulą kolega dysponuje 308, zobaczymy, co na zestrzale.
Pierwsze, co słyszę no i co, widziałeś dostał, przysiadł, prawie rakietę zrobił.
I tak to jest strzelec widział swoje ja, co innego.
W bardzo łatwym miejscu do określenia wręcz precyzyjnego gdzie był strzelany pusto.
Jak na dłoni ślad ujścia w gęstych wysokich trawach?.
Gucio nakręcony jak na gorącym tropie przystało - ciągnie aż dłonie szczypią.
Do drzewa utaczam i parę metrów przy latarkach idziemy sprawdzić.
Po kilkudziesięciu metrach jest wysoko na gałązkach olchowych słaba farba. Farba ciemna, niebluzgająca czy kapiąca, ale jakby z sukni byka ocierana. Jeszcze przy latarkach udaje się ustalić, farba w stosunku do tropów odciśniętych w błocie po prawej stronie.
Od strony strzelca.
Zawracamy mimo usilnych namawiań strzelca żeby szukać.
Zabrać Gucia z miejsca gdzie poczuł farbę to temat na osobne opowiadanie.
Dzisiaj świtem w umówionym miejscu jedziemy.
Strzelec wyposażony w kamerę wideo aparat gotowy do podania ostatniego kensu i wręczenia mu złomu.
Gucio podejmuje trop i się zaczyna jedna uprawa, młodnik, kolejna uprawa, trochę wysokiego lasu.
Zaczyna padać deszcz zamienia się w ulewę, po trzech kilometrach byk wchodzi w kukurydzę.
Co sto dwieście metrów odnajdujemy farbę, ale za każdym razem jest to farba na wysokości metra zostawiana na liściach ocierana z sukni?
W kukurydzy bardziej widoczna potwierdza to jedynie, że Gucio nie zbłądził. Byk zawraca i w odstępie może stu metrów podąża z powrotem w kierunku rzeki.
Dochodzimy do łąk i z drugiej strony ambony jak kolega siedział przemierza łąkę.
Po prawie dwu godzinnej pracy przemoknięci do suchej nitki z chlupotem wody w butach wchodzimy w stu metrowy pas nadrzeczny.
Gucio na otoku zaczyna szczekać i rwie jak opętany.
Słyszę trzask gałęzi mamy go na gorąco.
Puszczam Gucia w gon.
Szczek jest z popiskiwaniem, goni.
Gonem głosi oddalającego się byka z powrotem w głąb naszego rewiru.
Po chwili w miejscu.
I znowu gon, ale taki charakterystyczny jak w gonie.
Zapada cisza jak dla takiego młodego przewodnika jak ja złowróżbna. Idziemy na ostatni słyszany szczek.
Będąc w trawach po szyję słyszymy trzask łamiącego się sitowia.
I widzimy nad sitowiem sam wieniec a w zasadzie jego końcówki byka, którego dochodziliśmy.
Wybiegamy na łąkę i ponownie szczek Gucia, ale już z drugiej strony łąki. Dobiegamy do rzeki i w tej samej chwil widzimy jak frunie na rzeką nasz byk. Przesadza rzekę i zdrowym truchtem uchodzi po wysokim drzewostanie. Kontem oka widzę jak Gustaw wskakuje do rzeki.
W miejscu gdzie byk rzekę przeskakiwał jest stu metrowe przewężenie i rzeka nie ma więcej szerokości jak pięć metrów.
Za to jest głęboka na dwa metry i bardzo szybki nurt brzegi są strome i opadają pod kontem prostym.
Przerażenie mnie ogarnia, bo Gucio wspina się po skarpie z drugiej strony i spada. Zanurza się pod wodę wypływa i ponownie do brzegu metr i zsuwa się z powrotem.
Biegiem zrzucam, co się dało i wskakuję do rzeki gruntu nie czuje.
Staram się dopłynąć do Gucia. On skrzętnie wykorzystuje mnie jako koło ratunkowe i gramoli się na ramiona.
Kilka razy mnie przetapia.
Szczęście w nieszczęściu kolega podaje gałąź doholowuje do brzegu. Wypycham Gucia - wyciąga go na brzeg Gucio jest półprzytomny.
Ja kolejne parę metrów wpław ,zanim swoje cielsko wykaraskałem na brzeg.
Dobiegam do Gucia leży na boku białka oczu na wierzchu i się dusi.
Tak jak leżał - nie wiem skąd mi to przyszło, ale jak topielca na kolano i mocno zacząłem uciskać mu klatkę piersiową.
Nagle załapał i wypompował z siebie wymiotując z dwa litry wody.
Po niespełna minucie zaczął parskać kichać wstał na łapy i kolejne parę minut odksztuszał wymiotując.
Po kolejnych dziesięciu minutach intensywnego trzepania uszami zaczął machać ogonem.
Nie odpuściłem i natychmiast do weterynarza.
Trzeba było nas myśliwych widzieć umazanych w błoci ociekających wodą w tej lecznicy.
Lekarz stwierdził, że nic mu nie jest, na dowód, czego wychodząc z lecznicy oszczekał bardzo intensywnie kota w poczekalni.
Gdy to piszę trąca mnie nosem. Jest wesoły a przed chwilą wrąbał 1/2 miski Acany.
Tak sobie teraz myślę Św. Hubert byka dawał.
Zapewne to kolejne moje zarozumialstwo.
Bo gdybym to ja,za spust ,to by został.
A tak postanowił mnie z Guciem wyposażyć w kolejne doświadczenia i przygody przewodnika.

Co do miejsca trafienia postawiłem taką diagnozę?.
Byk stał strzelcowi lekko na kulawy sztych, strzelał go od tył. Trafił go prawdopodobnie nisko w przednią część łopatki.
Kula nie uszkodziła kości ani nie zrobiła spustoszenia w masie mięśniowej. Moim zdaniem otarła się jedynie nie powodując ani nadmiernego ubytku farby,ani nie upośledzając byka ruchowo.

Dla widoku byka skaczącego przez rzekę z tym pałąkiem na grzbiecie warto tropić postrzałki.
Będzie żył i pewnie jeszcze na tym rykowisku swoim rykiem pozamyka gęby wielu małolatom .

Jeden wyjątek nigdy więcej takich sensacji z Gustawem.


.B.D
Gucio Adam.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 17:32

Tak się jakoś na naszym forum utarło że w umieszczanych tu postach utyskujemy na zachowania myśliwych .
Ich stosunku choćby obecnie do wszech obecnie panującej w kniei pory stosunków w populacji jeleni.
W dniu wczorajszym o 14.30 podjęliśmy kolejną pracę dochodzenia postrzelonego byka .

Praca nasza była wręcz wymuszona jednoznacznym zarządzeniem które wydał zarząd koła po sąsiedzku gdzie plan jeleni jest imponujący .
W skróconej formie brzmiał . Każdy strzał do jelenia pod groźba zawieszenia w prawach odstrzału tego gatunku ma być sprawdzany przez posokowca.
Przyznacie decyzja wręcz niewiarygodna.
Jednak nie ma skutku bez przyczyny .
A przyczyną były wpisy w książce wychodzących do łowiska kilkunastu byczych pudeł.

Czego nie potwierdziły kruki jako substytut posoczych dokonań.

Samo życie , szeregowi myśliwi interpretują posokowiec to pies pracujący w lesie. Tak i tym razem się odbyło .

Strzelano wieczorem przedwczoraj.
Rano prace podjęły dwa miksy po 100 m poszły za sarnami i tyle.

Przywieziono rasowego posokowca piękny pies eksterier owo Pięcioletni rodowodowy w rekach myśliwego .
Ubolewam nawet ja , mieszka w mieście i z relacji tegoż myśliwego winę za jego stan umysłu ponosi jego pańcia . Która traktuje go jako kolejny substytut męża , śpi z nią pod kołderką , Tylko tyle w temacie buszowania raczej nie po kniei. Wymieniony posok miał jednak coś z natury rasy i dzielnie poprowadził prawie kilometr. Zaniechał dalszej akcji.

Przyszła pora na nasz duet .
Na zestrzale farba i to spora mięśniowa .
Wiem że dla wielu myśliwych to proste jest farba ruszamy.

My dokonaliśmy pracy która już na samym początku mimo naprawdę sporej farby postawiła pod znakiem zapytania sens poszukiwania.
Strzelec polował z podchodu w środku lasu.
Byki pomrukują cały dzień a koncertują na godzinę przed zmrokiem .
Przyznam że osobiście najbardziej lubię ten rodzaj polowania gdy samemu można dać upust swoim zapędom ryczenia .

Będę nieskromny setny raz z rzędu .
Strzelec praktykował z wabieniem u mnie i potrafi to robić . Zastosował wzorowo wszelkie arkana sztuki z wiatrem i miejscem doboru oddania strzału .
Ustawił się na szerokim rowie melioracyjnym między młodnikami.
Pogadał wyciągnął byka z zarośli byk mu ruszył i przymurował tuż przed rowem .

Opowiada o tym zapachu posikującego byka po brzuchu .
Niby wzorowo sprowokował kopiąc stopami o ściółkę , złamał parę gałązek byk odwzajemnił się waląc wieńcem .
Uważam że popełnił jednak błąd powinien go wyczekać , zgłosił byka podbierającego łanie po pierwszym ych ych .

Byk mu wyjechał ze wściekłością na pięć metrów .
Zeznaje cała luneta to byk .
Jak błyskawicznie wyjechał tak samo szybko się zorientował ze to nie ta rasa. .
Skok przez rów i w locie byka pada strzał.
Że go praktycznie strzelał od dołu stojąc w rowie przy analizie zestrzału naprowadziło mnie na miejsce gdzie szukać czegoś tam pochodnego po kuli.
Znajduję bogatą ścinkę dokładna analiza rodzaju ścinki pod kątem koloru długości rodzaju włosa , grzebaniu w pamięci skąd .
Stawiam diagnozę .
Ścinka jest spod byczego małego fikuśnego ogonka.
Ale czy obcierka czy naruszona masa mięśniowa jest farba . To już Gucio rozstrzygnie.
Ruszamy poprawność pracy przytaczanego tu posoka sprawdza się do samego końca jednego kilometra.

Sam początek Gucia z racji zadeptywania wszystkiego co się dało mało pokazowe , praca nerwowa .
Po kilometrze spokojnie solidne punktowanie .Gucio pokazuje miejsca z farbą .
Farby jest coraz mniej i gdyby nie Gucio nie do odnalezienia. Po około dwu kilometrach i Gucio farby nie pokazuje. Dochodzimy do bardzo rozległego starego kąpieliska dziczego .
Miejsce to okazuje się być doskonałą tablicą do odczytania tropów ściganego.
Pięknie uwalcowane błoto pozwala określić że obydwoma tylimi badylami nie całością a tylko tylnymi szpilami pozostawia nadal już nie krople ale odciski z minimalną farbą .
Ruszamy po kolejnym kilometrze byk zawraca kieruje się z powrotem w rewir gdzie był strzelany.
Zastanawia mnie nie szuka miejsca odosobnienia to już prawie czwarty kilometr i cały czas po wysokim lesie .

Po paru minutach słyszymy na granicy słyszalności szczek psów . Gucio prowadzi w ich kierunku jednak w miarę zbliżania się i Mój tropiciel podnosi pysk i nasłuchuje oszczeku .
Doprowadza do leśnej drogi i skręca w odwrotnym kierunku gdzie w odległości nie dalej jak sto metrów brzmi miarowy oszczek.
Krótka narada ze strzelcem iść za tropiącym Guciem czy podchodzić byka który jest stanowiony przez obce psy .
Bez sensu wydaje się dalsza praca jak mamy go na gorąco . Zdejmuję Gucia z tropu wiatr krótka narada , podchodzimy .

Po kilkudziesięciu metrach odciągnięty z tropu nie mylić odprowadzony Gucio nakręca się na odgłos innych psów .

Myśli kłębian się i ten podpowiadacz szepcze mi w głowie puść Gucia do stanowienia.
Rozwaga mówi nie Gucio jest za ostry byk jest stanowiony w miejscu może go Gucio ruszyć i robota na nic .
Umawiamy się ruszasz do psów za piętnaście minut .
Obejdę kołem i stanę na krzyżówce jakby co będę gotowy do strzału łaski.
Trwało to ponad trzydzieści minut czekania , strzał .
No to jest ładna gałązka świerka urwana, psy zamilkły .

Dzwoni telefon no chwal się , piękny byk uprzedzam, w odpowiedzi , ech tam nie uwierzysz strzeliłem dzika.
Trzymały pojedynka psy które rano poszły za sarnami wcześniej sprowadzone do poszukiwania byka.

Zaczyna się zmrok a proza dokonań łowieckich przed nami patroszenie wyciąganie. Gdzieś opodal grzmi byk kolejny i kolejny .

Gdy już w bagażniku zdobycz kolejny telefon do strzelca . Trochę gorączkowej rozmowy telefonicznej odkłada telefon widzę że zniesmaczony co jest.
Pogratulował mi co prawda dzika ale sekretarz koła dzwonił z powiadomieniem . Odstrzały na byka zarząd koła wstrzymał do soboty .
Wszyscy selekcjonerzy ponownie na strzelnicę , do przystrzelania broni i dodatkowego szkolenia .

Przyznam że kolejny krok zarządu tegoż koła po obowiązkowym poszukiwaniu z posokowcem i kolejne przystrzelanie z szkoleniem to działania godne pochwały i naśladowania.

Dziś rano nie podjęliśmy wczorajszego tropienia uznając byk będzie żył .

A i alkomat miałby coś do powiedzenia .

Pozdrawiamy .
Gucio Adam.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Blogi klubowiczów

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron