Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

pamiętniki klubowiczów

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 17:09

To kolejne pytanie do Pana Wojtka.
Osobiście jestem bezradny w tym temacie .
Siadywałem z Gustawem pod amboną .
Otok tropowy na ambonę Gucio pod i jak się ruszał to fuj szarpnięcie itd. itp.
Jak nos wyczuje lub nie daj boże zoczy to po polowaniu.
A i harmider czyni taki że po sąsiedzku a nawet w promieniu 0,5 km wszyscy siedzący mogą się zwijać.

U ojca na leśniczówce były zawsze minimum 3 dzikarze i tu występował łańcuszek nauki.
Młodsze psy nabierały nawyków starszych..
Jednak myślę że to inna rasa i inna filozofia szkolenia.
Pan Wojciech miał dwa posoki równolegle i ze słyszenia wiem że nestor rodu Ars był niezwykle posłuszny i zrównoważony.
Ale czy Kastor nabrał nawyków po ojcu w zakresie milczenia pod amboną nie wiem.

Wyrywność Gustawa z wiekiem się temperuje to i tak podobnie jak u Pani nadzieje są .
Co jest budujące to diametralna zmiana w zakresie trzymania dystansu do postrzałka.
Już nie idzie do ataku na gwizd czy skacze na chyb dwu krotnie na żywym postrzałku się sprawdziło z 10 m trzymał dystans.

Sprzedam tu kolejną wiedzę przydatną do nauki trzymania dystansu takich napaleńców jak Gucio.
Stolarz mi ponownie skonstruował makietę dzika - skóra naciągnięta udająca żywego dzika .
Są takie urządzenia do odstraszania dzików jak się je poruszy to wydają przeraźliwy pisk .
Wkładałem takie urządzenie do wnętrza makiety skoczył do ucha i wycie urządzenia .
To odskakiwał i szczekał z dystansem. I tu uwaga; jak makieta stała gdzieś zakamuflowana na końcu ścieżki tropowej pod świerkami to był atak z jazgotem i skakaniem na nią .
Ale wystarczyło że leżała na boku lub ją wywalił to mamy nie wściekłego szczekacza a milczka tylko szarpanina.
Kolejne pytanie do Wojciecha a pytam publicznie .
Jaka jest metoda by zgłaszał martwą sztukę

Pozdrawiamy Gustaw Adam.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez Wojciech Galwas » 20 lut 2014, o 17:09

Adameuszu
Nie wiem czy dzieci Gucia odziedziczą eksterier Kastora. I nie wiem czy ktokolwiek wie.
O sprawy związane z genetyką, to chyba lepiej z Ewcią porozmawiać niż ze mną. Możemy znać kilka pokoleń przodków, a i tak nieraz potomstwo nas zaskakuje. Pamiętam kiedyś na wystawie we Wrocławiu otoczył mnie tłum właścicieli potomków Arsa, chwalących się swoimi posokami, a jeden z nich był tak szkaradny, że wstyd mi się było do ojcostwa przyznać. Jak to niektórzy mówią; "ojciec i matka porządni, a syn kolejorz".
Faktem jest, że doświadczeni hodowcy mówią, żeby kryć na dziadków a nie na rodziców. Chyba coś w tym jest! Ale ze mnie nie hodowca. Cieszy mnie natomiast, że znawcy patrząc na Gucia dostrzegają w nim coś z Arsa, który był niebrzydkim posokowcem.

Przechodząc do spraw związanych z ułożeniem. Ani Ars, ani Kastor nie byli i nie są psami szczekliwymi. Więc tutaj Gucio zaczerpnął łyżkę genów z innej puli.
Nie prawdą jest że Ars był niezwykle posłuszny i zrównoważony. Ars był psem karnym i dobrze ułożonym. Nikt nie wie ile pracy mnie kosztowało jego odłożenie, ile mi kozłów i dzików spaprał leżąc pod amboną. Wiem jedno, że tego trzeba psa nauczyć. Prośbą, groźbą, krzykiem, nagrodą, czymkolwiek. Wymogły to na mnie konkursy zagraniczne, gdzie np na Słowacji, pies odłożony luzem nie miał prawa odwrócić głowy w stronę strzału, normalny Sfinks, bez obroży i otoku. Nie wiem po co?
Ćwiczyłem odłożenie wytrwale, zostawiając go na leśnej krzyżówce, obchodziłem z różnych stron, strzelałem, pozostawiałem na godzinę i dłużej. Dobrym sposobem było wypuszczanie kota w czasie odłożenia, z głośnym okrzykiem - nie rusz, zostań. Jak ruszył spod ambony za zwierzyną, złaziłem, odwoływałem, karciłem i odkładałem ponownie.
Dało to ten rezultat, że koza chodziła kilka metrów od niego, a ten tylko trząsł się z emocji, ale pozostawał w miejscu.

Co do trzymania dystansu, to po kilku razach jak dostał po dupie od zagrodowych dzików, to potem trzymał dystans, aczkolwiek to nie uchroniło Arsa od wielu kontuzji. Był pocerowany jak stara skarpeta. Kastor trzyma dystans od dzika i nie mam z tym problemów, a i skóra prawie cała.

Nie znam metody, aby posokowiec zgłaszał martwą sztukę.
To przychodzi samo z wiekiem albo nie przychodzi wcale. Nie pamiętam kiedy Ars zaczął głosić martwego zwierza. Na początku jako młodzieniec głosił (ze strachu), potem oznajmiał. A potem nie chciało mu się oznajmiać, więc zaczął głosić. Inaczej dzika inaczej jelenia. To przyszło samo, ale nie pamiętam w jakim wieku, 3-4 lata?
Kastor głosi dzika, nie głosi jelenia, szarpie i skupie go, ewentualnie poszczekując nieśmiało. Specjalnie mi to nie przeszkadza. Ten typ tak ma i już.
Są metody wstrząsowe, teletaktowe, indukcyjne i inne. Ale tym możemy jedynie wzbudzić szczekanie ze strachu.
Wydaje mi się, że właściwe głoszenie martwego zwierza, polega na chęci przywołania przewodnika Alfa ze stada. Tą Alfą winien być przewodnik i pies winien dojść do przekonania, że jego należy przywołać, tak samo jak nie dopuścić obcego do zwierza. Ale jak pies będzie Alfa, to z głoszenia nici.

Pozdrawiamy serdecznie Wojciech i Kastor.
Avatar użytkownika
Wojciech Galwas
 
Posty: 173
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:14

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez staniak ryszard » 20 lut 2014, o 17:10

To i ja dorzucę kilka swoich obserwacji, ogólnie młody posok będzie głosił czy to skórę (świeżą) na końcówce, zawsze jak z jakimś szedłem na ścieżkę tropową to skórę zakładałem tak aby przypominały gabarytami stojącego dzika, jeśli natomiast pies był oporny w głoszeniu dodatkowo pociągałem za linkę z odległości ok. 20 metrów, wszystkie psy puszczałem z odległości 50 metrów na końcówkę, natomiast na naturalnym postrzałku dzika tak jak zauważyłem (zgasła sztuka) jeżeli był położony gwizdem do psa to był głoszony, jeśli na boku to nie było głoszenia, może to jest zwierzęcy instynkt, że zwierzyna położono ,,brzuchem'' do góry staje się uległa i nie ma co głosić. Panie Adamie jeśli będzie możliwość to proszę puścić Gucia do zgasłego dzika z takiej właśnie odległości, samemu schować się za drzewo i obserwować co się stanie, dzik nie wypatroszony, jednym razem położony na boku, innym przodem do psa, podejrzewam, że zacznie dzika szarpać lecz jak mu miną emocje to coś zacznie kombinować.
Druga sprawa to , to co pisze Wojtek starsze psy, które kilka sezonów mają przepracowane mają opanowane jak powiadomić przewodnika o zgasłym dziku a i sam przewodnik po zachowaniu się psa pozna co i jak. Przypomniał mi się tutaj wątek na temat obroży i otoku, związany z tematem o tyle, że ktoś wspominał aby nie było karabińczyka ze względu na dźwięk, tutaj moje spostrzeżenia są inne, chętnie zakładam psu dzwoneczek co po puszczeniu psa w trudnym terenie pozwala mi na nasłuch jego pracy. Natomiast jeśli ktoś idzie do końca na otoku to głoszenie czy oznajmianie zgasłego dzika jest obojętne, wystarczy aby przewodnik miał dobre nogi i nadążał. Jeszcze jedna tutaj sprawa się mi nasuwa, czy my chcemy skuteczności czy sztuki na tropie.
Potrzeba na to kilka sezonów pracy psa, spisania każdej pracy, obserwacji psa, jego zachowań, wtedy stajemy się mądrzejsi.
Opiszę tutaj dwie prace, pierwsza praca warchlak strzelony bardzo nisko o zachodzie słońca, po trzech godzinach rusza posokowiec na trop, teren trudny gęste młode olchy, grunt rozmokły, przewodnik po godzinie pracy rezygnuje, na drugi dzień przyszedł mróz, lekko przyprószyła ponowa, przewodnik próbuje jeszcze raz lecz nie pozwala aby posokowiec jego prowadził tylko on stara się narzucić pracę psa zniechęcony rezygnuje,
Tores przystępuje do pracy po 26 godz. od postrzału, po 30 min. i 550 metrach dochodzi warchlaka zgasłego w nietypowej pozie i drugi przypadek role się odmieniają Tores jako pierwszy po 4 godz. od postrzału wchodzi na sfarbowany trop dzika po 15 minutach robi zwrot i kieruje się do samochodu, (miny myśliwego nie będę opisywał) pracy nie powtarzam, po 6 godz. na trop wchodzi w/w posokowiec , szukają 4 godz. przeszli kilka kilometrów i zero efektów, pies zajechany przewodnik wnerwiony. Można opisać swoje doświadczenia można się nasłuchać przydatnych porad, ale i tak całą drogę od szczeniaka do dorosłości psa musimy sami przejść ze swoim psem, każdy ,,rudy'' w łowisku będzie pracował po swojemu.
Panie Adamie teraz to tylko zdrowia Wam życzę skutecznych dojść i satysfakcji z udanych prac, Gucio i tak po swojemu będzie zaliczał postrzałki niejednokrotnie zadziwiając Pana.
Pozdrawiamy
Avatar użytkownika
staniak ryszard
 
Posty: 86
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 15:27
Lokalizacja: Katowice

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 17:10

Można opisać swoje doświadczenia można się nasłuchać przydatnych porad, ale i tak całą drogę od szczeniaka do dorosłości psa musimy sami przejść ze swoim psem, każdy ,,rudy'' w łowisku będzie pracował po swojemu.
Panie Adamie teraz to tylko zdrowia Wam życzę skutecznych dojść i satysfakcji z udanych prac, Gucio i tak po swojemu będzie zaliczał postrzałki niejednokrotnie zadziwiając Pana.


Drogi Panie Ryśku.
Wszystko co Pan pisze to prawda i tylko prawda.
Jest stare przysłowie że człowiek uczy się na własnych błędach .
Ja jednak poszerzam tą maksymę o doświadczenia i nie popełnianie błędów innych .
Dziś wiem że dzięki Wojtkowi Ewie Ryszardowi którzy w rożnych wątkach nauczali , uniknąłem wielu błędów.
Gdybym miał komuś nowemu szkolącemu rudego od podstaw coś poradzić to słowo klucz - wiara.
Otóż uważam że gdy w swego pupila będziesz wkładał jak do szafy systematycznie rozumne szkolenie to i z niej wyjmiesz .
I okaże się że to on jest już mądrzejszy od ciebie .

Proszę oto taki przykład.
Jest tydzień do końca sezonu w tym roku na byki pogoda sprawiła figla i z śnieżnej mroźnej zimy mamy wiosnę czarna stopa.
Koło 10 ramo telefon dzwoni ktoś mi nieznany prosząc o pomoc w odszukani postrzelonego byka.
Jestem w pracy umawiam się będę koło 14 jak nie znajdziecie to proszę dzwonić domówimy gdzie .
Nikt nie zadzwonił jest poranek następnego dnia ponownie ten sam myśliwy , bardzo przeprasza ale szukały inne psy i nie znalazły a on jest pewien że trafił. No ok telefon do pracy i jedziemy .
Wysiadka na skraju rzepaku proszę o pokazanie miejsca zestrzału . Jest farba naprowadzam Gutka tradycyjnie doktoryzuje się . Śladów w błotku między gęstym rzepakiem co niemiara.
Gucio po dłuższej chwili kręcenia się zawracania rusza zdecydowanie.
Jedynie wspomnę te idiotyczne komentarze do których się trzeba przygotować /gdzie on prowadzi/ nie tam tu z tyłu za amboną kilkadziesiąt metrów za - gałęzie się łamały. Idziemy w przeciwnym kierunku jak strzelec wskazywał . Po niespełna 300 m mamy ale dzika . Konsternacja przyznam moja ale chcielibyście widzieć minę strzelca . No i wspomnę o kąśliwych komentarzach dwóch towarzyszy strzelca. Strzelec w samoobronie wykonuje kilka telefonów i okazuje się że wczoraj wieczorem zapisany był ich kolega na tą ambonę wpis w książce jest jeden strzał do dzika pudło.

Ale co z bykiem . Oczywiście nikt dzień wcześniej nie szukał zestrzału przywiezione psy puszczono luzem tam gdzie strzelcowi łamały się gałęzie. Wracamy na rzepak gdzie zestrzelał do byka pokaż miejsce .Plącze się w zeznaniach na zasadzie gdzieś tu. Po prawie godzinie odtwarzania wchodzenia na ambonę . Jeden z towarzysz strzelca trafia na farbę ale jakieś 150 m dalej , strzelano o świcie a ja ośmielę się twierdzić noc ma swoje prawa. Po znalezieniu dzika i wyciszeniu Gustaw biegał sobie luzem . Wpadł na miejsce z farbą i pierwszy raz nigdy tego wcześniej nie robił zaczął się wycierać w tym miejscu . Po chwili ruszył wolno ale nie na tyle by go troczyć , biegiem za nim gwizdek a gdzie tam po psie. Po chwili kolejne paczki marlboro wykrztuszam i słyszę gdzieś w oddali jedno drugie chał i cisza. Idę w tym kierunku nawigacja to złoty wynalazek . Po dłuższej chwili Co widzę . Gustaw wyskubał już sporą ilość karku i siedzi sobie obok jakby nigdy nic.
Gdy mnie zauważył między drzewami biegiem do mnie ze szczekaniem i z powrotem Zatrzymałem się i jestem przekonany że tą czynność mógłby wykonywać w nieskończoność tak długo jak bym tam stał . Cieszył się całym sobą gdy podeszłam bliżej to co napiszę wydaje się nieprawdopodobne usiadł na pupie i zaczął jodłować. Porównam to do ostatniego kęsa granego na rogu myśliwskim.

Pozdrawiamy .
Gustaw Adam.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez staniak ryszard » 20 lut 2014, o 17:10

Panie Adamie Przewodnik Posokowca to ciężka praca, radość, satysfakcja i renoma w danym kole lub kołach, podchód satysfakcja, ambona tylko strzał, to co Pan opisał to jest kwintesencja posiadania posokowca, rasy jakże odmiennej od innych znanych myśliwskich. To co pisze Wojciech poświęcenie w czasie rozwoju psa odda w trójnasób później w łowisku.
Nie raz takie właśnie sytuacje nas zaskoczą a posok po zakończonej pracy pozwoli nam rozszyfrować wszystkie kulisy danego postrzałka, rozpoczynając pracę na tropie poznajemy tylko niepełną wersję myśliwego dopiero na tropie okazuje się co i jak, czasami sytuacje i wydarzenia są nie do opisania tak jak jeden z myśliwych powiedział mi, cyt. ,,że tego postrzałka będzie pamiętał na zawsze'' a moja odpowiedź padła ,,tak bywa'' a w duszy radość. Życzę Wam zdrowia i dobrej kondycji bo w naszym fachu nałazić się trza.
PozdrawiamySmile
Avatar użytkownika
staniak ryszard
 
Posty: 86
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 15:27
Lokalizacja: Katowice

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 17:11

Nie same łowieckie opowieści zamierzam tu snuć.

W ostatnie niedzielne po południe na piwko sąsiad z naprzeciwka mnie nawiedził. Tak jak Gustaw mnie na krok nie odstępuje tak i 3 letni Michałek jest przylepką swego taty.
Gucio bardzo jest z nim zaprzyjaźniony pozwala mu na bardzo wiele przy tym jest łagodny wręcz opiekuńczy. Sielanka niedzielna trwa do momentu gdy za płotem po sąsiedzku nagle słyszymy szczekanie wariackie Gustawa i miauczenie kota. Biegiem kot na drzewie Gucio pod . Na otok do kojca ale jak się tam dostał . Okazuje się że dosłownie w parę minut wykonał podkop. Gdy łobuziaka odstawiam do kojca widzę że ma otarty nos i kropelka farby .
Popisując się przed sąsiadem fachowym nazewnictwem w obecności Michałka mówię ze musimy zaopatrzyć mu truflę.
Okazuje się za chwilę że słowo trufla okaże się kluczowym słowem. Michaś nie daje za wygrana co do zabawy z Gutkiem i wchodzi do kojca za moment pisk Gucia /szczęście bez konsekwencji dla malca/ . Biegniemy do kojca co się stało co ty Michasiu Guciowi zrobiłeś. Otrzymujemy rozbrajająca dziecka odpowiedz.

Ja tatusiu tylko chciałem spróbować Gucia trufle . Wszystko się niebawem wyjaśniło . Michałek jest smakoszem słodyczy a trufle w papierkach takich ciemnobrązowych są jego przysmakiem więc ugryzł prawdopodobne Gucia w nos.

Pozdrawiamy .
Gustaw Adam.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez staniak ryszard » 20 lut 2014, o 17:24

Panie Adamie wątków dużo poruszonych więc w skrócie i ja coś poklikam. Wiele razy już była o tym mowa, że naszymi pieskami ,,rządzi'' ZKwP i ni jak nasze wnioski czy też uwagi nie mają ani posłuchu a tym bardziej nie są brane pod uwagę w różnych Komisjach przy ZKwP mam tu na myśli badanie dysplazji, czy też regulaminy konkursowe, warunki na zrobienie hodowli są jakie są tym samym mnogość posokowców jest bardzo duża a co za tym idzie wybór posokowca do celów użytkowych bardzo trudny, natomiast do celów wystawowych nie ma problemu. Kojarzenia wg mnie skupiają się na psach i sukach wystawowych, niewiele jest hodowli, które starają się rozwinąć użytkowość.
Teraz sama użytkowość, jaki jest poziom wiedzy myśliwego nabywającego szczeniaka posokowca, tutaj metody szkolenia szczeniaka są tak rozległe i przedziwne, że można osobny rozdział by spisać, bardzo fachowe metody Pan opisał ale niestety się straciły jeśli to możliwe to proszę i gorąco namawiam aby je Pan opisał jeszcze raz z myślą o początkujących w pracy z posokowcami. Konkursy, tutaj niestety wszystko leci na jedno kopyto, większość ścieżek zakładana przez ludzi nie znających tematu, a dla większości właścicieli liczy się Dyplom a nie postępy młodego psa, ścieżki zakładane na słabym ,,materiale'' co skutkuje brakiem rozwoju psa, przeważnie na tzw. dziku, na tyle konkursów mamy tylko jeden na sfarbowanym jeleniu czy na podstawie takich konkursów możemy stwierdzić prawidłowy, użytkowy rozwój posokowca. Próby na naturalnym postrzałku, sprawa jak wyżej zagmatwana i obwarowana przepisami i regulaminami, w zeszłym roku w Polsce chyba tylko 4 posokowcom udało się uzyskać dyplom PP, dla porównania na Słowacji było 83 próby. W tej sytuacji pracujące posokowce są w cieniu posokowców umownie nazywanych wystawowymi, o pracujących słyszy się na polowaniach i wtedy można mając na myśli hodowlę użytkową coś skojarzyć, ale z takich hodowli procent udziału tych psów w wystawach będzie niewielki tak samo jak i w odwrotną stronę. Sama praca posokowca w łowisku, z mojej czteroletniej pracy z Toresem co zauważyłem, szukamy postrzałków w trzech kołach, plan dzików około
200 szt, jeleni (łanie, cielęta) ok. 150 szt.(sezon) ilość psów to 5 posokowców, kilkanaście gończych, jamniki, jagi, foxy, wyżły i inne rasy ogółem około 30 szt. a każdy właściciel powie wybitny na tropie nie trzeba sprawdzać, więc i tutaj konkurencja do postrzałków jest duża, szkoda, że tak mało przewodników posokowców wysyła do Klubu karty prac swoich psów bo nawet i jedną pracę psa należałoby zgłosić.
Na koniec pozytywy działalności ludzi związanych z Klubem,
w szeregi myśliwych wstąpiło kilku moich znajomych, ostatnio Mariola pięknie zdała egzaminy, Aśka kończy staż, Ewa stażuje, myślę sobie, że idzie ku lepszemu, hodowle będą lepsze w takich rękach, młode posokowce będą prowadzone jak się patrzy, będziemy mogli spokojnie spojrzeć w oczy naszym sąsiadom za miedzy, chwaląc się użytkowymi posokami.
Na koniec kilka danych na temat prac posokowców,
Czechy - 747 prac, w tym jeleń 351 szt. =46,9%,
dzik -282 szt. =37,7%, 15,4 % inne
Słowacja - 908 szt. w tym jeleń 483 szt.=53,1%,
dzik- 286 szt.=31%, 15,9 % inne
Nasz Klub - 354 szt. w tym jeleń 109 szt. =30,7%, dzik-182 szt.=51,4%, 17,9% inne.
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
staniak ryszard
 
Posty: 86
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 15:27
Lokalizacja: Katowice

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez Marcin Kunikowski » 20 lut 2014, o 17:26

ADAMEUSZ napisał/a:
Moje popisy z matematycznym rodowodem nie urastają do pięt Wojciech owego doświadczenia.
A i od pięt do głowy ma blisko to transmisja danych o wiele szybsza niż u mnie.
Doświadczenie i sprawna transmisja danych - Bezcenne

I chociaż uważam bazę BGS za przewspaniałe narzędzie to wirtualnie mogę sobie oglądać np. CID-a Jeleni Cesta no i co widzę:
Tatuś Wotan, kawaler sam w sobie niebrzydki, współczynniki genetyczne dla ewentualnego skojarzenie superaśne.
Duży na maxa, no to chyba dobrze bo Nuta vel DAISY ma ze 45 cm (mam nadzieję, że nic jej podświadomie nie dodałem).
IHB I, to też chyba dobrze bo doszedł naturalnego postrzałka po co najmniej 12 godzinach i co najmniej 2 km tropie (o ile dobrze rozumiem po czesku).
Ale tak naprawdę to "chyba" jest tu kluczowe, bo żeby być "prawie" pewnym trzeba by zobaczyć jak pracuje, zaciągnąć języka czy zawsze tak pracuje i oczywiście liczyć na rzetelne informacje.

A kto może zaciągnąć języka i liczyć na rzetelne informacje ???

No na pewno nie ja.

staniak ryszard napisał/a:
Na koniec kilka danych na temat prac posokowców,
Czechy - 747 prac, w tym jeleń 351 szt. =46,9%,
dzik -282 szt. =37,7%, 15,4 % inne
Słowacja - 908 szt. w tym jeleń 483 szt.=53,1%,
dzik- 286 szt.=31%, 15,9 % inne
Nasz Klub - 354 szt. w tym jeleń 109 szt. =30,7%, dzik-182 szt.=51,4%, 17,9% inne.
Pozdrawiam


Z tego by wynikało, że Słowacy najgorzej strzelają Wink

A tak poważniej - Jest to Smutny obraz naszego łowiectwa.
Na potwierdzenie nasza historyjka.

Jakiś czas temu zmienił się zarządca OHZ-u w którym mieliśmy z Nutą szukać postrzałków. Nawiązałem więc kontakt z nowym specjalistą ds łowieckich, który oczywiście zapewnił, że powiadomi nas o każdym postrzale, który będziemy mogli sprawdzić. Przez kilka miesięcy nie otrzymaliśmy żadnego zgłoszenia mimo dość częstego kontaktu telefonicznego (inicjowanego przeze mnie). Ostatnimi czasy wprosiłem się na pilnowanie kartofli i owsa. Okazało się że nieudolne gospodarowanie (brak dokarmiania tej zimy, wzmożone kłusownictwo) spowodowało, że zwierzyna ostała się w szczątkowych ilościach (pamiętam "złote czasy", kiedy w tym łowisku dziki i daniele przeszkadzały w podejściu chmary jeleni). Pomyślałem więc "mało zwierzyny, nie ma postrzałków", z błędu wyprowadziła mnie jednak Nuta, która na odcinku 1 km znalazła w trzcinach porastających rzekę dwa mocno "wymoczone" dziki, które nosiły jeszcze ślady postrzału.
Okazało się że do szukania postrzałków używa się tam wachtla, który był układany na pióro i rocznego posokowca (bez papierów), który został przekazany z siostrzanego OHZ, i który "na razie nie interesuje się sfarbowanym tropem".

Historia nieco ponura, my jednak nie poddajemy się i w przyszłym tygodniu zabieramy tam pomoce naukowe i urządzamy wspólne (Nuta i mix) szkolenie. Zobaczymy co z tego wyjdzie może okaże się że mix jednak podejmie pracę a może "specjalista" dojdzie do wniosku, żeby dać sobie spokój z mixem i korzystać z naszej pomocy.
Tak czy tak - wszystko dla dobra zwierzyny.
Avatar użytkownika
Marcin Kunikowski
 
Posty: 103
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 16:42

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez staniak ryszard » 20 lut 2014, o 17:26

Marcinie należałoby się przyjrzeć potomstwu po Wotanie.
Tak też bywa, że postrzałki w danym kole czy też OHZ szuka pies przeznaczony do innej pracy w łowisku a zakupiony bo właścicielowi się akurat ta rasa podobała, w zeszłym roku pojechałem szukać postrzałka a na miejscu zastaję myśliwego z bokserem i jamnikiem oraz stwierdzenie, że chyba nic z tego bo psy nie znalazły, dobrze, że łowczy poznając sprawę zadzwonił, postrzałek leżał 300 metrów od nęciska, tak jak napisałem powyżej psów multum i każdy wybitny na tropie a w niektórych przypadkach lepiej wpisać ,,pudło'' niż zadzwonić.
Marcinie wytrwałości, mnie to zajęło tylko 3 lata, trafi się Wam spektakularny postrzałek to Was docenią zwłaszcza jak poprawicie po wachtlu.
Avatar użytkownika
staniak ryszard
 
Posty: 86
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 15:27
Lokalizacja: Katowice

Re: Deryl - Gustaw - The Savage Hunt

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 17:26

staniak ryszard napisał
Pan opisał metodę szkolenia - ale niestety się straciły jeśli to możliwe to proszę i gorąco namawiam aby je Pan opisał jeszcze raz z myślą o początkujących w pracy z posokowcami.


No i kolejny pakiet przemyśleń Ryszarda i Marcina .
Milo mi że potwierdza Pan z praktyki moje wypociny matematyczne.
Nie czas nad rozlanym mlekiem i coś tam coś tam.
Panie Rysiu pisanie teraz /jak wyszkoliłem posokowca /.
To nie lada wyzwanie jednak wiem sam po sobie, że materiał taki w stylu krok po kroku wiele upraszcza. Jednocześnie nasz wrodzony brak skromności Gucia i mój sprawia, że postaram się w nowym wątku kolejnymi partiami zainteresowanym zaprezentować autorski program szkolenia.

A i podziękowania dla Pana Marcina.
Jak sobie klepałem poprzedni tekst pojawiła się moja lepsza połowa i wniosła korektę testową, co do pięt i odległości do głowy ; wcześniej pytając, o co mi chodzi - jej wyjaśniłem - ona / a kto to zrozumie/?.
Na to ja tu są ludzie myślący i wlot pojmą metaforę wzrostową Wojciecha i fakt, że to człowiek z pogranicza.Ma doskonałe rozeznanie depcze w tematach i z stąd piety a wiedzę, którą posiada w głowie profesjonalnie przekłada na potrzeby Polskich hodowli.
Przed chwilą przywołałem niewierną i pokazałem Pana tekst w odpowiedzi - no to pisz,pisz to i piszęęęę.

Rękawica w temacie szkolenie podniesiona już się boje jak ją rzucę, co po niektórym w twarz czy nie będzie odebrana jako ; mądruje się szczypiorek a ledwie natkę mu widać.

Pozdrawiamy
Gucio Adam.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Blogi klubowiczów

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron