Jak to Tosia pozazdrościła Guciowi...

pamiętniki klubowiczów

Re: Jak to Tosia pozazdrościła Guciowi...

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 15:46

Szukamy podwykonawcy . Wink
Droga Ewuniu.... Kochana Tosiu ; to Gustaw .Szukamy podwykonawcy . Oczywista , oczywistość to przewrotność w tytule .Nadal zazdrośnie strzec zamierzamy wyłączność na poszukiwanie w okolicznych borach i polach . Zanim o ostatniej z naszych prac to garść refleksji .

Dwoma słowami opatrzę tekst ''gwiazdorstwo nie popłaca'' . A słowo popłaca bez znaczenia wymiaru finansowego; to wymiar czasowy co przekłada się na brak czasu na inne przyjemności wynikające ze zwykłej codzienności. Gdy sięgnę pamięcią do końcówki 2010 roku i naszych zabiegów z Guciem by ktoś zechciał nas zaprosić do poszukiwania postrzałka . Metody nasze już opisałem na stronie Klubu Posokowca - ale przypomnę tym którzy są na głodzie poszukiwawczym .

W miejscach wpisów do książek wyjść indywidualnych do łowiska w 17 /punktach wpisów / w 8 sąsiadujących obwodach umieściliśmy reklamę naszej gotowości do poszukiwań . Do wszystkich zarządów okolicznych kół wysłaliśmy swoją ofertę Nie pominęliśmy zawodowych organizatorów polowań komercyjnych. W 2011 roku wymiernym odzewem takich zabiegów było 205 prac Gucia na tropach rożnej maści zwierza. Co skutkował pięcioma drobnymi okaleczeniami Gustawa i doprowadzeniem kolan właściciela do stanu operacyjnego. Już dawno zdjęliśmy nasze reklamy z w/w miejsc. Lecz pamięć kolegów myśliwych co do naszego nr komórki nadal jest brzemienna w skutkach. A przedkłada się ona na fakt że 90 procent obecnie naszych prac to '' każdy burek by to znalazł ''. Oczywiście przepytuję tych kolegów w potrzebie czemu do tak łatwej pracy dzwonią po nasz duet przecież mają jakieś psy w swoich kołach . Odpowiedz jest szczerzo/rozbrajająca . Przecież jak pan przyjedzie z Guciem to mam pewność że jak coś jest do odszukania to pan z nim znajdzie. No i po takim tekście tu umieszczonym pewnie wielu posoko- maniakom przyjdzie na myśl; znowu gwiazdorzy - a prawda jest naga .I tak siedem kolejnych postrzałków dzików na dystansie nie przekraczającym 300m . Oraz dwóch kozłów do 100m . Zapewne rok temu każda z nich była by tu opisana i poczytywał bym to sobie za kolejny sukces . Dziś mogę jedynie złożyć samokrytykę że nie potrzebnie rok temu obrażałem się o tego '' burka co by wszystko znalazł''. Ot taka posocz - dola.

Z dedykacja dla Tosi od Gucia z życzeniami; jak najwięcej prac na naturalnym postrzale.

Gucio opowiada.
Rozpoczynamy 6.15 . Dziewięć godzin temu brodaty myśliwy strzelał do dzika . Zostałem odłożony 50 m od zestrzału . Adam z brodaczem szukają na niskim zbożu zestrzału . W nocy brodacz szukał z jakąś super nowoczesną latarką. Co jak się świeci na farbę to jak farba odblaskowa oddaje widmo . Ponoć w nocy dzięki tej latarce farbę widział dziś o poranku jej nie ma . Obfita rosa zmyła ? ale od czego mają mój nos . No nareszcie Adam wraca po mnie. Ojojoj ale zapachy podsłuchuję co gadają . Wszystko jasne brodacz do jednego z pięciu przelatków strzelał. Szukam , szukam , jest zapach chlewni ale odwiatru farby nie mam . No to większe koło na wolności zrobię bo zaraz jak widzę Adam szykuje się do zapięcia mnie na otok . Coś mam spoko.... Adanie ....już? gwizdek , jeszcze parę metrów po tropie ucieczki watahy ; jest jest farba . Ok wrócę do Adama bo się zaraz najeży . No to ruszamy ; farby na oko nie widzę ale kręci w nosie . Pierwsze 100 m do ściany lasu już widzę są kropelki na rosie Adam milczy a brodaty nawija jak najęty że farba w nocy była a dziś jej nie mam . No i pierwsze leśne krzaki no Adam tu masz już wyraźną farbę stanę po furczę fafułami . Co się obaj tak cieszą że dobrze prowadzę ?. Ruszamy ale fajne jagodziany no i jest już odbicie z tropu dziczej rodzinki. Oj Adamie niedowiarku obwieszasz znowu las tymi czerwonymi papierkami. No jasne za bardzo się nakręciłem stajemy , jeszcze za uchem proszę mnie po miziać , już dobra nie będę tak ciągnął. Jak to szybko ta odległość się nawija na tym GPS . To już 400/500 m . Coś nie tak - pewnie zaraz pohasam sobie za dzikiem co 20/30 m dzik stawał farba jest ale i ja czuję jej domieszkę , żołądkowo jelitowy. No to mamy cię jest łoże , co jest zwolnij mnie z otoku Adamie . Ojej ale capi gdzieś tu jest tuż przede mną - a no to wydrę pyska puszczaj ; bo urwę otok. No dobra jest pod świerkiem , sprawdźmy czy jeszcze dycha , za ucho i kark trochę radości się należy - poszamotać się z czarnuchem . No to zdjęli mi ten nawigator wy miziali ; nie powiem miło było ; Czego i Tobie Tosiu Życzę.
Gucio.
P.S.. Nie będę tego przecież ukrywał - to oczywiste- też się ciesze na spotkanie z Panią Mariolą.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Jak to Tosia pozazdrościła Guciowi...

Postprzez Łukasz Dzierżanowski » 20 lut 2014, o 15:47

Gratulacje, fajna historyjka!
Avatar użytkownika
Łukasz Dzierżanowski
 
Posty: 161
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:12

Re: Jak to Tosia pozazdrościła Guciowi...

Postprzez Marcin Kunikowski » 20 lut 2014, o 15:47

Ewa, jeśli chodzi o oznajmianie, to....

Nuta zajadle szczeka na intruza zbliżającego się do jej zdobyczy, stanowczo i bez przerw głosi stanowionego postrzałka, natomiast podniesienie głosu na pana nie mieści się w jej systemie wartościSmile

Nawet prowokowana smakołykiem czy zabawką, potrafiła robić kółka w miejscu, skomleć, po prostu niemal "wyjść z siebie". Ale jak dotąd nie udało mi się sprowokować jej do szczekania na mnie.

Oznajmianie w jej wykonaniu wygląda tak jak zachęcanie innego psa do zabawy, czyli obniżony przód, z tyłu wysoko merdający ogon i szukanie mojego wzroku. Tak też opisałem sposób oznajmiania przed naszym konkursowym "ścieżkowaniem". Jednak jak już wcześniej napisałem, "intensywność" tego tańca jest wprost proporcjonalna do świeżości tego co znalazła na końcu ścieżki.

Miłej zabawy z pachnącą skórą. :)
Avatar użytkownika
Marcin Kunikowski
 
Posty: 103
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 16:42

Re: Jak to Tosia pozazdrościła Guciowi...

Postprzez Stara Grobla » 20 lut 2014, o 15:48

Dzięki Marcin :)
Dzisiaj Tosia przeszła ścieżkę założoną biegami wspomnianego kilka postów wcześniej dziczka, niestety bez farby. Było troszkę kłopotów bo las usłany suchymi liśćmi, poprzecinany licznymi tropami dzika i sarny (lasek stanowi pas dzielący pola od nadodrzańskich bagienek i trzcinowisk). Najgorszy ostatni odcinek i tak jest zawsze - jak tylko Tośka zaczyna chłodzić się poprzez dyszenie, jakość pracy ulega znacznemu obniżeniu.

Tośka puszczona luzem ok 50-60m od końca ścieżki. Pierwszy raz - zejście, odwołanie, naprowadzenie. Drugi raz - to samo ale w końcu załapała i poszła prosto na dziczka. No i się zaczęło golenie skóry, szarpanie, przeciąganie. Ani myśli do mnie wrócić. Chrząknęłam donośnie - przypomniała sobie o istnieniu przewodnika. Podleciała do mnie i jak tylko zrobiłam krok, pędem do dzika. I znowu golenie, szarpanie, gdy ją odciągnęłam to ujadanie.

Przywiązałam do drzewa by przeciągnąć skórkę kawałek Rikuni (na pocieszenie) ale widząc zachowanie Tośki uznałam, że to zły pomysł bo za moment odgryzie otok..

Zastanawiam się gdzie kończy się pasja a zaczyna narzynanie? Tośka nie dobiera się do skóry od spodu, nie obgryza tłuszczu ani nie próbuje nic uszczknąć. Tylko to wariackie golenie i szarpanie.
Stara Grobla
 
Posty: 84
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 12:02

Re: Jak to Tosia pozazdrościła Guciowi...

Postprzez Marcin Kunikowski » 20 lut 2014, o 15:48

Ewa, ciekawy jestem co zrobi Tośka jak dasz jej tyle czasu ile będzie potrzebowała na nacieszenie się "postrzałkiem". Przy jej temperamencie może się okazać, że zacznie Cię głośno wołać albo wróci po Ciebie z "krzykiem"?

W rzeczywistości narzynanie zaczyna się tam gdzie zaczyna się konsumpcja, w rzeczywistości konkursowej - tam gdzie zaczyna widzieć to sędzia.
Avatar użytkownika
Marcin Kunikowski
 
Posty: 103
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 16:42

Re: Jak to Tosia pozazdrościła Guciowi...

Postprzez Stara Grobla » 20 lut 2014, o 15:49

Marcin dzięki, na pewno skorzystam z rady przy kolejnej ścieżce. Mam nadzieję, że skórka nie zostanie zupełnie łysa :) Dobrze, że Tośka tych włosów nie je bo potrzebne byłoby odkłaczanie jak u kota Wink

Dotarł do nas wreszcie dyplom Championa Polski dla Tośkowatej.

Trzy wystawy międzynarodowe i międzynarodowy skład sędziowski - a co tam, dumna jestem że taka piękna zołza nam się urodziła w Starej Grobli :)

[img]http://images37.fotosik.pl/1563/4a8b041a8abf2c93med.jpg
[/img]

Chciałam jeszcze dodać, że dzisiaj na Kursie znowu były zajęcia dotyczące psów - tym razem prowadzone przez dr n.med. Jakuba Nicponia. Dotyczyły pierwszej pomocy psom w wypadkach na polowaniu. Bardzo przydatna wiedza, dobrze poprowadzony wykład.

Nie wiem jak w innych okręgach ale we Wrocławiu bardzo podkreśla się rolę Rasowego Psa Myśliwskiego na polowaniu.
Stara Grobla
 
Posty: 84
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 12:02

Re: Jak to Tosia pozazdrościła Guciowi...

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 15:49

Kochana Tosiu na Twoje Łapki pragnę Ci złożyć Gratulacje .
To jedynie potwierdzenie na papierze co ja wiem od zawsze ; bo jak dla mnie zawsze byłaś ,jesteś i będziesz najpiękniejsza.
To pisałem ja Gucio... ;)

Ewuniu dopóty dopóki Tosia nie rozwaliła całkiem tej skóry przypomnę o jednej z moich podpowiedzi. Zawieś jej tą skórę na np. przychylonej młodej brzozie ,żeby była sprężysta .
Przyczep sznurek taki 50 m do skóry puść Tosię z tej odległości po aranżowanej ścieżce .
Gdy ją dopadnie pociągaj za sznurek tak żeby się ruszał , ma Cię nie widzieć . Sprawdź jej reakcję pewnie zacznie ujadać . Może się to okazać metoda na wytrenowanie konkursowego oszczekiwacza. . Niestety w przypadku Gucia ta metoda funkcjonuje dopóki się skóra rusza . Bezruch uprawnia go w jego posoczmy rozumie do natychmiastowego ataku , wskakuje na nią i następuje golenie że aż wióry lecą. Podglądnąłem w Niemczech co robił przewodnik posokowca na ścieżce konkursowej gdy panował naprawdę wielki upał. Miał z sobą w plecaku mokry wielki ręcznik kąpielowy nasączony woda . Gdy posok mu zaczynał otwierać kufę ''ziajał''Pfft przerywał okrywał psa ręcznikiem i nie bacząc na nic czekał aż wróci mu normalne funkcjonowanie pracy nosem. To ap ropo opisanej przez ciebie upalnej pogody na ostatnim konkursie. Nie trzeba być tu znawca tematu bo i my gdy się zmęczymy pracą w upale; otwieramy buźkę i zaczynamy nią oddychać . Niestety w buzi nie mamy swoich receptorów zapachowych ; tak jak i pies.
To pisałem ja Adam :)
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Jak to Tosia pozazdrościła Guciowi...

Postprzez Stara Grobla » 20 lut 2014, o 15:49

Jest postęp.

Tośka na Międzynarodowym Konkursie Pracy Posokowców w Piotrkowie Trybunalskim otrzymała KPP I i 90 pkt. (lok.4.).

Tym razem pogoda była idealna (zimno,mokro) więc nie można było zrzucić na nią winy za ew. niepowodzenie Smile

Cieszę się, że miałam zaszczyt brać udział w tej imprezie ze względu na doborową obsadę sędziowską. Tośka była oceniana przez takie znakomitości jak Pan Jan Kierznowski, Jerzy Sokół i i Jerzy Karaszewski.

Nie jest to z mojej strony lizusostwo. Zupełnie inaczej pracuje mi się pod okiem sędziów będących prawdziwymi znawcami posokowców niż z miłośnikami innych ras.

Poziom trudności ścieżek oceniam jako wysoki bo sporo psów miało problemy nie tylko ze względu na liczne tropy zwierzyny ale wręcz z powodu bezpośrednich spotkań czy to z watahą dzików czy z kozłem.

Wygrał Mirek Gora ze swoją 12 letnią wspaniałą hanowerką - zrobili 100/100. Dwa psy zgłoszone jako oznajmiacze niestety nie wykonały dodatkowej konkurencji. Pozostałe psy popełniły mniejsze lub większe błędy ale prawie wszystkie uzyskały dyplomy.

Tośka została oceniona jako pies z dużym potencjałem ale wymagającym jeszcze wiele pracy. Pracowała szybko, znosiło ją na liczne świeże tropy ale na szczęście dość szybko sama się naprowadzała. Miała spore trudności z wyjściem z babrzyska, gdzie wedle wszelkich śladów na ziemi i w powietrzu niedawno musiały jeszcze zalegać dziki.
Bardzo przydała nam się jedna z lekcji praktycznych u Adama - zabranie z miejsca zestrzału kory i trawy umazanej farbą. W momencie największego rozkojarzenia Tosia dostała do nawąchania taką przypominajkę i "zaskoczyła". Zaznaczyła drugie łoże, zaczęłam wypatrywać końca ścieżki a tego nie ma i nie ma. Trochę niepokoju ale wreszcie widzę kartkę na drzewie i schowanych w krzakach pomocników.

Chwila, co jest grane, nie ma dzika ??? Jest.. ino malizna zza drzewa nie wystawał. Niestety tradycyjnie komplet biegów. No to teraz chwila prawdy - zachowanie przy martwej zwierzynie. Jest dobrze bo pies w tej temperaturze nie jest zmęczony. No i miłe zaskoczenie. Tośka przeszczęśliwa, poszarpała dziczka, nie chciała oderwać od niego nochala, wkurzyła się jak z krzaków wyszli pomagacze.

Tym sposobem mamy 3 za pracę na ścieżce, 4 za zachowanie przy dziku, 4 za współpracę z przewodnikiem i dodatkową pochwałę ustną od Pana Karaszewskiego za świetny kontakt psa z przewodnikiem. Na koniec kilka pomocnych rad od Sędziego i Asystenta co dalej robić z tym moim wariatem i jedziemy na miejsce zbiórki.

A na strzelnicy wspaniała impreza - doborowe towarzystwo, świetne jedzenie. Psy poganiały, właściciele porozmawiali, dziewczyny z PAP przeprowadziły zbiórkę pieniędzy dla posokowców w potrzebie. Można było kupić piękną biżuterię z grandlami i inne ciekawe akcesoria.
Oławianki wróciły ze ślicznymi kolczykami i wspaniałym nożem darowanym na aukcję przez Joasię Wiśniewską.

Na konkursie w Piotrkowie miało się poczucie, że to Święto Posokowców. Przyjechało bardzo wielu miłośników rasy, goście z Czech, znakomici sędziowe pracy. Startowało 12 posokowców co było sporym wyzwaniem organizacyjnym (nie wspominając o 9 tropowcach).
Jedno czego mi brakowało to brak pokotu przy uroczystym ogłoszeniu wyników. Przez to impreza nabrała nieco sportowego charakteru. Uważam, że powinniśmy okazać zwierzynie szacunek poprzez piękny pokot ułożony zgodnie z tradycją myśliwską.Byłoby to wspaniałe zakończenie Międzynarodowego Konkursu Pracy Posokowców.

Później wiadomo - najważniejszy punkt dnia czyli sprawozdawczo-wyborcze zebranie Klubu, na którym mogłam zostać tylko do zakończenia głosowania. Bardzo żałuję, że nie było czasu porozmawiać z Kolegami ale do domu daleko a dzisiaj od rana mieliśmy Kurs i nie wypadało na nim spać.

Jestem bardzo ciekawa oficjalnych wyników wyborów.

Pozdrowienia!
Ewa

P.S. Adamie dziękuję za kolejne rady - patent ze skórką wypróbujemy przy najbliższej okazji.
Stara Grobla
 
Posty: 84
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 12:02

Re: Jak to Tosia pozazdrościła Guciowi...

Postprzez Stara Grobla » 20 lut 2014, o 15:50

Witam Koleżanki i Kolegów. Dawno nas tu nie było, nadrabiamy skromne zaległości (wiele się na forum nie działo :-).

Tymczasem w życiu Riki i Tośki ogromne zamiany. Od dnia 5.07.2012r mogą mówić w towarzystwie, że są SUKAMI W RĘKACH MYŚLIWYCH!

Jestem jedną z tych osób, które pokochało łowiectwo przez posokowce i przez wspaniałych ludzi z nimi związanych.

Dziękuję Wam!

Darz Bór
Stara Grobla
 
Posty: 84
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 12:02

Re: Jak to Tosia pozazdrościła Guciowi...

Postprzez Marcin Kunikowski » 20 lut 2014, o 15:50

Gratulacje i niech BÓR WAM DARZY :)
Avatar użytkownika
Marcin Kunikowski
 
Posty: 103
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 16:42

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Blogi klubowiczów

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron