Docent na długiej drodze po profesurę

pamiętniki klubowiczów

Re: Docent na długiej drodze po profesurę

Postprzez Karolina Płońska » 20 lut 2014, o 13:42

Brawo dla Łukasza i Docenta! Nie mogę oka zerwać z Docenta, świetnie wygląda!
Karolina Płońska
 
Posty: 12
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 20:38

Re: Docent na długiej drodze po profesurę

Postprzez Łukasz Dzierżanowski » 20 lut 2014, o 13:44

Jesteście bardzo uprzejmi. Sukces wystawowy oparł się o fakt, że D nie miał konkurencji w klasie użytkowej.
Mimo to, bardzo się cieszę, zwłaszcza, gdy zerknę na zdjęcia sprzed miesiąca...
Avatar użytkownika
Łukasz Dzierżanowski
 
Posty: 161
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:12

Re: Docent na długiej drodze po profesurę

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 13:44

lukasz dzierzanowski napisał(a):Sukces wystawowy oparł się o fakt, że D nie miał konkurencji w klasie użytkowej.




Marszałek Józef Piłsudski
Jego refleksja gdy podczas głosowania w parlamencie jeden z posłów jego ugrupowania głosował na Nie.-
Cytat.
'' no cóż w czasie parady wojsk jeden koń i tak się zesra.''


Moja refleksja.
Czy my Polacy - zawsze musimy eksponować coś na Nie.

Uczmy się od amerykanów .
Od poniedziałku do piątku '' weri weri gut''
A w sobotę do psychoanalityka .
Dziś poniedziałek; czyż nie?
Kopiowania wyniku w Katowicach. !!!!
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Docent na długiej drodze po profesurę

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 13:45

No pogratulować Docentowi; Łukasza.... pięknie pięknie.

Artykuł świetnie napisany , adresowany do pasjonatów; co dla mnie z tego wynika.
http://docentnatropie.com/wp-content/up ... orowac.pdf


Ponad dekadę temu miałem - zbrojownię kilku egzemplarzy broni
Bo to na liska , to na kozła małego dziczka ,a to jeszcze na byka. Wydawało mi się wtedy że tego typu arsenał jest wręcz niezbędny. Gdy zaprzyjaźniony rusznikarz uświadomił mi że jednym egzemplarzem broni można się równie dobrze posługiwać elaboracją pocisku- został jeden sztucer i dubeltówka.
Dziś w ładownicy mam 7 ,11, 15 gramowe.
Co istotne dla myśliwego ??? .
Dzięki umiejętnością rusznikarza dobierając pocisk i naważkę prochu na tych samych nastawach lunety na 150 m pocisk rożnej gramatury są punkt w punkt :)
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Docent na długiej drodze po profesurę

Postprzez Łukasz Dzierżanowski » 20 lut 2014, o 13:47

Adamie, elaboracja może być adresowana różnym celom - Tobie pozwala nie rozstawać się z ulubionym mauzerem, mi daje frajdę z polowania z bronią idealnie dopasowaną do zwierzyny i rodzaju łowów, na jaki mam ochotę.

Kiedyś mój przyjaciel opowiedział mi dowcip, który po jakimś czasie przestał mnie bawić, a stał się w pewnym sensie myśliwskim motto:
- Jaśniepanie, odyniec! - szepnął Jan zatrzymując powóz.
- A ty chamie nie widzisz, że się dzisiaj na rogacze ubrałem? - ryknął do cna urażony pan hrabia...


Wiem, przerost formy nad treścią. Pozerstwo, snobizm i jeszcze kilka innych wulgaryzmów. Ale tak lubię najbardziej...

A mój największy autorytet w zakresie broni, Craig Boddington, cytuje stare indiańskie przysłowie - obawiaj się najbardziej człowieka jednej broni. W moim przypadku, najwyraźniej, nie ma się czego bać :)

DB!
Ł

ps. schlebia mi Twoje dobre słowo. Ciekaw jestem, czy go nie zmienisz - właśnie skończyłem pisać odcinek na kwiecień. :roll:
A jutro wreszcie wysmażę Wojtkowi zaległy tekst do Biuletynu (przepraszam za opóźnienia).
Avatar użytkownika
Łukasz Dzierżanowski
 
Posty: 161
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:12

Re: Docent na długiej drodze po profesurę

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 13:48

Jaśniepanie, odyniec! - szepnął Jan zatrzymując powóz.
A ty chamie nie widzisz, że się dzisiaj na rogacze ubrałem? - ryknął do cna urażony pan hrabia...


Jaśnie Pan wzywa lekarza specjalistę od spraw wenerologicznych z własnym podejrzeniem że coś nie tak z jego penisem . Lekarz stawia się na wezwanie prosi by opuścił spodnie w celu organoleptycznej diagnozy . Na co Jaśnie Pan - nie trzeba zdejmować spodni .
Ordynuje - Janie podaj doktorowi szkatułę.

Oby te Twoje marsowe myśli przelewane w kolejnych artykułach nie były przyczynkiem że kilka sztuk broni trafi jako eksponaty do cytowanej powyżej szkatuły.

Interesuje się tym tematem i chętnie pogłębię zakres własnej wiedzy. Nie dalej jak w ubiegłym sezonie dwaj super meni poirytowani swoją nieskutecznością strzelb w polowaniu na gęsi doszli do wniosku że zwiększą zasięg skuteczności - zdecydowanym zwiększeniem naważki prochu .
U jednego strzelba horyzontalna zakończyła swój żywot tulipanem , a drugi niedawno odkrył że ma w boku jakieś dziwne rozdęcie w połowie jednej z luf. Niech wiedza twoja trafia pod strzechy . Ale co do organoleptyki to poczynił bym w nowo pisanym artykule zastrzeżenie .

Nie zachęcam do samodzielnej elaboracji - już zaraz wszystkich tych którym może się jedynie wydaje, że na podstawie publikowanych przezmianie treści już są gotowi.
Pokora !!!!; wiem że nic nie wiem , kłania się w tym temacie.

D.B.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Docent na długiej drodze po profesurę

Postprzez Łukasz Dzierżanowski » 20 lut 2014, o 13:48

Kolejna robota za nami, ponownie byk i znowu trud Docenta nie został nagrodzony odnalezieniem postrzałka. Nie cierpię tych słów "nie do dojścia"...

Cieszy mnie jednak spokój i pewność jaką Docent pokazuje na tropie. Idzie nieśpiesznie, rzadko schodzi z tropu, a jeśli już - to sam szybko się poprawia.

Cieszy też to, że wraz z rykowiskiem zaczęły się roboty, druga w przeciągu tygodnia, oby tak dalej!
Avatar użytkownika
Łukasz Dzierżanowski
 
Posty: 161
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:12

Re: Docent na długiej drodze po profesurę

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 13:49

Obie prace jak dla mnie do po zazdroszenia .Docent pracując na takim dystansie; potwierdzając prawidłowość pracy farbą zasługuje na słowa wielkiego uznania . Choć mener :evil: dając się nakłonić do nocnych eskapad wypada na jego tle blado. ;)

Łukaszku ja jestem na takim etapie że odmawiam pracy gdy za postrzałkiem puszczono innego psa w gon - przyczyna opowiadałem Ci co się stało z dzikiem . . Inna sprawa gdy tropiono na otoku bez powodzenia.

Dziwi mnie ''maniera ''Członków PZŁ ; strzał do byka w kark .

Bo reakcja jak w Twoim opisie to góra po piórach .
Jeśli kula nie podcięła mięśni ''góra karku ''na tyle skutecznie że się poderwał to szukaj - wiatru w polu . Inaczej co prawda to wygląda jak kula tafia pod kręgi szyjne tak jak w ostatnią sobotę 150 m byk ; opiszę.

Pozdrawiamy.
Gucio Adam .
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Docent na długiej drodze po profesurę

Postprzez Łukasz Dzierżanowski » 20 lut 2014, o 13:50

Dziś wariacka praca. Nie będę w całości przepisywał wypocin, które wklepałem na blogu Docenta.
Jest jednak fragment, który może mieć wartość większą niż jedynie kolejny zapisek w pamiętniku i pomyslałem, że warto popełnić autoplagiat:

Przechodzimy przez linię, pies prowadzi zdecydowanie wzdłuż ogrodzenia, trafiamy na łoże. Docent zaczyna się nakręcać, po 100m ciągnie już tak mocno, że puszczam go w gon. Robi woltę i w tym momencie zauważam między grabami stojącego byka. Po drodze jest sporo krzaków, nie widzę całej sylwetki, ale badyle są widoczne zupełnie wyraźnie. Stoi bokiem, nie widzi mnie, najwyraźniej jest zajęty psem. Zdejmuję sztucer i w tym momencie dociera do mnie, że to... DWAJ GRZYBIARZE. Jak dobrze, że miałem zimną głowę i wszystko robiłem spokojnie... że się nie napaliłem i nie popełniłem głupstwa... Jak blisko było do tragedii?!
Avatar użytkownika
Łukasz Dzierżanowski
 
Posty: 161
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:12

Re: Docent na długiej drodze po profesurę

Postprzez adam palinski » 20 lut 2014, o 13:51

Relacja jak zawsze rzeczowa z przesłaniem emocjonalnym . Jak ważnym jest by panować nad emocjami . Trzeźwość ocen co rozum dyktuje . Jak dalece ludzka wyobraźnia i zbieg okoliczności nam zaprezentowany , grzybiarzy traktuje jako stanowionego byka. Potwierdzenie przez Docenta poprawności swojej pracy gdzie doprowadza wielokrotnie na staw jak i jego zachowanie nad nim dla przyjaciół po otoku uprawnia mnie do pewnej podpowiedzi. W dniu wczorajszym dopytywałem telefonicznie Łukasz o rodzaj stawu . Z literatury obcojęzycznej jak i korzystając z doświadczeń zawodowych szkolących menerów wystąpi tu pewne zjawisko . Które jedynie potwierdza zachowanie Docenta. W innym opowiadaniu czytamy że Docent idzie chętnie w wodę do kontynuacji tropienia . Tu od lustra wody pracował w oddaleniu nie kwapiąc się iść w trzcinnik. Z relacji Łukasza staw był zastoiną gdzie szczególnie teraz odbywa się na jego skraju i dnie intensywny proces gnilny .Nad lustrem wody przy jak wczoraj panującej bezwietrznej pogodzie unoszą się biogazy które boleśnie podrażniają kubki zapachowe posokowca . Nie miejmy złudzeń nasz posokowiec będzie stronił ot tego zapachu . Potwierdzenie mam z zachowań Gustawa a i Docent w dniu wczorajszym zademonstrował tą prawidłowość . Czytając zachowania naszego pupila warto mieć w zanadrzu wiedzę czemu tak się dzieje. Którą to wiedzą i z wami się dzielę. Sądzę że gdy poszukujący rzeczywiście przeczeszą ten staw to i pogratulujemy Docentowi wskazania miejsca ostatecznego spoczynku byka.

Poplątania .
Gustaw Adam.
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Blogi klubowiczów

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron