Czy hanowery pracują?

pamiętniki klubowiczów

Re: Czy hanowery pracują?

Postprzez lupus23 » 8 sty 2016, o 18:48

Witam
Pierwsze mrozy 2015 roku .
Myśliwy z wieczora strzela na łące do łań , pierwsza pada w ogniu , druga zaznacza i uchodzi w młodnik sosnowy , trzecia dostała ale nie zaznaczyła .
Kolega idzie tropem farbujących łań ale nie znajduje ich na brzegu młodnika , dochodzi do wniosku że nie będzie ich dalej szukał to na rano na pewno będą zalegały blisko.
Z rana po godz 8.00 jesteśmy na miejscu.
Na łące patrochy z łani , pełno kruków i wron oraz krzyżujące się tropy chmary jeleni.
Na szczęście zaznaczył miejsca wejścia w młodniki strzelanych sztuk.
Pomimo zapewnień że powinny leżeć gdzieś niedaleko ,że w koło tylko młodniki i pola , nakładam buty gumowe i szykuję się do dłuższej roboty .
Ruszamy za łanią która nie zaznaczyła , ale jest farba na odcinku około 1500m.
Potem farba się urywa . Idziemy jeszcze z dwa kilometry i przerywamy poszukiwania , żadnej farby , żadnego zalegania .
Wracamy do łani która zaznaczyła.
Mijamy młodnik sosnowy , brzozowy , gęste zarośla wierzbowe znowu młodniki sosnowe i skoro znajdujemy odrobiny farby przemy do przodu.
Wychodzimy z młodnika na leśną drogę a przed nami następne młodniki .
Ja mokry dyszący ale Beta szarpie do przodu .
Ja mam dosyć przedzierania się przez gęste młodniki ,puszczam suczkę luzem.
Beta wyrywa do przodu galopem i po chwili przeskakują trzy jelenie a za nimi pies.
Po chwili wraca do młodnika i zaczyna głosić.
Trwa to tylko chwilę , zaczyna się gon .
Kolega mówi że kierują się w stronę łąk to zabiegnie im drogę.
Ja zostaję na drodze , wiem że Beta długo nie goni i zaraz wróci.
Tak też się dzieje .
Pies wraca drogą do mnie gdy od łąk słyszę strzał.
Idziemy z psem na łąki gdzie kolega strzelał do łani z uszkodzonym przedni badylem.
Na miejscu jest zestrzał i świeża farba, pies na otok i ruszamy.
Łania tym razem poszła na podmokłe łąki poprzecinane rowami pełnymi wody ,dalej bagna.
Idziemy świeżym tropem , jest sporo farby , lód się pod nami zarywa, przydały się gumowe buty.
Kolega próbuje skakać po kępach ,rowy pokonujemy po bobrzych tamach.
Kończy się bagno i wychodzimy powoli na wysoki las , łania cały czas farbuje .
Posuwamy się naprzód wyraźnie wydeptaną ścieżką i dochodzimy do dużego zrębu , tu kończy się farba.
Beta zaczyna kołować , gwiazdkuje wyraźnie zgubiła trop.
Karzę jej warować , niech odpocznie i trochę się uspokoi a ja poszukam odbicia.
Po stu metrach jest odbicie w prawo w kierunku młodników sosnowych.
Wracam po suczkę, na otok i gdy wchodzimy w młodnik coś się przed nami zrywa.
Myśliwy został z tyłu , krzyczę uważaj i puszczam Betę w gon.
Po chwili dwa strzały , wychodzę z młodnika , słychać Betę głoszącą w miejscu , myśliwy chce pędzić do przodu ale zatrzymuję go i podchodzimy powoli .
Na bagienku leży łania ,próbuje wstać , Beta cały czas głosi , odwołuje ją , strzał łaski.
Pierwszy strzał wysoki przedni badyl ,drugi strzał miękkie , trzeci strzał drugi badyl.
Dochodzi godzina 13.00 wracamy mamy dosyć .
D.B.
Lupus
lupus23
 
Posty: 125
Dołączył(a): 20 lut 2014, o 08:07

Re: Czy hanowery pracują?

Postprzez Wojciech Galwas » 10 sty 2016, o 12:25

Z przyjemnością czyta się opisy pracy posokowców a szczególnie posokowców hanowerskich, których mamy w łowiskach nie wiele. Oczywiście po każdej pracy nasuwają się refleksje. Pierwsza to taka, że nigdy nie wiadomo jak daleko i jak długo przyjdzie nam poszukiwać postrzałka, dlatego też trzeba być przygotowanym na różne okoliczności. Druga refleksja to taka, że nie należy bezkrytycznie wierzyć w relacje myśliwego co do okoliczności strzału i miejsca postrzelenia. Trochę mnie zastanawia reakcja Beaty po dojściu łani postrzelonej w przedni badyl. Po podniesieniu łani w młodniku zgłosiła ją, poszła w gon "na oko" (jak zrozumiałem w cichy gon), po czym odpuściła łanię i wróciła do przewodnika. Potwierdza to obiegową opinię że hanowery nie mają wytrwałości w gonie. Łania postrzelona na wysoki badyl winna być stanowiona przez posokowca. Drugi strzał na łąkach, to strzał na miękkie. Pracowaliście od tego momentu na bardzo "gorącym tropie". Pies w zasadzie nie musiał pracować na tropie a na świeżym odwietrze zwierzyny, postrzelonej na miękkie z doskonałym odwiatrem. Dlatego też dziwi mnie zgubienie gorącego tropu przez Betę na zrębie. Najważniejsze jednak, że praca zakończyła się dojściem postrzałka.
I na koniec jeszcze jedna reflekcja dotycząca "kolegi-myśliwego". Nie mój kolega więc nie mnie mnie go oceniać. Gdyby był moim kolegą, to dostałby ostrą reprymendę (delikatnie rzecz ujmując). Cóż to za myśliwy co strzela do trzech łań z jednej chmary? Jedna nie wystarczy? Skutek - dwie sztuki poranione, nie do dojścia bez psa. Trudno też pozytywnie ocenić jego umiejętności strzeleckie. Najpierw 2 poranione sztuki, potem do postrzałka strzał na miękkie, drugi badyl. Dziwię się Lupusie, że pozwoliłeś mu przy Twoim psie strzelać. Ja bym nie pozwolił!
Oczywiście są to moje subiektywne refleksje. Łatwo być mądralą siedząc przy komputerze, kiedy nie było się przy tej konkretnej robocie.
Życzę dalszych sukcesów. Darz Bór.
Avatar użytkownika
Wojciech Galwas
 
Posty: 173
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:14

Re: Czy hanowery pracują?

Postprzez lupus23 » 14 sty 2016, o 13:53

Witam
Ostatnia zbiorówka , ponowa , pierwszy miot.
Ja stanowisko na środku Beta obok uwiązana do drzewa.
Rozpoczyna się pędzenie , padają dwa strzały i po chwili wywala na mnie rozproszona wataha dzików.
Oddaję dwa strzały breneką do pędzących dzików.
Beta szarpie , smycz pęka na nitowaniu i suczka idzie w gon.
Słychać ją długo jak pędzi ale oddala się za daleko i nic nie słyszę .
Sprawdzamy zestrzały , przynajmniej jednego trafiłem ale jeden z dzików dostał wcześniej , wyraźnie szeroko rozbryzgana farba.
Ja ruszam za swoim postrzałkiem , kolega za swoim.
Po stu metrach dzik odbija od watahy , ale tropu Bety przy nim nie ma ,poszła za innymi.
Po 300m wpadam na Betę , pokazuję jej trop i puszczam ja luzem.
Poszła do przodu i po chwili słyszę oszczek w miejscu , gdy podchodzę dzik odskakuje.
Za trzecim razem udaje mi się podejść.
Dzik stoi w miejscu , a przed nim kilka metrów stoi Beta i głosi.
Strzał na głowę kończy dochodzenie , szarpanie dzika za portki , chwalimy psa
i telefon do kolegów.
Podjeżdżają podwody , naganka ściąga dzika , około 30 kg. i zabieram się do patroszenia.
Nagle słyszymy , że na lesie słuchać oszczek w jednym miejscu.
Rozglądam się gdzie jest Beta ,ale jej nie ma , to ona głosi.
Jeden z kolegów poszedł sprawdzić i po chwili słyszymy strzał.
Z jego relacji ,dzik siedział na zadzie a posok z bezpiecznej odległości oszczekiwał.
To ten drugi dzik do którego strzelałem i za którym poszła Beta.
Pamiętała gdzie go zostawiła i sama do niego wróciła ,dzik był około 150 m od stojącej na drodze naczepy.
Druga ekipa tropiąca dzika w asyście kopowa dzwoni że doszli do młodnika ale boją się wejść , a pies sam nie chce pracować.
Kopow to roczny dobrze zapowiadający się pies.
Podjeżdżamy do nich i w asyście dwóch psów wchodzę w młodnik.
Błąd , trzeba było najpierw otropić młodnik.
Dzika jeż tam nie było , wyniósł się , chociaż zalegał trzy razy.
Idziemy dalej , zrąb , wysoki las i znowu młodnik .
W młodniku Beta dochodzi dzika , ja wchodzę za nią a myśliwi obstawiają miot.
Nie mogę dojść do strzału , pies prowadza dzika po całym młodniku , który porasta wysoką górę.
Nie wiem dlaczego ale kopow nie pomagał posokowi.
Mam już dosyć , schodzę w dół .
Bety już nie słychać , pewnie też ma dosyć.
Robimy zbiórkę by zastanowić się co robić dalej.
Przy przyczepie jest trop , dzik w między czasie opuścił młodnik.
Dalej rusza za mim młody myśliwy w towarzystwie naganiacza i kopowa.
Dochodzą dzika po 500m w następnym młodniku , zaległ ,nie miał już siły iść dalej , kopow ładnie go oszczekiwał.
W następnym miocie strzeliliśmy jeszcze odyńca.
Koniec polowania , trzy mioty cztery dziki.
D.B.
Lupus
P.S.Ognisko oczywiście było :)
lupus23
 
Posty: 125
Dołączył(a): 20 lut 2014, o 08:07

Re: Czy hanowery pracują?

Postprzez lupus23 » 21 sty 2016, o 17:37

Witam
lupus23
 
Posty: 125
Dołączył(a): 20 lut 2014, o 08:07

Re: Czy hanowery pracują?

Postprzez lupus23 » 21 sty 2016, o 17:51

Witam
Jesień tego roku sucha , pierwsze przymrozki , kusiło na poranny sobotni spacer.
Jadąc przez las spotykam myśliwego , chodzi i szuka dzika , polecenie służbowe .
Z wieczora strzelano do dzika , na zestrzale kawałek śledziony i farba ,
powinien gdzieś niedaleko leżeć.
Beta w samochodzie , nie ma sprawy sprawdzimy.
Stawiam posoka na ostatnią farbę , zakładam otok i ruszamy , za nami myśliwy z bronią.
lupus23
 
Posty: 125
Dołączył(a): 20 lut 2014, o 08:07

Re: Czy hanowery pracują?

Postprzez lupus23 » 21 sty 2016, o 18:24

Witam
Jesień tego roku sucha , pierwsze przymrozki , kusiło na poranny sobotni spacer.
Jadąc przez las spotykam myśliwego , chodzi i szuka dzika , polecenie służbowe .
Z wieczora strzelano do dzika , na zestrzale kawałek śledziony i farba ,
powinien gdzieś niedaleko leżeć.
Beta w samochodzie , nie ma sprawy sprawdzimy.
Stawiam posoka na ostatnią farbę , zakładam otok i ruszamy , za nami myśliwy z bronią.
Idziemy za dzikiem ponad dwa kilometry , mało farby ale Beta prowadzi pewnie.
Dochodzimy do strumyka , dalej trzciny i zarastające jeziorko.
Na powalonym drzewie znajdujemy resztę śledziony i sporo sieci.
No to powinien leżeć gdzieś w trzcinie .
Myśliwy wraca po samochód, bo kawał drogi odeszliśmy , ja ruszam dalej ale bez broni , no bo powinien leżeć.
Przed nami niska rzadka trzcina ,jest trochę krwawych otarć ,puszczam Betę luzem.
Posok idzie spokojnie przodem wyraźnie wydeptaną ścieżką , a ja szukam farby ale nie spuszczam psa z oczu.
Po 150m pies dochodzi do uschniętej brzozy i tu się zaczyna.
Z barłogu zza brzozy podnosi się dzik i uchodzi , pies za nim.
Wskakuję na powalona brzozę i obserwuję jak Beta gania dzika.
Dzik około 60 kg. nie widać żeby był ranny , Beta ładnie gra , dwa razy przebiegają obok mnie.
Stoję bez broni jak nie powiem kto i mogę tylko podziwiać pracę psa.
W końcu dzik poszedł w jezioro i po zabawie.
Beta po chwili wróciła i poszedłem z nią sprawdzić barłóg , jest farba ,to był jednak ten postrzelony dzik.
Pies się sprawił a ja dałem ciała.
D.B.
Lupus
lupus23
 
Posty: 125
Dołączył(a): 20 lut 2014, o 08:07

Re: Czy hanowery pracują?

Postprzez Wojciech Galwas » 21 sty 2016, o 20:30

Lupusie
za dzikiem bez broni? No dałeś ciała! Przyswój sobie zasadę: To ty jesteś przewodnikiem posokowca, to ty dostrzeliwujesz postrzałka a nie myśliwy w którym grają emocje. Jak zastrzeli psa - to co powie - przepraszam.
Darz Bór
W.G.
Avatar użytkownika
Wojciech Galwas
 
Posty: 173
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:14

Re: Czy hanowery pracują?

Postprzez adam palinski » 21 sty 2016, o 22:23

Nie powinienem tego zdarzenia komentować bo i mnie się podobne ''bez broni '' w przeszłości poszukiwania trafiły .Tak to bywa w tym fachu i dla pokrzepienia twojej tu zaprezentowanej bezradności odpiszę .

Zdarzyło mi się dwa dni szykować do obsługi polowania komercyjnego tak pedantycznie by do kniejówki zabrać amunicję sztucer-ową . Ale to nie koniec bo breneki zamiast do 12 zabrałem od 16 strzelby .

Nawet w tym jeszcze trwającym sezonie na pierwszej ponowie po niedzielnym wczesnym obiadku wybrałem się poczytać co na skraju pola z lasem zapisane . Krótki otok na ramieniu nawigacja w plecaku i oczywiście w jeepie .

Gustaw sobie biega gdy go nie podłożę na trop to już go znam i wiem że jedynie sobie go sprawdza po 30 / 50 m w jedna drugą stronę i wraca - scenariusz zawsze ten sam .

I nagle co jest ??? jakieś 50 m przede-mną Gustaw wyraźnie spawa . To nie '' rutynowa kontrola'' tropu a jazda z nosem przy samiutkiej ziemi . Gwiżdżę - a gdzie tam = mogę mu nagwizdać - ''rwa mać '' - pewnie poszedł za farbą .

I oczywiście po 200 m Gustaw już znika w lesie . Dochodzę do miejsca gdzie Gucio przyspawał . Jest trop dzika strumyczek farby i ślad obok kogoś kto idzie za tropem . Nic innego mi nie pozostało jak iść za tymi tropami .

Po około kilometrze dochodzę do spuszczonego śródleśnego stawu '' hodowlanego ryb'' .
Jest wejście za groblą w staw dzika i trop Gustawa . Nie sposób wejść w staw bo tam kilkunastu centymetrowy szlam dzik robi skibę a Gustaw obok wierzchem bo mrozik skuł powierzchnię błota .

Ślady tropiącego w lewo groblą a ja do zastawki w prawo groblą tam droga gruntowa .
Już na drodze słyszę ledwie słyszalny oszczek – nie mam pewności czy to Gucio bo nieopodal jest wioska . Ale tuż koło zastawki odkrywam wyjście dzika ze stawu i trop Gustawa - śladów tropiącego już nie identyfikuję .

Do jeepa na szczęście teraz parę kroków i co dalej - iść za tropem czy jechać do prawdopodobnie szczekającego mojego urwisa ?. Dylemat natychmiast się rozwiązuje za przyczyną dzwoniącej komórki .

I co słyszę / dzwoni kolega myśliwy rozwożący karmę / gdzie ty jesteś bo Gucio trzyma dzika w uprawie przy kamiennej obok mrowisk . No tak... to dokładnie w odwrotnym kierunku gdzie zamierzałem jeepem jechać .

To teraz na gaz - do domu po kniejówkę . Po niespełna 20 min jestem na kamiennej . A tam trójka moich kolegów myśliwych bezradnie obserwujący poczynania Gustawa bo bez broni . Dzik już leży na międzyrzędziu sosenek i jedynie podnosi się na przednich biegach . Strzał wykładany na niespełna 50 m - kropka na wysoką komorę - Gustaw w lunecie obok - kończy niedzielny spacer .
Avatar użytkownika
adam palinski
 
Posty: 259
Dołączył(a): 19 lut 2014, o 10:18

Re: Czy hanowery pracują?

Postprzez lupus23 » 22 sty 2016, o 13:19

Witam
C.D. tematu '' dałem ciała''.
Wrzesień rykowisko dwa lata temu.
Ciepło , godzina 19" myśliwy strzela do byka , jest farba ale byka nie może znaleźć.
Ściąga kilkuosobową ekipę z psem , godzina poszukiwań bez rezultatu.
Po szesnastu godzinach jestem z Betą i kolegą znającym teren.
Słońce grzeje a my szukamy miejsca gdzie myśliwi oznaczyli farbę , naprowadzają nas przez telefon.
No mamy , dwie skrzyżowane gałązki świerka i farba.
Odkładam Betę i idę ścieżką do przodu, cały czas jest bardzo wyraźna farba.
Wracam , stawiam psa , a ona od razu ostro skręca w prawo.
Idziemy razem ze sto metrów , nie ma farby , wracam .
Stawiam Betę na ścieżce z farbą i przez kilkadziesiąt metrów idę przy niej i pokazuję jej farbę palcem , potem puszczam przodem ale na otoku.
Po 150m farba się urywa , Beta kołuje ,wracamy na początek.
Teren mocno zarośnięty krzakami i zdeptany przez jelenie.
Puszczam psa od początku ,a on znowu skręca w prawo , tym razem idziemy dalej ,farby nie ma wracamy.
Już mnie nosi , wyraźna farba a durny pies ciąga mnie po krzakach.
Znowu ciągnę ją na siłę na ścieżkę , idziemy do końca , tu puszczam ją luzem , niech sprawdzi szerzej.
Pobuszowałem z nią po okolicy i wracam.
Znowu na początek , znowu w prawo , znowu nic , puszczam ją luzem.
Beta wraca , wywala na mnie te swoje wielki brązowe oczy , ale ja zły nie zwracam na nią uwagi.
Zapinam na smycz i wracamy , koniec poszukiwań .
Na trzeźwo analizuję sytuację , dzwonię do kolegi i proszę aby sprawdził jeszcze to miejsce skąd wrócił pies .
Byk leżał 50 m od miejsca skąd zabrałem psa.
Dałem ciała , ale nauczyłem się jak Beta oznajmia i że trzeba jej bezgranicznie ufać.
Byk się zaparzył .
Do tej pory mam wyrzuty sumienia.
Ufać psu to podstawowe przykazanie przewodnika.
D.B.
Lupus
lupus23
 
Posty: 125
Dołączył(a): 20 lut 2014, o 08:07

Re: Czy hanowery pracują?

Postprzez lupus23 » 26 sty 2016, o 11:03

Witam
W niedziele rano strzelano do cielaka , po strzale rakieta i trochę farby.
W lesie dużo śniegu wszystko widać wyraźnie, ale w młodnikach zgubili trop.
Masa jeleni , mało farby pogubili się chociaż mieli psa.
Po dwóch godzinach jesteśmy na miejscu .
Beta podejmuje trop , idziemy dwa km. po drodze odrobiny jasnej farby.
Mijamy jedno łoże , tu odrobina fary w okolicy tylnych badyli.
Gdy jeleń przechodzi przez drogę do sąsiedniego koła , odkładam poszukiwania do poniedziałku.
Poniedziałek godz 9'' ruszmy dalej.
Jest mokro , siąpi deszcz , na śniegu pojedyncze rozmyte krople widać wyraźnie.
Gdy dochodzimy do młodników puszczam Betę luzem , sprawdza wraca i obchodzimy młodniki w koło.
W jednym młodniku były dziki , ale krótko z nimi zabawiła.
Jak pisałem wcześniej Beta puszczona luzem szybko wraca.
Idziemy tak 5 km. po drodze około dziesięć miejsc gdzie cielak leżał , obok łoża innych jeleni.
Na ostatni kilometrze farby prawie nie ma , zmoczeni odpuszczamy.
Mokra jest praca przewodnika.
D.B.
Lupus
lupus23
 
Posty: 125
Dołączył(a): 20 lut 2014, o 08:07

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Blogi klubowiczów

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron